Kret

Rozdział 5: Quest 2/2 - To snorlax [Wojna Czterech Królestw]

16 posts in this topic

Rozdział napisał: @Shinzuke @Sledziuch116 A korektę do rozdziału wykonała cudowna @Ajabun Nya~.

Miłego czytania! Pamiętajcie o daniu łapki w górę przy rozdziale oraz o miłym komentarzu :-D

______________________________________________________________

 

Nowa Okładka:

a6c9506bbb14d5d8343566d9eb7e6314.png

Rozdział 5: Quest 2/2 - To snorlax

Był to… 
---------------------------------
 
Naszym oczom ukazał się Boss. Nie wiedzieliśmy, na jakim był poziomie i ile ma życia. Jedyne, czego mogliśmy się o nim dowiedzieć, to jego wygląd, który był dość zaskakujący. Na pierwszy rzut oka wyglądał jak typowy boss: wielki, potężny, masywny, zdolny rozpierdolić wszystko na jego drodze, czyli… 
 
“To Snorlax!” krzyknął Karang, lecz po chwili zmienił zdanie. “Nazwa tego potwora to Goblini Władca.” Z zasmuconą miną spojrzał na Ikana z myślą, że spotkał pierwszego pokemona w swoim życiu, lecz po chwili na jego twarzy pojawił się uśmiech, gdy uświadomił sobie, że ów boss przypomina jego kompana, który potrafi tylko wpierdalać. (Skutki uboczne THC)
 
Ikan domyślając się, co miał na myśli Karang, krzyknął: “Nawet o tym nie myśl!” Potem spojrzał na bossa, który się im ukazał, mówiąc: “Teraz musimy zacisnąć poślady i zjechać tego bossa jak najszybciej - ciśnie mnie sranie w realu”. 
 
“Mówiłem, żebyś wsadził sobie korek w dupę, skoro tak dużo wpierdalasz” powiedział, śmiejąc się, Karang. 
 
“Śmiej się, śmiej. Mam ci przypomnieć, kto ostatnio po pijaku obsrał całą łazienkę? Powiedz mi, jak kurwa  można pomylić umywalkę z kiblem” odpowiedział Ikan, wpatrując się w Karanga, któremu od razu zrzedła mina. 
 
“Dobra, po pijaku się nie liczy. Nie ma co gaworzyć, rzuć mi buffy. Błyskawicznie go pokonamy i szybciej pójdziemy do doktora po nową dostawę” powiedział oburzony Karang, który olał całą sytuację o zabrudzeniu łazienki.
 
Z powagą wymalowaną na twarz i wpatrując się w bossa, Ikan się odezwał: “Poczekaj, podejdźmy do tego na spokojnie albo zdechniemy jak te ostatnie kurwy spod latarni w zeszły wtorek.”
 
“Eee, Ikan, nie pierdol, chyba mnie nie doceniasz” powiedział Karang, któremu zapaliły się ogniki w oczach i zaczął szykować ostrza do rozpoczęcia ataku na Snorlaxa. 
 
“Dobra, jak chcesz, ale ja nie będę cię potem zeskrobywać ze ścian” rzekł beznamiętnie Ikan, a następnie rzucił wszystkie spelle buffujące, jakie miał w arsenale, na nabuzowanego orka. 
 
Karang bez zbędnych ceregieli rzucił się przed siebie, aktywując  Szybki chód  oraz Atak z ukrycia i zaskakując wszystkich, a w szczególności samego siebie. Zniknął z pola widzenia masywnego bossa i, pojawiając się za plecami przeciwnika, uderzył go, zadając ogromne obrażenia, jak na swój poziom. A wszystko to za sprawą rozdania wszystkich statystyk w zręczność, która zwiększała mu atak. 
 
-103
 
Zaskoczony boss automatycznie się odwrócił i zamachnął się w stronę Karanga potężną maczugą, która cała była wypełniona kolcami. Na szczęście Karang zdążył uniknąć krytycznego uderzenia, dostając połowicznie w nogę. 
 
- 40 
 
Lecz uderzenie było na tyle silne, że biedny Karang - niczym rakieta - wpierdolił się w ścianę, robiąc wcześniej parę obrotów w powietrzu. 
 
Widząc to, boss od razu skoczył ku niemu, chcąc dobić przeciwnika. W jednej chwili znalazł się około metra przed biednym orkiem, który starał się pozbierać po wcześniejszym uderzeniu.
 
Ikan, próbując uratować Karanga, strzelił z magicznej różdżki, starając się odwrócić uwagę bossa, lecz jego starania szły na marne.
 
Wtem Ikan wpadł na genialny pomysł, który zawsze działał przeciwko przeciwnikom z małą ilością IQ.  “Te, kupo mięcha, twoja matka kupuje chleb w tartaku!”
 
Karang, słysząc to, co powiedział Ikan, krzyknął głośno, poprawiając go: “Nie matka, a rodzice płci tej samej, z fujarami!” 
 
Obelgi rzucane w stronę Snorlaxa, jak na zawołanie, ściągnęły jego aggro na Ikana, który od razu rzucił się do ucieczki, chcąc odciągnąć go od Karanga. Zbierając się z ziemi i aktywując na nowo “atak z ukrycia” ruszył w stronę spaślaka goniącego Ikana.
 
Widząc to, elf zatrzymał się na kilka sekund, by rzucić na swego kompana spelle wzmacniające i wznowił bieg.
 
Goblini Władca, jako boss o niskim wskaźniku inteligencji, nie zorientował się, co się dzieje i dalej biegł za Ikanem. 
 
Po chwili Karang był już za plecami masywnego przeciwnika i, wyskakując w powietrze, wbił jeden ze sztyletów w plecy Gobliniego Władcy.
 
Trafiony przeciwnik nagle zatrzymał się, a nad jego głową wyskoczył mały komunikat. 
 
 - “Uderzenie paraliżujące”
 
“Cholera! Zrobiłem z niego kalekę, ja to mam pierdolnięcie!” krzyknął zaskoczony Karang. 
 
“Nie podniecaj się tak, bo za chwile mu przejdzie i to ciebie pierdolnie” wtrącił się Ikan, jednocześnie oddalając się od bossa.
 
Nim paraliż przestał działać, Karang oraz Ikan zaatakowali Snorlaxa wszystkim, co fabryka dała. Następnie obaj odskoczyli od bossa, ponieważ wróciła mu władza w całym ciele i czekając, aż odnowią im się umiejętności, trzymali go ciągle na dystans.
 
Następnie powtórzyli taktykę sprzed chwili, czyli hit and run. Jednak to już nie poskutkowało. Boss już był na to uczulony i nie dał się nabrać na atakowanie jego martwych punktów.
 
W tym samym czasie boss uderzył Karanga z całych sił, który następnie rozbił się o skały, znajdujące się jaskini. Z powodu impetu zatrzymał się dopiero na ścianie, a jego licznik życia spadł do zera, powodując jego niechybną śmierć.
 
“Zostałeś pokonany - Odrodzenia za 60 sekund”
 
“Z powodu nieosiągnięcia 10 lv, nie tracisz poziomu”
 
“Cholera, jak to możliwe? Czemu nie mam żadnych mikstur leczniczych?! Kurwa, zajebie tego śmiecia, jak tylko się odrodzę” powiedział oburzony. 
 
“Łoo, hit kill po prostu” powiedział Ikan, który próbował od razu schować się za pobliską skałę.
 
W tym samym czasie koło jego głowy przeleciał metrowy głaz, który roztrzaskał się o ścianę lochu. ”Hah, kocham moje szczęście.” Mówiąc to, Ikan skierował wzrok na swego poległego towarzysza, który teraz z furią w oczach czekał, aż się odrodzi. 
 
*Guuua~*
 
Boss Goblinów wydał okropny dźwięk. Pełen wściekłości rozwalał całą jaskinię, przez co w wielu kierunkach fruwały duże kawałki skał. 
 
Niektóre z nich leciały w kierunku Ikana, lecz nie oberwał żadną, dzięki schowaniu się za jedną ze skał. Natomiast Karang był w stanie już się odrodzić, ale nie mógł tego zrobić, gdyż co chwilę jeden z głazów uderzał w miejsce, gdzie leżały jego zwłoki.
 
Wtem Ikan wpadł na genialny pomysł ocalenia swojego kompana. Zwracając się do niego, powiedział: “ Poczekaj chwilę, spróbuję odwrócić jego uwagę, a ty w tym czasie się wskrześ.”
 
Karang potwierdził plan skinieniem głowy. Ikan, widząc to, wyskoczył zza skały i rzucił randomowy tekst w stronę bossa. “Te, gówniany władco, ojciec ci ojca jebie”. Ten, jak na zawołanie, zaprzestał demolki jaskini i niczym Karang po pijaku ruszył na Ikana, wymachując swą maczugą. 
 
Po powstrzymaniu deszczu głazów Karang w końcu powrócił do żywych. “Cholera, te 60 sekund trwało dosłownie wieczność, czułem się jak w klatce. Nigdy więcej nie chcę umrzeć” powiedział oburzony, patrząc oczami mordercy na Bossa Goblinów. 
 
“Teraz czeka cię rychła śmierć. Wkurzyłeś kogoś, kogo nie powinieneś. Jesteś skończony, a śmierdzisz gorzej, niż najgorsza łajza, która kąpie się w szambie miłości.” 
 
Boss, słysząc obelgę skierowaną w jego stronę, z miejsca się zatrzymał się i z maksymalnym wkurwieniem wymalowanym na twarzy skierował się w stronę karanga. 
 
*GUUUUAUAAA~*
 
 
Przez całe pomieszczenie rozległ się demoniczny wrzask, pochodzący od sprowokowanego bossa, który w szale skoczył w stronę Karanga.
 
“Oj chyba go wkurwiłeś” powiedział Ikan, obserwując, jak jego kompan ledwo unika ataków Snorlaxa i bez chwili zastanowienia zaczął przed nim spierdalać. Boss, wymachując maczugą, starał się zmieść robaka przed nim na proch, lecz o dziwo wszystkie ataki były unikane przez Karanga.  
 
“Może byś mi tak pomógł?!” zawołał Ork do swojego towarzysza, ciągle unikając ataków Gobliniego Władcy. 
 
“Wiem przecież, debilu, ale sam go nie będę klepać, czekałem na Ciebie!” Oburzony Ikan krzyknął do Orka Karanga, który był strasznie zły. 
 
“Żeby pokonać tego bossa, trzeba spróbować techniki - Uderzenie Robiące Kalekę, czyli złamanie kończyn, o ile jest to możliwe w tego typu grach.” 
 
“Weź go sprowadzić na siebie, a ja postaram się okaleczyć jego nogi. Jeżeli się uda, jego ruchy będa ograniczone, a ja zyskam przewagę nad nim” powiedział dumny Karang, wymyślając tak wspaniałą taktykę, o której się fizjologom nawet nie śniło.
 
Ikan od razu zaczął zaczepiać Bossa, próbując ściągnąć na siebie jego uwagę, co mu się udało bez żadnego większego problemu. Goblin od razu za nim pobiegł. W tym samym czasie Karang, przyczajony niczym wygłodniały tygrys, czekał na odpowiedni moment, żeby wykonać swój ruch. 
 
Niczym Adam Małysz wyskoczył zza skały, wbijając sztylety w jedną z nóg bossa i, ciągnąc je za sobą, stworzył ogromne rozcięcie. 
 
*Obezwładnienie aktywowane - Boss może atakować, lecz jego ruchy są ograniczone*
 
Okazało się, że plan Karanga zadziałał. Co prawda można go było tylko obezwładnić, nic więcej, więc po pewnym czasie ten efekt zniknie. Dlatego nie było czasu na nic innego, jak  tylko uderzanie Bossa we wszystkie możliwe miejsca tak, żeby zadać mu jak najwięcej obrażeń, po których w końcu uda im się go zabić. 
 
60%
 
50%
 
20%
 
Życie bossa spadało dosyć szybko, zwłaszcza, że Karang atakował go od tyłu ( ͡° ͜ʖ ͡°), w miejsca, których boss nie mógł dobrze bronić, nie mogąc się poruszać. 
 
“Jak tak będzie szło, to zaraz go zabijemy!” krzyknął zadowolony Ikan, który był tak szczęśliwy, jak po zjaraniu dobrego blanta. 
 
“Ha! Wiadomo! Gdy ja coś wymyślę, to zawsze działa. No, nie licząc tej pralki, której nie potrafię naprawić po tym, jak wyjąłem z niej silnik” powiedział Karang. 
 
‘Widzisz? A mówiłem ci tyle razy, że wymieniając silnik w motorze na ten od pralki, to na pewno się coś zjebie” odpowiedział Ikan.
 
Po krótkiej chwili zdrowie bossa spadło do krytycznego poziomu 2%.
 
W końcu, po długiej i męczącej walce, Karang zadał Gobliniemu Władcy ostatnie uderzenie, które doprowadziło do jego śmierci.
 
Wraz z uderzeniem martwego bossa o podłoże, przez całą jaskinię przeszła fala uderzeniowa, która spowodowała wyrwę w jednej ze ścian.
 
 
 ________________________________________________________

Bez nazwy-1.png

10

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobry rozdział proszę o więcej :D

0

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więcej! 

0

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więcej, Więcej! Jasne, będzie więcej. Obiecuję to wam, jutro postaram się zacząć ze śledziem 6 rozdział! :3

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Shinzuke napisał:

Więcej, Więcej! Jasne, będzie więcej. Obiecuję to wam, jutro postaram się zacząć ze śledziem 6 rozdział! :3

a mnie o zdanie to już wo gule nikt nie pyta >_<

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Sledziuch116 napisał:

a mnie o zdanie to już wo gule nikt nie pyta >_<

Jutro miałem Ci napisać że rozdział zaczniemy xD

 

Przyłapany~

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Shinzuke napisał:

Jutro miałem Ci napisać że rozdział zaczniemy xD

 

Przyłapany~

ok to dawaj piszemy xD

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Sledziuch116 napisał:

ok to dawaj piszemy xD

Kiedy? :D

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Shinzuke napisał:

Kiedy? :D

teraz :D

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Sledziuch116 napisał:

teraz :D

Pojebało, teraz to mi się oczy będą kleić powoli haha żebym poszedł spać :C 

 

JUTRO chuju to zrobimy xD

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Shinzuke napisał:

Pojebało, teraz to mi się oczy będą kleić powoli haha żebym poszedł spać :C 

 

JUTRO chuju to zrobimy xD

Spoko chuju xD

0

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za rozdział :D @Shinzuke @Sledziuch116 Tylko bez wyzwisk :D

To z silnikiem od pralki jest mega xD 

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Sefcia napisał:

Dzięki za rozdział :D @Shinzuke @Sledziuch116 Tylko bez wyzwisk :D

To z silnikiem od pralki jest mega xD 

kto tu się wyzywa, to tylko przyjacielskie komentarze xD

A mówiłem ci @Shinzuke że pralka rozwali :D

Edited by Sledziuch116
0

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Sledziuch116 napisał:

kto tu się wyzywa, to tylko przyjacielskie komentarze xD

Mówiłem ci @Shinzuke że pralka rozwali :D

w takim razie nie rozumiem przyjaźni między facetami :) 

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Sefcia napisał:

w takim razie nie rozumiem przyjaźni między facetami :) 

Ty powiesz do koleżanki "Kochana, daj sobie na wstrzymanie"

A ja do kolegi powiem "Weź kurwa nie pierdol, wytrzymasz" 

 

xD

3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 22.06.2017 o 23:36, Shinzuke napisał:

Ty powiesz do koleżanki "Kochana, daj sobie na wstrzymanie"

A ja do kolegi powiem "Weź kurwa nie pierdol, wytrzymasz" 

 

xD

Dokładnie, nic dodać nic ująć :D

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
You are commenting as a guest. If you have an account, please sign in.
Reply to this topic...

×   You have pasted content with formatting.   Remove formatting

  Only 75 emoticons maximum are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor