Sign in to follow this  
Followers 0
Adirox

Rozdział LXII - Strach

Lista rozdziałów

2 posts in this topic

„Ech? Znowu te przebudzenie? Czym to jest?” Ryusaki zadawał sobie te pytania, uciekając z Rade’em na lewym barku.

 

W tym momencie jego prawa ręka krwawiła i z pewnością była złamana. Ponadto pozostały na niej ślady po łańcuchu należącym do Głowy Dragon Four.

 bDJJCXpVRfaUPCiEIDlP9g.png


Widząc po raz kolejny postęp przebudzenia, Akira nie miał zielonego pojęcia, o co chodzi, a aktualna sytuacji nie pozwoliła mu nawet się nad tym zastanowić. 

 

„Tam, za nim!” Ktoś krzyknął w oddali niczym skończony idiota, bowiem tym samym dał sygnał Akirze, że depczą mu po piętach.

 

Ryusaki jednak wiedział, że nie może uciekać w nieskończoność z nieprzytomnym Rade’em, gdyż wiedział, że musi zająć się swoją prawą ręką.

 

„Poleż chwilę. Muszę zająć się kilkoma śmieciami.” Mówiąc to, dobył swą sprawną dłonią ostrze, zamiast Urumi i z twarzą ku stronie, z której miał nadejść pościg, czekał na swych przeciwników.

 

„Widzę go! Zatrzymać się!”

 

„Przestał uciekać?”

 

„Pewnie jest gotowy umrzeć.”

 

„Zamknijcie się i walczcie.” Słysząc spokojnie wypowiadane przez wrogów słowa, Akira przybrał pozycję do ataku i ruszył na grupę kilkunastu osób.

 

Walczący w zwarciu natychmiast przybrali pozy do walki, strzelcy dobyli łuki i kusze, a magowie trzymali się na samym końcu, przygotowując zaklęcia.

 

„Sztandar: Stos Czaszek”

 

Ukazując wizję śmierci swym wrogom, Akira w jednej chwili pozbył się połowy z nich, zaczynając od tych uzbrojonych w broń białą.

 

Gdy tylko pozostali wydostali się z tych okropnych wizji śmierci, natychmiast zrobili kilka kroków w tył i ze strachem w oczach patrzyli na człowieka, który wyeliminował właśnie połowę ich grupy.

 

„Kula Ognia”

 

„Grom”

 

„Lodowy Pocisk”

 

Trzy zaklęcia wykonane przez magów poszybowały w powietrzu, a każde z nich emanowało mocą, która była w stanie przerazić swoje ofiary. Z Akirą było jednak inaczej...

 

„Siła Ponad Magią”

 

Aktywując jedną z ostatnio zdobytych umiejętności ze ścieżki szału, zamachnął się swoim ostrzem w kierunku zaklęć i każde z nich bez jakiegokolwiek oporu zostało zniszczone na kawałeczki. Pozostały po nich tylko nikłe podmuchy many rozchodzącej się w powietrzu.

 

Widzący to wojownicy zaniemówili, a strzelcy z przerażeniem w oczach wystrzelili w jego kierunku strzały i bełt, żadne nie trafiły. Wszystko przeleciało tuż obok Ryusakiego zupełnie, jakby bało się go trafić.

 

„To potwór...” Wymamrotał jeden z łuczników i już miał brać nogi za pas, gdy nagle raz jeszcze stał się ofiarą wizji śmierci.

 

Tym razem ten sztandar pozwolił mu na wycięcie w pień wszystkich jednostek, które wyjęły przeciwko niemu broń, bowiem jeden osobnik był jej pozbawiony. Był albo raczej była ona uzdrowicielką, która widząc absurdalne zdolności człowieka, który wymordował nagle wszystkich jej towarzyszy padła na ziemię ze strachu i nie była w stanie nawet uciec.

 

„Masz szczęście. Będziesz żyć tak długo jak będziesz mi przydatna.” Oznajmił Akira, po czym odłożył ostrze do pochwy i lewą dłonią chwycił rudowłosą kobietę za włosy, ciągnąc ją po ziemi odwrócił się ku Rade’owi, po czym rzucił kobietą o ziemię.

 

„Wylecz go!” Mówiąc to niczym diabeł z czeluści piekieł, sprawił, że już i tak przerażona kobieta, niczym bezbronne dziecko podeszła na czworaka do rannego Rade’a.

 

„Teraz!” Akira raz jeszcze podniósł głos i już miał raz jeszcze zadać tej kobiecie ból, gdy nagle dobyła ona z rękawa sztylet i przyłożyła go Rade’owi do szyi.

 

„Nie... Nie ruszaj się... A... Albo go za... Zabije.” Wydusiła z siebie przez dręczący ją strach i z drżącą dłonią, w której trzymała sztylet groziła zabiciem Rade’a.

 

Akira patrząc na tą kobietę, rozszerzył ze zdziwienia swe przerażające spojrzenie, po czym opuścił głowę zupełnie, jakby był czymś zawiedziony. Jednak po chwili, która nie trwała nawet kilku sekund nawiązał z nią kontakt wzrokowy i spokojnie rzekł: „Jeśli uważasz, że zabicie go uratuje cię przede mną to zrób to, ale wiedz, iż będziesz tego żałowała bardziej niż ja.”

 

„Zamknij się, bo to zrobię. Zobaczysz. Zrobię to.”

 

„Więc to zrób, a nie kłapiesz jadaczką.” Rzekł Akira i choć mógł użyć na niej wizji śmierci, to tego nie zrobił. Zamiast tego szedł w jej kierunku, ze wzrokiem, który gdyby mógł, zabił by.

 

„Ja...” Wydusiła z siebie, czując, że człowiekowi przed nią w ogóle nie zależy na jej zakładniku i naprawdę będzie w stanie podarować jej coś gorszego od śmierci.

 

Wiedząc to, przekręciła sztylet i wbiła go sobie w serce. A przynajmniej miała taki zamiar, lecz strach i trzęsące się z jego powodu dłonie sprawiły, że ostrze wypadło jej z ręki.

 

„Zły wybór.” Oznajmił cicho Akira, po czym podniósł sztylet, kucnął przy kobiecie nawiązując przy tym kontakt wzrokowy.

 

„Co do tego cierpienia, to kłamałem.” Rzekł spokojnie i jednym precyzyjnym ruchem przeciął kobiecie tętnicę udową jej własnym sztyletem.

 

„Jeśli go nie uratujesz w tej chwili, nie zdążysz uratować siebie. Lepiej doceń ten dar, póki jeszcze jestem litościwy.” Słysząc jego słowa, kobieta patrzyła się na niego tempo, a jej wzrok wydawał się mówić: „Co w tym jest litościwego?”, jednak mimo to przyłożyła swe dłonie do Rade’a i czując bezsilność w tej sytuacji, postanowiła zrobić wszystko, by przeżyć.

 

Już w następnej chwili jej dłonie spowiło zielone światło, które wyraźnie miało pozytywny wpływ na rannego Rade’a. Widząc to, Akira zbliżył swe usta do jej ucha i rzekł: „Grzeczna dziewczyna.”

 

Mimo iż w tych dwóch słowach nie było żadnej groźby i ostrego tonu, to kobieta poczuła przeszywający jej ciało dreszcz na plecach, który pojawił się wraz z tym, jak jej serce dosłownie na chwilę zamarło.

 

Poczucie strachu, które dopiero co drapieżnie atakowało jej psychikę, stało się teraz spokojne, lecz nie oznaczało to, że było choć trochę słabsze. Wręcz przeciwnie, zmuszona od uleczenia swojego wroga kobieta czuła jeszcze większy strach.

 

W martwej ciszy, która powstała w tej chwili wokół tej trójki ludzi, rany Rade’a znikały jedna po drugiej, gdy nagle po dłuższej chwili otworzył swe oczy.

 

„Teraz moja ręka.” Wyszeptał Akira do ucha kobiety, a ta posłusznie odwróciła ku niego swój pusty wzrok. Wyglądała zupełnie jak ludzka lalka, która była gotowa wykonać każde jego polecenie.

 

Nawet Rade, który dopiero co się przebudził, poczuł jak dziwnie chłodna i przerażająca aura wydobywała się z ciała Akiry.

 

„Co się stało?”

 

„Rade, zajmij się nimi. Za chwilę do ciebie dołączę.” Rzekł ze spokojem Akira, podczas gdy był leczony przez kobietę z mrocznej gildii.

7

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za rozdział

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
You are commenting as a guest. If you have an account, please sign in.
Reply to this topic...

×   You have pasted content with formatting.   Remove formatting

  Only 75 emoticons maximum are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

Sign in to follow this  
Followers 0