Sign in to follow this  
Followers 0
Kyoshiro ⛧

87 - Satsuki - Rozmowa z nowym nabytkiem.

Lista rozdziałów

3 posts in this topic

Ujmę to w następujący sposób - no to się namiałem wolnego.
Tylko ta myśl przyszła mi do głowy, gdy usłyszałem od Hisoki:
“ Chodź ze mną przesłuchać tego nowego.”.

 

Nie powiem, abym był tym specjalnie zainteresowany, jednak coś niby wiszę Hisoce.

W końcu pozwolił Kamiko i Chibi tu zostać, co nie?
Argh, nienawidzę tego typu sytuacji.

 

- Nie chcę tracić za dużo czasu, więc zajmijmy się z tym szybko. - odpowiedziałem Hisoce.

 

- Taki mam zamiar. - rzekł Hisoka, lekko się szczerząc.

 

- Więc jak? Zagramy w złego i jeszcze gorszego? - zapytałem lekko rozbawiony.

 

- Zacznijmy od spokojnej rozmowy, okej? - odpowiedział Hisoka, lekko poważniejąc. - Nie chcemy go w końcu przestraszyć, prawda?

 

- Ech? Serio? To, po co ja tam jestem potrzebny? - zapytałem, udając zdziwionego.

 

- Będziesz ładnie wyglądał, okej? - powiedział rozbawiony Hisoka. - Będziesz robił za maskotkę...

 

- Mam cię podpalić? - zapytałem podnosząc lewą rękę i otwierając dłoń, a następnie sprawiłem, że pojawił się na niej płomień. - Wiem, że się zregenerujesz, ale trochę bólu ci zapewnię, co ty na to?

 

- Podziękuje, już kilka razy bawiłem się z ogniem i raczej nie jesteśmy swoimi wielbicielami. - odpowiedział rozbawiony Hisoka.

 

- Uch, szkoda. - odpowiedziałem.


Nasza przyjacielska wymiana zdań, zakończyła się w momencie dotarcia do pokoju, w którym znajdował się niejaki Eji Kaede - potencjalny sojusznik.

Albo wróg, którego będzie trzeba się pozbyć...

 

- Dziękuje za twoją cierpliwość. - powiedział Hisoka, odpalając swojego “Poker Face”, ze standardowym uśmiechem niewinnego i spokojnego człowieka.

 

- Ach, nie ma problemu, Kokonoe~san. - odpowiedział Kaede.

 

Gdy skierował swoje spojrzenie w moim kierunku, zauważyłem pewnego rodzaju nienaturalną reakcję.

Przez chwilę nawiązując ze mną kontakt wzrokowy, wydawał się być przestraszony.

Nie wydaje mi się, abym go kiedyś spotkał, więc jeśli coś o mnie wie, to albo z plotek - albo widział mnie w czasie akcji.

 

- Ten tutaj to Natsuki - rzekł Hisoka, wskazując na mnie.

 

Naprawdę mam ochotę zrobić mu za to krzywdę, gdyż nie lubię używania mojego starego imienia, które budzi we mnie mordercze intencje.

Wstrzymaj się, Ja.

Zrobisz mu krzywdę trochę później...

 

- Haa. Miło mi cię poznać. - mówić to, chciał podać mi rękę, ale wskazałem na zabandażowaną dłoń i skinąłem głową.

 

Podczas gdy Hisoka zgarnął go w krzyżowy ogień pytań, a ja skoncentrowałem się na obserwowaniu jego osoby.
Muszę przyznać, że coś mi w nim nie pasuje.


Jako esper kontrolujący elektryczność, jestem w pewien sposób wyczuć “energię” znajdującą się w ciele człowieka - nie ważne czy jest esperem, czy nie.

Nie udało mi się jeszcze tego wymasterować na wysoki poziom i ta umiejętność ma ograniczony zasięg, jednak - nie czuje jej od niego.

Pierwszy raz trafiam na coś takiego.

Zupełnie jakby osoba siedząca naprzeciwko Hisoki, była… Martwa.

 

- Pozwól, że zadam ci jedno pytanie. - odezwałem się, przerywając Hisoce przepytywanie, co wydawało się go dość mocno zaskoczyć. - Ile pozostało w tobie z człowieka?

 

Moje pytanie wydawało się go zaskoczyć.

 

- Nie do końca rozumiem, co masz na myśli...

 

- Nie posiadasz w sobie energii, występującej w żyjącej istocie. - odpowiedziałem, przepuszczając przez swoje ciało drobną błyskawicę. - Jestem na to dość mocno wyczulony, wiesz?

 

Kaede Eji westchnął.

 

- Jest zupełnie tak jak mówisz. To, co widzisz tu, nie jest moim prawdziwym ciałem.

- powiedział, nie kryjąc przygnębienia - Moje prawdziwe ciało zostało zniszczone pierwszego dnia apokalipsy.

 

- Zniszczone? - zapytałem zainteresowany tą częścią wypowiedzi.

 

- Zgadza się. - odpowiedział, kiwając głową. - Podobnie jak ty, jestem esperem. Jedna z moich umiejętności umożliwia mi tworzenie marionetek, a druga przesyłanie mojej świadomości pomiędzy nimi. Moje ciało zostało ranne do tego stopnia, że już pogodziłem się ze śmiercią, jednak… Uratowała mnie moja własna moc. - odpowiedział lekko, opuszczając głowę.

 

Uratowała go własna moc, co?
Brzmi znajomo, prawda Natsuki?

Tak samo było w moim wypadku i wybuchu energii, jaki się ze mnie wydostał.

Tylko dzięki niemu, wciąż żyje.

I moja moc wciąż utrzymuje mnie przy życiu - nawet w przypadku mojej ręki.

 

- Co sprawiło, że twoje ciało uległo zniszczeniu? - zapytał Hisoka.

 

- Zostałem zaatakowany przez kilka dwumetrowych potworów. - odpowiedział Eji. - Znajdowałem się w tamtej chwili w jednym z laboratoriów...Należących do rządu, więc nie chcąc stać się jednym z nich... Aktywowałem w nim proces samozniszczenia...

 

W normalnym wypadku słysząc hasło “Laboratorium Rządowe”, przetrącił bym temu gościowi karczycho.

Teraz jednak się powstrzymam - do czasu, gdy usłyszę resztę...

 

- Mogę wiedzieć, co tam robiłeś? - zapytał Hisoka. - Albo czym zajmował się dział, w którym pracowałeś?

 

- Pracowaliśmy nad zastosowaniem genetyki w medycynie. - odpowiedział bez chwili zawahania.

 

- Hmm, więc może byłbyś w stanie ocenić, co takiego stało się Natsukiemu w rękę, co? - mówiąc to, Hisoka spojrzał na mnie.

 

- Nic takiego mi się nie stało, poza tym wzrostem siły. - odpowiedziałem rozbawiony, odwiązjuąc swój bandaż.

 

Zauważyłem, że reakcja Eji’ego różniła się od innych osób, które widziały moją rękę.

Zupełnie jakby już wcześniej... Ach, wspominałem już o tym.
Nie wydaje się osobą godną zaufania...

 

- Interesujący przypadek... - wymamrotał.

 

- Wiesz coś o tym? - zapytał Hisoka.

 

- Na pierwszy rzut oka mogę powiedzieć tylko to, co wydaje się oczywiste. - rzekł Eji. - W jego ciele wystąpiła pewnego rodzaju mutacja, która powinna go przemienić, jednak z jakiegoś powodu zatrzymała swój rozwój. Zauważyłeś coś dziwnego po tej zmianie?

 

- Niespecjalnie. - odpowiedziałem. - Poza tym, że jest kilkanaście, o ile nie kilkadziesiąt razy silniejsza i wytrzymalsza... - dodałem.

 

- Niesamowity przypadek...

 

- Czuje się zagrożony, przebywając w tym pokoju. - skomentowałem, widząc jego spojrzenie na mojej ręce. - Domyślam się, że nie będę już potrzebny, więc idę robić swoje. - powiedziałem do Hisoki, a następnie wyszedłem z pokoju.


Myślałem, że uda mi się w spokoju dotrzeć do pokoju, jednak po zrobieniu dosłownie pięciu kroków trafiłem na Yukikaze, która najwyraźniej czekała na moją osobę.

 

- Rozmawiałam z Akane na temat ostatnich wydarzeń. - powiedziała, lekko się uśmiechając. - Dowiedziałam się od Hisoki o twoim ostatnim “zawodzie miłosnym” i powiedziałam jej o nim, więc na jakiś czas powinieneś mieć spokój.

 

- Ten pieprzony dupek... - wymamrotałem, zaciskając pięść. - Miałem wrażenie, że mnie sprzeda...

 

- Nie powinieneś mieć do niego pretensji. - odpowiedziała Yukikaze.- Tym, czym powinieneś się naprawdę przejmować, to jaką odpowiedź chcesz dać jej odpowiedź na te urocze wyznanie.

 

- Skoro Hisoka powiedział ci o naszej rozmowie, powinien też ci powiedzieć, że jej uczucia do mnie, to zwykła wdzięczność… Nic poza tym.

 

Yukikaze westchnęła.

 

- Czasami się zastanawiam, jak ktoś tak bystry jak ty, czasami może być aż takim idiotą. - odpowiedziała Yukikaze, a następnie ruszyła przed siebie.

 

Cholera jasna.

Przestańcie się zachowywać w ten sposób, jakbym to ja źle to wszystko odebrał.


 

7

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i fajnie~~
Nie mogę się doczekać jak to rozwiniesz +.+
Dzięki za rozdział~~

0

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawie ciekawie~

dzięki za rozdział~

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
You are commenting as a guest. If you have an account, please sign in.
Reply to this topic...

×   You have pasted content with formatting.   Remove formatting

  Only 75 emoticons maximum are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

Sign in to follow this  
Followers 0