Sign in to follow this  
Followers 0
Asasyn

1.13

2 posts in this topic

Przepraszam za tak dłuuugą przerwę, ale wiecie jak to jest….Życie nie oszczędza, szczególnie ludzi takich jak my. Postaram się do wam wynagrodzić, wypuszczając co najmniej jeszcze jeden rozdział w tym miesiącu. Tymczasem czytajcie, cieszcie się, a przede wszystkim wyrażajcie wasze zdanie w komentarzach :D

 

Ruiny starożytnego miasta demonów Xylud. Obrzeża miasta, wschodnia część.

Walka z Kirefrogiem trwała w najlepsze. Żabopodobny potwór nie był najłatwiejszym przeciwnikiem, zważywszy na jego ogromny rozmiar i moje osobiste braki w zdolnościach walki bliskodystansowej.

Jakby tego wszystkiego było mało, to ni stąd ni zowąd ta kreatura nagle zaczęła pluć jakąś dziwną cieczą na wszystkie strony.

Ach, cholera jasna ! Unik, unik, unik !

W ostatniej chwili udało mi się uskoczyć, kryjąc się za pobliskim stalagmitem. Podobnie postąpili moi podwładni, a także Blase, choć w jego przypadku część cieczy wylądowało na jego nodze. Rezultatem tego było sparzenie kości, a w związku z tym poważne ograniczenie ruchliwości naszego szkieleta.

Huh, źle dla niego, dobrze dla nas. Z drugiej jednak strony ten kwas zapewne może być użyty na nas, nie ? Co powinnyśmy zrobić ?

,,Argchhhhhh !!!!’’{Nr. 2}

Kiedy nad tym myślałem, do moich uszu dotarł niewyobrażalny okrzyk bólu. To Dwójka krzyczała. Najwyraźniej debil próbował zaszarżować, ale dostał kwasem prosto w brzuch.

Tsk, co za gówniany kretyn ! Że też rzucił się prosto pod ostrzał ! No, ale przynajmniej stworzył mi okazję….

Wykorzystując chwilowe zajęcie Kirefroga, natychmiast ruszyłem wprost na niego. Szybko pokonałem dzielący nas dystans i, w momencie gdy bestia odwracała się do mnie, wbiłem jej włócznie wprost w prawe oko.

,,Aaaeeeeeeeeeiiiiiiiiikkkkkkkkkk !!!’’-taki właśnie przeraźliwy dźwięk wydał potwór, gdy zimna stal wbiła się w niego. Przeraźliwy ból ogarniał jego ciało, w skutek czego zaczął na wpół świadomie, na wpół nie wierzgać i trącić się na bok.

Ze wszystkich sił próbowałem trzymać się i nie puszczać włóczni, co nie było wcale łatwe. Podczas wiercenia się płaz pluł naokoło swą śliną, wskutek czego krople tej żrącej substancji opadały na mnie.

,,Aaaaaaaaaaaaaa !!!!!!!!!’’-darłem się na całe gardło z bólu, nie mogąc znieść bólu. Mimo to nie puściłem mojej broni, a wręcz przeciwnie, zacisnąłem uchwyt i próbowałem ją wbić głębiej. Jednocześnie próbowałem użyć mojej magii [Sfery Umysłu}, aby chociaż spróbować odtrącić ten cholerny kwas z mojego ciała.

Niestety, Kirefrog osiągnął swój cel szybciej.

Ciągłe potrząsanie mną po bokach sprawiło, że dostałem w końcu zawrotów głowy. To z kolei spowodowało, że zacząłem tracić koncentracje. Bestia to wykorzystała, niespodziewanie wyrzucając mnie w górę. Poleciałem wysoko, tak że omal nie nabiłem się na okoliczne stalaktyty. A gdy zacząłem spadać, długi, miękki i nasiąknięty jadowitą śliną jęzor owinął się wokół mnie i ściągnął wgłąb paszczy wielkiej ropuchy……

Cholera, cholera, choleera !!! Jak to się stało ?! Dlaczego ?! Dlaczego ja muszę….w takim miejscu….znowu ?! Nie chce….Nie chce….NIE CHCE TEGO !!!!

,,ROAAAAAARRRRRRR !!!!’’-dziki, krwiożerczy ryk wydobył się z moich niemal przeżartych płuc. Mój wzrok stał się niewyraźny i krwisty, a w resztkach mięśni poczułem nagły przypływ siły. To jest to ! Pokonam go, pokonam, pokonam…..POKONAM !!!

[Pożarcie Dusz] !!!

Nie ważne ile dusz stracę, nie ważne co poświęce, TO JA ZWYCIĘŻĘ !!!!

Moje ciało regenerowało się niezwykle szybko. Szybciej niż się zżerało, szybciej niż działał kwas. Z ledwie odrośniętymi pazurami, kłami i czym tam jeszcze mogłem zacząłem  drapać, gryźć i niszczyć co się da. Powoli przedzierałem się przez kolejne warstwy mięsa i płynów, aż w końcu….

,,Błeeek……Błeeeekkkkkk………Błeeeeekkkkkkk !!!!!!!!’’

…..wyrzygał mnie. Drań dosłownie mnie wyrzygał ! A jakby tego było mało, to jakby nigdy nic skoczył sobie do wody i, po spojrzeniu na mnie przez chwilę, odpłynął.

,,…..’’-oniemiałem wobec tego zachowania, nie mogąc wydobyć z siebie żadnego słowa. Wkrótce jednak poczułem gniew i wściekłość na myśl o tym, jak ten cholerny płaz doprowadził mnie do tego stanu. Ale i to wkrótce minęło, bo…..straciłem przytomność i padłem na kolana…..

 

 

,,Resztę już znasz-Trójka i pozostali wzięli mnie i razem z Dwójką przynieśli mnie tutaj, gdzie się mną zająłeś’’

Usłyszawszy moją opowieść, Quak lekko się uśmiechnął. Nie był to jednak żaden z jego dotychczas widzianych uśmiechów, ale raczej mina wyrażająca stan głębokiego zamyślenia.

,,Hrrr, rozumiem, rozumiem. Najwyraźniej miałeś niezłą zabawę, co ?’’{Quak}

Nie odpowiedziałem nic, bo nawet nie mogłem. W tej chwili leżę ciężko ranny, z wciąż jeszcze nie do końca zagojonymi ranami na całym ciele. Utraciłem 24 duszę, nie zyskałem żadnych nowych, a Impy zapomniały wziąć jakiekolwiek łupy z pola bitwy. I to niby jest zabawa ?!

,,Hrrr, wracając jednak do tematu, co się stało z tym szkieletem ? Z tym…no….Blase’m ?’’{Quak}

,,Tak, Blase’m. Nie wiem. Jak już mówiłem, do głowy im nie przyszło rozejrzeć się i zebrać łupy’’-powiedziawszy to, wskazałem na słuchające nas z boku Impy. Na moje słowa żałośnie spuścili głowy w dół, jakby próbując nie patrzeć mi w oczy, a ich miny wyrażały smutek i zawstydzenie. Trójka miała nawet zamiar się popłakać.

,,Nie wiń ich, hrrr. W końcu dobrze, że chociaż wzięli Cię ze sobą. Hrrr, jednak fakt niewykończenia tego Aura Szkielet nie jest niczym dobrym’’{Quak}

,,Obawiasz się jego pana ?’’

,,Hrrr, istota zdolna przywołać i zmusić do posłuszeństwa aż trzy Aura Szkielety musi być co najmniej na 5 poziomie klasy [Nekromanta]. Dodatkowo, nie znamy pełni jego sił i środków, jakimi dysponuje’’{Quak}

,,Plus nie mamy teraz zapewne szans na negocjacje z nim’’

,,HA-HRRR-HAAA !!!’’{Quak}

Na moją uwagę Quasit wydał z siebie krótki, ale gromki śmiech, jakbym właśnie opowiedział najnowszy sprośny żart w karczmie.

,,Negocjacje ? Weź mnie nie rozmieszaj, bo….’’-urwał, aby powstrzymać kolejny wybuch śmiechu, po czym ostro na mnie spojrzał i przemówił-,,Słuchaj, jesteś mądrym małym Impem i lubię Cię, dlatego coś Ci wyjaśnię. Demony i Nieumarli nigdy ze sobą nie negocjują, ani też nie współpracują. Jesteśmy tak samo znienawidzeni przez wszystkim dookoła i nasze cele są wspólne, ale wspólne działanie jest dla nas niemożliwę’’{Quak}

,,Czemu ?!’’-wykrzyknąłem, nie mogąc tego zrozumieć. Przecież zapiski i przekazy z czasów Wielkiej Wojny jasno mówią o uczestnictwie Starszych Liszów, Rycerzy Śmierci i paru innych rodzajów potężnych Nieumarłych w armiach Lordów Demonów. W dodatku, jak zauważył Quak, mieliśmy wspólne cele. Więc czemu ?! Czemu to jest niemożliwe ?!

,,Hrrr, mówiąc w sprawach ogólnych relacji nas z nimi ? Nie wiem’’-jakby nigdy nic Quak wymownie wzruszył ramionami-,,Podobno w przeszłości wydarzył się jakiś incydent i nasi zaatakowali [Zaświaty], powodując wściekłość tamtejszych szefów. Inni twierdzą, że to przez rywalizację o zasoby, czy coś w tym guście. W każdym razie nigdy nie zdarzył się równorzędny układ. Lub przynajmniej ja o nim nie słyszałem’’{Quak}

,,A nierównorzędny ?’’

Na moją uwagę Quak chytrze się uśmiechną

,,Hrrr, jak już mówiłem, jesteś bystry. Owszem, zdarzało się podporządkowanie jednych drugim i na odwrót. Sama nasza Pani Mroku miała podobno pod sobą kilka Wampirów, a podobno sam Hrabia jest…Hrrr, jednak w naszej sytuacji to się nie sprawdzi. Bowiem i my, i oni są za słabi na to’’{Quak}

,,Hę ?’’

,,Hrrr, w tej chwili jest nas tylko siedmioro i poza mną wszyscy są Impami, najniższymi z Demonów. Brakuję nam dosłownie wszystkiego-wiedzy, informacji, porządnego sprzętu. Nieumarli zaś grzęzną tu, pod ziemią, gdy tymczasem na powierzchni znajduję się obfity w Energię Życiową las. Dlatego priorytetem obu stron jest walka o dominacje i niewielkie zasoby łowieckie. Rozumiesz ?’’{Quak}

,,….’’

Odebrało mi mowę. Wyjaśnienie Quasita było głębokie i zawierało w sobie logiczną prawdę, a przy tym  było proste do zrozumienia dla każdego. No, może prawię każdego. Twarz Nr. 2 wyrażała wyraz niewiedzy i nieprzejmowania się tym, a nowi wykazywali lekkie zrozumienie, ale brak zainteresowania. Jedynie Trójka i Czwórka odgadły sens rozmowy i wygląda na zaniepokojone.

Ja jednak nie przejmowałem się i skupiłem wzrok na Quaku, chcąc poruszyć pewną nurtującą mnie od pewnego czasu kwestię.

,,Quak, mogę Ci zadać pewne pytanie ?’’

,,Zamiast pytać o pozwolenie na pytanie, lepiej po prostu pytaj, hrrr !’’{Quak}

,,Skąd to wszystko wiesz ? To znaczy, skąd masz tak rozległą wiedzę ?’’

Quak nie odpowiedział od razu. Po raz pierwszy jego obrzydliwa gęba przestała się szczerzyć, a jego wzrok opadł na skalną podłogę. W oczach widziałem wyraźny smutek i żal.

,,To długa i zwyczajna historia….’’

3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za rozdział! Ciekawy sposób narracji. Czekam na ciąg dalszy!!

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
You are commenting as a guest. If you have an account, please sign in.
Reply to this topic...

×   You have pasted content with formatting.   Remove formatting

  Only 75 emoticons maximum are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

Sign in to follow this  
Followers 0