psychol01

Rozdział 2 - Perspektywa Vix'a

Lista rozdziałów

1 post in this topic

 

                                                         Perspektywa Vix’a

Ruszyliśmy za Entem, jak to sam się wyraził “na drugą stronę planety”. Ciekawe co miał na myśli? To jakaś konkretna nazwa miejsca czy faktycznie chodziło mu o drugą stronę globu?

Alexis powiedziała, że to daleko, więc pewnie wie o co chodzi … ale w sumie nie chce mi się ich pytać, i tak się prędzej czy później dowiem, więc to jest mało ważne… Ważniejsze jest to bym dostał coś dobrego do jedzenia. Jego owoce są dobre, a w porównaniu do innych owoców, które jadłem to znajdują się prawie na samym szczycie, ale mówił, że to jest najlepsze co jest w stanie wyhodować tutaj, więc jak trafimy do lepszych rejonów to będzie smaczniejsze …. nie mogę się doczekać.


-Drzewko, długo będziemy iść? - (Alexis)

A czy to takie ważne?

 

- Nie wiem. Może kilka miesięcy. Gdybym sam tam zmierzał to zajęłoby mi znacznie mniej czasu. - (Hazelwood)

 

-Ech… Tak długo? Nie chce mi się tyle iść.  - (Alexis)

To jest według ciebie długo? Naprawdę?

 

- A masz jakieś plany na przyszłość? Czy będziesz się sama tułała po świecie? - (Hazelwood)

 

-Żadnych ciekawych planów nie mam~ - (Alexis)

 

- No to nie marudź, tylko chodź. - (Hazelwood)

 

Gdy to powiedział rozszedł się głośny trzask łamanego drewna, a Ent uderzył o ziemię z głośnym hukiem. Ech… tak bardzo spróchniał czy co?

 

- Przeklęte stare drewno. - (Hazelwood)

 

Zwalaj winę na drewno, zaniedbałeś się i tyle.

 

- Muszę zrobić coś na szybko. Robienie nowego ciała zajmie zbyt dużo czasu. - (Hazelwood)

 

I w tym momencie zaczął się jakby łączyć z ziemią za pomocą korzeni, a następnie zmniejszać swoją wielkość tak do trzech metrów.

 




Gdy kokon, który stworzył rozpadł się, ujrzałem człekokształtną istotę wykonaną z drewna, o jelenich rogach i pnączach, które stanowiły jego głowę. W prawej ręce trzymał jakąś laske, a jego lewa dłoń świeciła złotem… Okej, tego jeszcze nie widziałem. Od kiedy Enty mogą coś takiego?  


 

mq-TGwjGjZuujI3S2rWL5Nz2iVtKfiI9VUrQa6FwYA8uaNEckhA4VlkaFvsoyVoFKAcDCM_MYGx0QtQEuKg6zMxpANSt1xY2-hxI2Z7SlpJgwE_ulL1JSGGe5318FqHQPFV40V16

 

-Masz rogi! Mogę cię nazywać rogaczek? - (Alexis)

Rogaczek? Potężny Ent został rogaczkiem? ...

 

- Nie. - (Hazelwood)

 

-Czemu?! To takie słodkie przezwisko… - (Alexis)

Idealnie do niego pasuje, idealnie.

 

- A chcesz znowu latać? Tylko, że tym razem nikt nie będzie ciebie łapał. - (Hazelwood)

Drażni go to? … Dobrze, oby tak dalej.

 

-Hiiii! Przepraszam, nie będę cię tak nazywać!! Wybacz mi! Tylko mną nie rzucaj! - (Alexis)

 

- Spokojnie jak cię wyrzuci, to cię złapię, tylko nazywaj go tak. - (Vix)

 

- Wy małe… eh. Idziemy. - (Hazelwood)

 

-Napewno mnie złapiesz? - (Alexis)

Na jej pytanie użyłem wiatru i podniosłem ją do góry. Tak będziemy szybciej iść. Nie będzie narzekała, że jest zmęczona i szybciej będę mógł ją złapać …. same plusy.

 

Ent ruszył utykając trochę na prawą nogę, i żeby sobie pomóc podtrzymywał się na lasce. I w taki oto sposób cały majestat potężnego Enta zniknął….

 

-Mogłeś chociaż ostrzec!!! - (Alexis )

Ale po co? Co by to zmieniło?

- Dobra dobra - ~~ziew~~ - może zapamiętam - (Vix)

Mała szansa…

 

-Haa?! Może?! Masz zapamiętać! -(Alexis)

~~Ziew~~

 

- Ile ty masz lat Alexis?- (Hazelwood)

… Jestem zaskoczony … on jest całkiem rozmowny.

 

-W sierpniu skończyłam 16, a ty ile masz rogaczku? - (Alexis)

 

- Teraz rozumiem twoje zachowanie. Ja ile mam lat? Hmm… dużo. Tak z 3000 lat by było, a może nawet już więcej. - (Hazelwood)

3000 lat, co? Nie powiem, pewnie jest najstarszą istotą na tej planecie, a na pewno jedną z najstarszych…

 

-Staryś!!! - (Alexis)

- 3000 lat, co? To nawet w porównaniu ze mną jesteś stary… Tytuł dziadka nie jest tylko na pokaz, co? - (Vix)

 

- Haha. Jestem drugim najstarszym Entem, tylko Urus już nie podróżuje. - (Hazelwood)

Byłem blisko…

 

-Latający człowieczku, a tobie będzie pasować tytuł wnuczka!! - (Alexis)

Wnuczka?

- Wnuczka? Mam już ponad 600 lat, nie jestem tak młody, wiesz? - (Vix)

- O co ja słyszę. Jesteś z ery świetności człowieka. - (Hazelwood)

Tiaaaa Jak tak teraz na to spojrzeć, to jestem bardzo stary jak na człowieka…

- Tak. Nie pamiętam tego za dobrze, ale różnica między tym co jest teraz, a tym jak się żyło 600 lat temu jest spora, bardzo spora… - (Vix)

 

- Ja pamiętam, aż za dobrze tamte czasy. Te twoje i jeszcze wcześniejsze.- (Hazelwood)

 

-Jesteście za starzy… Nie będziecie nic mówić o dawnych czasach, co nie…? -(Alexis)

 

- Nie lubię wracać pamięcią do przeszłości. - (Hazelwood)

 

-Uff.. Całe szczęście. - (Alexis)

- Ja i tak mało z tego pamiętam - ~~ziew~~ - (Vix)

 

- Wiecie ile my już tak idziemy? Chodzi czasowo. - (Hazelwood)

Skąd takie nagłe pytanie?

 

-Dokładnie nie wiem, ale wiem, że długo. - (Alexis)

Pewnie tak...

 

- Hmm… nie dobrze. - (Hazelwood)

Niby czemu?

- Niby czemu? - (Vix)

 

- Powinniśmy wchodzić na teren goblinów. Nie chodzi o to, że stwarzają zagrożenie tylko będzie ich pełno i będą plątać się pod nogami by zdobyć Alexis. - (Hazelwood)

Gobliny? … Aaaa te takie małe, zielone i denerwujące….

 

-Czemu mnie?! - (Alexis)

- A co? Mają zapłodnić drzewo, lub faceta? - (Vix)

 

-Z-zapłodnić?! Powiedz, że żartujesz! -(Alexis)

 

- Będą się tobą zabawiać, aż nie zemdlejesz z wyczerpania. No możesz liczyć tak na 30 partnerów. Ha ha. - (Hazelwood)

Zboczone drzewo…

 

-Zabawiać?! Partnerów?! Proszę! Nie, błagam przestańcie!!! - (Alexis)

Nie krzycz….

Użyłem wiatru, by nie słyszeć jej wrzasków …. Od razu lepiej…

 

- Nie krzycz, bo ich tu zwabisz. Jesteś młoda, więc wypadało by nam ciebie ochronić. Chyba, że nie chcesz, ja uszanuję twoją decyzję. - (Hazelwood)

 

Chyba coś mu odpowiedziała… Może coś ważnego? A nie ważne…

Po kilku minutach się uspokoiła, i zrobiła obrażoną minę. Odwołałem wiatr, więc ponownie mogła wydawać z siebie dźwięki.

 

- Hmm… powiedzcie mi jakie macie nastawienie do Potworów typu roślinnego. Bo inaczej ich nie da się nazwać. - (Hazelwood)

Nastawienie? …

- Kiedyś ich nienawidziłem, ale obecnie nie mam do nich nic konkretnego, po prostu nowy gatunek, który zabija i jest zabijanym. - (Vix)

Tyle w temacie…  

 

- Aha. A ty nasza młoda towarzyszko? - (Hazelwood)

Skoro wcześniej cię zaatakowała to raczej nie za dobre….

 

-Powiedzmy, że niezbyt przyjazne. -(Alexis)

Jestem jasnowidzem….

 

- Jest jakaś roślina, która sprawiła ci problemy?. - (Hazelwood)

A może być inne wytłumaczenie?

 

-Może jest, może nie ma. Ale tobie chyba nic do tego, Encie. -(Alexis)

Oczywiście to wcale nie daje nam jasnej odpowiedzi na zadane pytanie…

 

- Ha ha. Układanka prawie skończona. - (Hazelwood)

 

Tia, na to wychodzi.

 

- Nie uważacie, że skoro mamy razem podróżować to nie lepiej sobie ufać? - (Hazelwood)

Niby racja….

 

-Po co? Jak i tak po osiągnięciu celu się rozejdziemy. Wolę by nieznajomi za wiele mnie nie znali. - (Alexis)

 

- Jesteś najmłodsza i chyba najbardziej sztywna, a to ja jestem drewniany, co nie Vix? - (Hazelwood)

Racja…

- Przyznaję ci rację, świat jest tak wielki, że szanse, że się jeszcze kiedyś spotkamy jeżeli się faktycznie rozdzielimy będą bardzo małe, wiesz? A nawet jeśli, to co z tego, że będziemy coś o tobie wiedzieć? On jest drzewem, a ja i tak pewnie o tym zapomnę… Ech … zmęczyłem się …. - (Vix)

Ech… zmuszają mnie do takiego wysiłku … Ech … może by tak się przespać?  

 

- Niby racja, ale jednak nie do końca, a i ty jednak potrafisz mówić dłuższe zdania. - (Hazelwood)

 

-Zmęczyłeś się?! Czym?! Poza tym zawsze się znajdzie powód dla którego można wykorzystać jakąkolwiek informacje o kimś. - (Alexis)

Ale tak na chłopski rozum… czy jakakolwiek informacja o tobie jest na tyle cenna by nas zainteresować? Powinienem się o to zapytać, ale już się chyba wystarczająco wysiliłem…

 

- Ah… te ludzkie zmartwienia. Myślisz, że jakakolwiek informacja o mnie może być wykorzystana przeciwko mnie? - (Hazelwood)

Masz dobre owoce….

- Masz dobre owoce. Zapolują na ciebie, by je zjeść… Ech … za bardzo się zmęczyłem, chyba idę spać … - (Vix)

 

-Oczywiście, że tak myślę. Nawet to czego nie lubisz można wykorzystać przeciw tobie. -(Alexis)

 

- Vix niby myślisz, że dadzą radę? A ja nie lubię ludzi i co wykorzystasz to przeciwko mnie Alexis? - (Hazelwood)

- Nie wiem … Nie chcę mi się nad tym zastanawiać … - ~~~~~~ziew~~~~~~ - (Vix)

 

-A ktoś powiedział, że ja chcę to teraz wykorzystać? -(Alexis)

 

- Właśnie się przyznałaś, że będziesz chciała to wykorzystać. - (Hazelwood)

 

-Na razie nie chcę tego wykorzystać,  ale nie wiadomo co się stanie w przyszłości. - (Alexis)

 

- Powiem tobie jedną rzecz. To, że teraz żyjesz nie jest spowodowane tym, że jestem miły. Żyjesz tylko dlatego, że nie miałem towarzystwa od 100 lat i się trochę nudno zrobiło. A bo bym zapomniał, przy okazji dowiem się paru rzeczy o waszym rodzaju. - (Hazelwood)

 

-Ale jak byś mnie zabił to miałbyś za towarzysza Vix’a, więc ja nie jestem potrzebna. A dowiedzieć o mojej RASIE możesz się od każdego przedstawiciela rasy nieludzkiej. - (Alexis)

A ja jestem taką duszą towarzystwa, co nie?

 

- Vix’a tak? Eh… kiedyś to zrozumiesz, może jeszcze podczas naszej podróży. A i czy widziałaś kogoś jeszcze w czarnym lesie kto był z twojego lub Vix’a rodzaju? - (Hazelwood)

Mojego rodzaju… czy ja się jeszcze kwalifikuje jako człowiek? … nie chce mi się nad tym myśleć …

 

-Nie za bardzo się rozglądałam jak biegałam, więc nie wiem czy ktoś był. -(Alexis)

 

Coś czuję, że serio przysypiam … Za bardzo się dziś napracowałem …  

 

- Nie było. - (Hazelwood)

 

-Jak znasz odpowiedź to po co pytasz? -(Alexis)

 

- Bo jestem ciekaw twojej odpowiedzi. - (Hazelwood)

 

-Skoro znasz odpowiedź to może rozbijemy obóz, bo zaczyna robić się ciemno, a ja chcę się wyspać. - (Alexis)

 

- Możemy. Wybacz, ale zapomniałem, że musicie spać. To kiedy wy będziecie spali ja zrobię siebie swoje normalne ciało.- (Hazelwood)

- Ja nie muszę spać, - ~~ziew~~ -  ale lubię, a to jest różnica. - (Vix)

I to bardzo ważna różnica, wiesz?

-Vix…- (Alexis)

 

Czego jeszcze chcesz?

- Co znowu? - ~~ziew~~- (Vix)

 

-Czy możesz odstawić mnie na ziemię?! - (Alexis)

Aaaaa. Racja … Zapomniałem.

Wyłączyłem swoją moc, która ją podtrzymywała, a ona zleciała na ziemię.  

 

-Auuu!! Moja pupa!! Mogłeś delikatnej! -(Alexis)

- Bo zaraz sprawię, -~~ziew~~- że nie będziesz mogła wydać z siebie pisku, jak dalej mi będziesz przeszkadzać w drzemce. - (Vix)

Dajcie mi się kimnąć…

 

- Idźcie spać, bo jeszcze coś was usłyszy i przyjdzie, a mi się nie chce walczyć. - (Hazelwood)

 

Popieram.

-Dobrze…- (Alexis)

 

- No to ja zaczynam tworzyć nowe ciało. - (Hazelwood)


Z jego … nóg? zaczęły wychodzić korzenie, które wbiły się w ziemię … nie chce mi się już o tym myśleć … Dobranoc….

Korekta by Misterium

2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
You are commenting as a guest. If you have an account, please sign in.
Reply to this topic...

×   You have pasted content with formatting.   Remove formatting

  Only 75 emoticons maximum are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor