GaiDo

Nieugięty płomień
  • Content count

    191
  • Punkty

    4245 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

GaiDo last won the day on December 21 2017

GaiDo had the most liked content!

Community Reputation

156 Mistrz Srebrnej Gwiazdki

6 Followers

About GaiDo

  • Rank
    Początkujący Mag
  • Birthday 01/06/95

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Wiek
    23

Recent Profile Visitors

942 profile views
  1. Togoro – „Otworzyłem oczy i spojrzałem w sufit…, gdzie ja do cholery jestem? Podniosłem się szybko z łózka i zacząłem się rozglądać. Zauważyłem Yumi, która spała w łóżku obok… dzięki bogu jesteśmy w bazie, serce mi spadło z kamienia, gdy rozpoznałem te ściany. Wstałem z łóżka i ruszyłem ku drzwiom prowadzącym do korytarza. Wychodząc na korytarz spotkałem Savizo.” Savizo – Witaj, Togoro. Widzę, że już wypocząłeś. Nic ciebie nie boli po tamtej walce? Togoro – Nie, wszystko jest dobrze, lecz… Savizo – Lecz co? Togoro – Nie pamiętam co się stało, gdy oberwałem od Azkaby. Tak to wyglądało jakbym stracił przytomność na bardzo długo. Właściwie jak jesteśmy cali przecież powinniśmy zginąć. Savizo – Pojawiłem się tam i zakończyłem egzamin, nie mogłem pozwolić, abyście zginęli. Togoro – Ale karta Yumi, przepadła… Savizo – Wcale nie, gdy zniszczyłem Azkabę energię karty przekierowałem do Yumi, teraz tej mocy może używać bez potrzeby wzywania karty i rysowania znaków. Togoro – Nie rozumiem… chcesz mi powiedzieć, że karta, którą miała Yumi już nie istnieje? Savizo – Prawie, karta została zniszczona, lecz jej energia jest wewnątrz ciała Yumi. Jedyne co mogłem zrobić to tylko to… Togoro – Rozumiem, dzięki wielkie za pomoc. Togoro – „Savizo odwrócił się i odwrócony plecami do mnie powiedział.” Savizo – Na pewno jesteś głodny porozmawiajmy przy posiłku, muszę także Tobie coś powiedzieć co ma związek z waszym treningiem. Togoro – Naszym treningiem? Savizo – Chodź, o wszystkim dowiesz się podczas posiłku. Togoro – Dobra. Togoro – „Poszedłem za Savizo do jadalni, gdy pojawiłem się przy stole powoli odsunąłem krzesło i usiadłem. Savizo poszedł do lodówki po przygotowane jedzenie. Gdy je wyciągnął udał się także do stołu i usiadł tuż przy mnie. O czym chce ze mną rozmawiać?” Savizo – Wiesz, Togoro. Chciałbym ci powiedzieć, że wasz egzamin prawie się skończył. Po zjedzeniu śniadania udacie się ze mną do Sali gdzie Ty i Yumi zmierzycie się ze mną, muszę sprawdzić o ile wasze zdolności bojowe urosły. I jeszcze jest coś. Togoro – Co takiego? Togoro – „Savizo z kieszeni wyciągnął dziwnie wyglądający terminal w kształcie trójkąta i na ścianie wyświetlił scenę… z walki pomiędzy Azkabą, a mną i Yumi.” Savizo – Zanim się zjawiłem by was uratować przed Azkabą, coś dziwnego stało się z tobą… spójrz. Togoro – „Gdy spojrzałem na walkę to dokładnie w tym momencie zemdlałem…, ale jednak coś innego się wydarzyło. Podniosłem się z ziemi otoczony dziwną aurą i z niesamowitą siłą ruszyłem ku Azkabie… co to było?” Savizo – Nie wiem co to było, ale podczas gdy wyruszysz wraz z Yumi na misję ocalenia Ayano, będziesz musiał opanować tą zdolność, gdy dokładnie przyglądnąłem się temu zjawisku, to gdy byłeś w tym stanie twoja siłą wzrosła kilkukrotnie do takiego stanu, że twoja siła była równa sile Azkaby. Togoro – Chcesz powiedzieć, że posiadam moc? Savizo – Dokładnie, nie wiem jak ją się aktywuje, lecz gdy nadarzy się ponownie trudna sytuacja, bez wątpienia ponownie ta moc się uaktywni. Yumi – Ummm… o czym wy gadacie? Togoro – „Odwróciłem się w kierunku dochodzącego głosu, do jadalni przybyła Yumi, która niedawno co wstała, widać to po jej zaspanych oczach.” Togoro – Nareszcie wstałaś. Yumi – Ta, ale się wyspałam. Tak poza tym, która godzina? Savizo – 13. Yumi usiądź i zjedz coś za dwie godziny zaczniemy sprawdzać wasze umiejętności. Yumi – „Zdając sobie sprawę, iż Togoro nie może znać prawdy o mnie, po wczorajszej rozmowie z Savizo zaczęłam udawać zaskoczoną.” Yumi – Sprawdzać umiejętności? Savizo – Usiądź do stołu to wszystko ci opowiem. Yumi – Dobrze. Yumi – „Usiadłam do stołu, gdzie zaczęłam jeść Savizo ponownie pokazywał mi oraz mojemu kuzynowi jak będzie przebiegała nasza walka. Wkrótce Togoro wrócił do pokoju, aby się umyć, w tym momencie skorzystałam z okazji, aby porozmawiać z Savizo na temat Togoro.” Yumi – Savizo, słuchaj. Czy jak byłeś sam z Togoro, pokazywałeś jemu moją prawdziwą moc? Savizo – Nie, powiedziałem to co przewidział nasz plan. Jedynie wie o swojej mocy więzi, tylko tyle jemu powiedziałem nadal nie wie jak może ją aktywować. Yumi – To dobrze. Wiesz, za bardzo polubiłam swoją rodzinkę. Tej mocy jedynie użyje w momencie gdy nasze życie będzie naprawdę zagrożone. Wtedy i tylko wtedy ujawnię swoją tajemnicę na zewnątrz. A Togoro jeśli wie o mocy to dobrze, to będzie jego karta atutowa raz na jakiś czas, ponieważ jego moc posiada limit nie mogę pozwolić na to by ją bardzo często wykorzystywał, jego moc więzi osiągnie pełną dojrzałość tylko wtedy kiedy będzie w stanie bez jej użycia radzić sobie z trudnościami, ta moc ma jakiś dziwny mechanizm, który nie pozwala właścicielowi polegać ciągle na niej. Z jednej strony to dobrze, a z drugiej źle. Savizo – Wiadomo, ta moc jest bardzo potężna, gdyby limit więzi Togoro osiągnął ogromną wartość byłby w stanie jednym uderzeniem zmieść nawet władce terenu, Lich niestety był jednym z pomniejszych władców terytorium. Yumi – Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego karta klasy B była wystarczająco silna, aby zniszczyć przeciwników znajdujących się w tym meteorycie. Prawdziwy władca terenu byłby w stanie zmieść nawet i tą kartę. Jeśli mam być szczera, spróbuje z Togoro pogadać… na razie nie jesteśmy w stanie unicestwić władcy terenu. A co do pomniejszych… jakąś część jesteśmy w stanie unicestwić bez moich pełnych mocy, zatem trochę namieszam w mapie. Savizo – Co chcesz zrobić? Yumi – To proste. Ta mapa wskazuje meteoryty jakie spadły na ten teren. Jeśli nakieruje nas tylko na mniejsze meteoryty i dodatkowo meteoryt w którym znajdował się Licz, jesteśmy w stanie wyjść z tego cało, potem skieruje się w kierunku Austrii, gdy osiągniemy odpowiednią siłę wrócimy tutaj i zmieciemy resztę władców uwalniając Mediolan jak i prawie całe Włochy od kart. Wszystko wtedy wróci na swój tor. Savizo – Dobrze, widać tam skąd pochodzisz nauczyli ciebie odpowiednio przewidywać strategię. Yumi – Niestety na tamtej planecie w wieku 3 lat, ludzie są wysyłani do szkoły militarnej, w której uczymy się podstawowych strategii i nie tylko. Tamten świat jest okropny, gdy przyleciałam tutaj zauważyłam, iż jako dziecko mogę swobodnie żyć i nie przejmować się wojnami… tylko teraz ta sytuacja wszystko zmieniła. Nieważne. Savizo – Rozumiem, twoją sytuację i ból, który musisz czuć, lecz nie przejmuj się tym wkrótce to wszystko się ułoży. Yumi – Mam nadzieję… Savizo – Dobrze, jest prawie 15. Pójdź po Togoro i widzimy się na arenie. Yumi – Dobrze, zaraz będę. Yumi – „Idąc spokojnymi krokami do pokoju, myślałam cały czas o tym co się wydarzyło. Znajdując się prawie przy drzwiach prowadzących do pokoju. Drzwi otworzyły się, a z nich wyszedł Togoro. Gdy zobaczyłam go, powiedziałam do niego.” Yumi – Togoro już prawie 15 chodźmy na arenę, pokażmy Savizo jak silni się staliśmy. Togoro – Już prawie 15? Jak ten czas szybko minął… chodźmy. W końcu przetestuje moją nową siłę. Yumi – „O ile uda ci się ją aktywować, lecz tutaj nie pozwolę ci na to.” Togoro – „Wraz z Yumi dotarłem do drzwi prowadzących do areny. Drzwi powoli się otworzyły, a my zmierzyliśmy na arenę w której przystaje zmierzyć się z Savizo.” Savizo – Dobrze dzieci. Zatem zacznijmy ostatni egzamin.
  2. Firus - Blaze Cannon! Lilia - Water Whirlpool! GaiDo - Pirusie… potrzebuje twojej pomocy… GaiDo - “W tym momencie poczułem przypływ ogromnej ilości mocy oraz otrzymałem uczucie jakby czas stanął w miejscu… znikąd przemówił do mnie głos Pirusa.” Pirus - Wiem do czego zmierzasz… lecz powiem ci coś ta moc nie jest tak naprawdę zablokowana czeka na moment, aż osiągniesz jedność z Firus. Jeśli to osiągniesz to i ona zostanie odblokowana, lecz teraz kiedy masz stawić czoła swojej przyjaciółce, która odzyskała swoją prawdziwą moc oraz twojemu duchowi ognia, który bez ciebie też pokazuje, że jest bardzo silny, a także twojego przeciwnika, który ich kontroluje to jestem skłonny odblokować ci twoje połączone z tobą od chwili narodzin prawdziwe moce. Jeszcze nie doszedłem kim jesteś, lecz jeśli znajdę odpowiedź to na pewno ją usłyszysz jako pierwszy. Pokaż im prawdziwą moc i załatw tą czarownice! Powodzenia. GaiDo - “Gdy czas tak nagle ruszył wypowiedziałem z siebie hasło, którego wcześniej nie znałem. a moje ciało wnet wybuchło czerwoną energią.” GaiDo - Aaaaa!!! Otwarcie znamienia feniksa! GaiDo - “Wybuch był na tyle mocny, że ataki Lilii i Firus zostały przełamane i zniwelowane.” Czarownica - Co to za siła? Co się dzieje?! GaiDo - Ty.... Czarownica - Huh, ty jeszcze żyjesz?! GaiDo - Zapłacisz za to… Czarownica - Za? GaiDo - Za to, że zniewoliłaś moich przyjaciół i postawiłaś ich przeciwko mnie! A w dodatku sprowadzając na mój świat w którym mieszkam zagładę! Czarownica - Ta energia jest podobna do twoich przyjaciół, lecz dlaczego moja aura nie zadziałała na ciebie?! GaiDo – Heh, to dobre pytanie… może dlatego, że w tym stanie jestem silniejszy od moich przyjaciół? Lilia, Firus – Ty silniejszy?! Czarownica – Moje dzieci zaatakujcie go jeszcze raz. GaiDo – Dobra tamto to było ostrzeżenie teraz naprawdę jestem zły… Znamię feniksa uwolnienie! Lilia – Znamię … feniksa? Firus – GaiDo… Czarownica – Co się dzieje atakujcie go! GaiDo – „Poczułem jak czarownica zaczęła zwiększać swoje moce. W trakcie wzmacniania swojej energii także sprowadziła do mnie niewielki komitet powitalny.” Czarownica – Czujesz to?! Niech moja energia ciebie pochłonie hahaha! GaiDo – Pochłonie… dalej nic nie czuje Lilia, Firus – Aaaaaa, GaiDo pomocy!!! GaiDo – Wrrr… zapłacisz mi za to! Phoenix Strike! GaiDo – „Wystrzeliłem potężny promień ognia, który zmiótł jednym uderzeniem wszystkich pomocnik wiedźmy… zostałem tylko ja przeciwko kontrolowanych przez czarownicę przyjaciół. Na czele przeciwnej drużyny stała czarownica. ??? – Aaaaa!!! Czarownica – Szlag… jest silny. Duchu ognia, Czarodziejko wody pozbądźcie się go teraz! GaiDo – „W tym momencie moje przyjaciółki ruszyły na mnie, w ułamku sekundy znalazły się przede mną i trafiły we mnie pociskami. Oberwałem, siła uderzenia odrzuciła mnie na kilkadziesiąt metrów, lecz szybko znalazłem pomysł jak pozbyć się tej wiedźmy. Wyrwałem kamienną płytę i z dużą siłą rzuciłem w kierunku przyjaciółek. Firus rozbiła kamień po czym znalazłem się przy nich i uderzyłem swoimi rękoma w nie piąstkami tak, aby wbić je w ziemię. Czarownica stanęła zaskoczona…” Czarownica – Nie pozwolę ci mnie pokonać! GaiDo – Niestety dla ciebie jest za późno. GaiDo – „Testując dalej nowe umiejętności, które nabyłem w Intalii wpadłem na wyśmienity pomysł. Połączyłem energię światła z moją tajemniczą mocą.” GaiDo – Siła Intalii, Aura feniksa. GaiDo – „Aura, która mnie otaczała zniwelowała zaklęcie ciążące na Firus i Lilii. Dziewczyny zaczynały wracać do siebie, a niebo stawało się coraz to bardziej niebieskie.” Czarownica – Co się dzieje! Nie mogę tutaj przegrać! Firus – Auć, co się dzieje? Lilia – Ugh, co jest do cholery?! Huh, GaiDo? GaiDo – Firus skoro wróciłaś do mnie to… scalenie wykorzystam i trzecią moc, aby się ciebie pozbyć. Firus – Ok… GaiDo – „Firus scaliła się ze mną po czym poczułem potężną dawkę mocy, którą byłem otoczony. Coraz szybciej także stawałem się zmęczony, ponieważ forma tajemniczej mocy pochłaniała strasznie dużo moich pokładów energii.” Czarownica – Piekielny mrok! GaiDo – „Czarownica wystrzeliła promień swojej energii, niestety to było zbyt słabe jak dla mnie. Przy obecnym stanie w jakim byłem zrobiłem to…” GaiDo – To koniec… GaiDo – „Złączyłem ręce i zanim promień próbował dotrzeć do mnie wystrzeliłem swój…” GaiDo – Świetlny promień starożytnych płomieni! GaiDo – „Promień, który wystrzeliłem zniszczył atak czarownicy tym samym ona sama stała się ofiarą mojego ataku i została zniszczona. Jej ostatnie słowa brzmiały…” Czarownica – To nie koniec… inne czarownice dopadną ciebie i zabiją… Aaaaaa!!!! GaiDo – „Gdy promień trafił w ziemię rozległ się wielki huk, ciągnąc za sobą kilka sąsiednich budynków. Na szczęście nie zniszczyłem chatki Lilii, która była nie daleko. Wybuch spowodowany uderzeniem mojego promienia w ziemię wywołał falę uderzeniową. Lilia zasłoniła się po czym podbiegła do mnie mówiąc…” Lilia – GaiDo… czy ty właśnie pokonałeś tą wiedźmę? GaiDo – Tak, przepadła…(mdleje) GaiDo – „Dalej nie wiedziałem co się wydarzyło, ponieważ zemdlałem. Następnego dnia obudziłem się w domu Lilii.”
  3. Spokojnie na nowej wersji BS'a będzie większa Dzięki za ocenę
  4. GaiDo - “Jesteśmy w trakcie podróży do Khazz, jakiś menoid wpadł tam w szał, a cała planeta została pokryta czerwonym niebem. Z nieba zaczęły wyłaniać się spadające głazy.” GaiDo - Firus?! Co to jest na górze? Firus - To jest między innymi efekt spowodowany szałem menoida. Tylko to już nie jest zwyczajny wkurw… ktoś musi kontrolować menoid’a. Trzymaj się mocno będziemy zmuszeni trochę podlecieć na dół i dodatkowo będę manewrować między głazami. GaiDo - Spoko. GaiDo - “Reszta naszej drogi polegała na unikaniu głazów. Gdy znaleźliśmy się niedaleko Khazz widzieliśmy potężną czerwoną wiązkę energii. Nagle zanim wylądowaliśmy Firus zaczęła tracić kontrolę nad swoją mocą.” GaiDo - Firus! Co się dzieje, czemu twoja energia słabnie? Firus - To coś próbuje też przejąć nade mną kontrolę. Musimy szybko wylądować i znaleźć sposób na uniknięcie tego. GaiDo - Ok. GaiDo - “Wraz z Firus szybko wylądowaliśmy w lesie i poszliśmy na pieszo o dziwo Firus nie słabnęła już energia… w drodze zaczęliśmy się zastanawiać jak zablokować tą kontrolę i czym ona jest spowodowana.” Firus - Hmmm… gdy wylądowaliśmy to nie czuję żadnej obcej energii. Może ona pojawia się dopiero po przekroczeniu odpowiedniej wysokości. GaiDo - Może chodźmy dalej jeszcze trochę drogi przed nami. Firus - Spoko. GaiDo - “Zmierzaliśmy lasem aż znaleźliśmy się kilkadziesiąt metrów przed murami miasta. Przed wejściem Firus znowu poczuła tą dziwną energię… Firus - Kurczę znowu to czuje, tylko teraz na tym poziomie wysokości to coś musi się dodatkowo rozprzestrzeniać na pewien obszar na powierzchni ziemi, przepraszam GaiDo, ale długo nie pociągne. GaiDo - Nawet tak nie myśl, nie pozwolę na to abyś została przejęta przez ową energię… GaiDo - “Nagle usłyszałem męskie głosy…” ??? - Patrzcie na przód, tam jest jakiś dzieciak. Nie pozwólcie jemu tutaj się dostać! GaiDo - “Zauważyłem trzech facetów, którzy wyciągneli swoje małe pistolety i zaczęli nimi celować… we mnie!!” GaiDo - Firus, zrób tarczę oni chcą mnie zestrzelić. Firus - Spróbuję. GaiDo - “Firus użyła zaklęcia tarczy, lecz to co się stało wywróciło moją sytuację w walce o 180 stopni.” Firus - Szlag, to coś jest zbyt silne. GaiDo - “Nagle Firus zaczęła bardziej się żarzyć.” GaiDo - Nie, nie mów mi. Firus - Tfu gardzę tobą… zgiń tutaj! GaiDo - “Firus zniknęła po czym zostałem sam. Co się z nią stało?! Znowu ją tracę w jakiś dziwnych okolicznościach… tylko halo halo, czemu ta kontrola na mnie nie zadziałała w żadnym stopniu, przecież to co się wydarzyło podczas pobytu na planecie starożytnych menoidów jest spowodowane tajemniczą energią, która także pochodzi od menoid’ów. Potem muszę to rozwiązać, lecz wpierw moim pierwszym obowiązkiem jest uratowanie sobie tyłka. Moja energia powinna mi pomóc.” ??? - Dobra panowie ognia! GaiDo - Świetlista tarcza! GaiDo - “Udało się tarcza powstrzymała atak moich wrogów.” ??? - Ten atak nie zadziałał?! On ma też moce, czemu nasza Pani nie kontroluje jego?! Szybko do środka! GaiDo - Czekajcie o co chodzi?! ??? - Nie powiemy ci… zapraszamy do środka hahah! GaiDo - Szlag spierdolili do środka idę do wnętrza. GaiDo - “Podbiegłem do murów, które najwidoczniej były zamknięte. GaiDo - Pewnie będą na górze… jednak te filmy fantasy na coś się przydają. ??? - Jeszcze raz wycelujcie w niego póki nie wie, że atakujemy go z góry! Ognia! GaiDo - Świetlista tarcza! GaiDo - “Tak jak się domyślałem próbowali zaatakować mnie z góry, tym razem im nie odpuszczę.” ??? - Jak?! Kurwa skąd wiedziałeś, że będziemy w ciebie celować. GaiDo - Pfff… Świetlisty oszczep! GaiDo - “Parsknąłem i rzuciłem oszczepem w górną część murów. Uderzenie było na tyle dosyć silne, że góra muru zawaliła się. W całej okolicy rozległ się niewielki huk. Na widok spadających kawałków kamieni szybko cofnąłem się do tyłu i przeczekałem całą sytuację, aż do momentu gdy było po wszystkim. Ponownie wezwałem świetlisty oszczep i cisnąłem nim w drzwi bramy, które też zostały rozniesione na kilkaset kawałków.” GaiDo - Hmmm, cisza to dziwne. Idę dalej. GaiDo - “Ruszyłem się i zacząłem przyglądać się rozwalonej górnej części murów od prawej strony. Zauważyłem dwóch martwych facetów, którzy próbowali we mnie celować z broni palnej. Przeszedłem przez mury i to co zauważyłem zszokowało mnie, cały ten incydent wywołała czerwonowłosa czarownica. Miała czarny kapelusz, brzydko wyglądała - masa wyprysków na twarzy i wielgachny nos oraz długą czarną do kolan suknię, która była przepasana czarnym płaszczem. Trzymała w ręku magiczną laskę zdobioną diamentami.” GaiDo - A więc to ty stoisz za tym wszystkim?! Oddawaj mojego ducha ognia oraz zakończ to wszystko w tej chwili! GaiDo - “Wiedźma zaskoczona odwróciła się i spojrzała w moim kierunku…” Czarownica - O jakim duchu ognia powiadasz? GaiDo - Mój duch ognia został pochłonięty przez twoją energię! GaiDo - “Gdy rozmawiałem z wiedźmą domyślałem się, że będzie ze mną grać w grę aby nie wyjawić całej prawdy i spróbować mnie omamić. Niestety nie udało się jej to.” Czarownica - Dalej nie rozumiem o czym ty mówisz. Ja tylko tutaj przybyłam pozwiedzać to miasto. GaiDo - Nie strugaj głupiej, wiem co się święci tutaj. I jeszcze raz powtórzę albo oddasz mi mojego ducha ognia albo ciebie załatwie! Czarownica - Grozisz mi? Zważaj na słowa. Bo za bezpodstawne oczernianie mnie mogę ciebie zamienić w ropuchę. GaiDo - “Nagle poczułem za sobą znajomą mi energię…” Lilia - GaiDo pora abyśmy stoczyli walkę. Mwahahaha! GaiDo - “Gdy się odwróciłem nie mogłem uwierzyć własnym oczom, Lilia została opanowana przez wiedźmę…” GaiDo - Ty parszywa ropucho co zrobiłaś z moją przyjaciółką! Czarownica - To twoja przyjaciółka? Hmmm… zaraz do niej dołączysz. GaiDo - “Czarownica po zakończeniu rozmowy narysowała dziwny znak w powietrzu i zaatakowała nim mnie. Na całe szczęście w odpowiedniej chwili uniknąłem ataku. Załadowałem swoją energię i spróbowałem ją zaatakować oszczepem.” GaiDo - Dobra próba, lecz na mnie to za mało. Świetlisty oszczep! GaiDo - “Pocisk wymierzony w wiedźmę został zniszczony przez Lilię i... Firus?! Firus - Nawet nie waż tknąć się mojej Pani małolacie. Lilia - Duchu ognia pokonajmy jego. Czarownica - Zatem o tego ci ducha chodzi, niestety jest on mój. Chociaż zaskoczyłeś mnie, posiadasz moc, a nie zostałeś przeze mnie owładnięty, lecz spokojnie ewentualnie poprostu zginiesz, a ja ciebie wskrzeszę robiąc z ciebie mojego sługę. GaiDo - Nie wydaje mi się… GaiDo - “Znalazłem się w mało komfortowej sytuacji z której nie wiem czy się wydostanę. W jednej chwili Firus oraz Lilia wymierzyły na mnie atak.” Lilia - Water Ball! Firus - Fire Attack! Czarownica - Dołącze także do tego ataku promień ciemności! GaiDo - Świetlista tarcza! GaiDo - “Niestety ta tarcza była za słaba otrzymałem połączonymi atakami moich przyjaciół oraz wiedźmy, która ich kontrolowała. Poleciałem na podłogę.” GaiDo - Ugh… cholera to za mało. Zatem będzie trzeba spróbować ponownie odblokować moją drugą moc. Czarownica - Jeszcze żyje… wykończcie go. Lilia, Firus - Ok!
  5. Togoro – „Nie uda mi się tego utrzymać… włócznia praktycznie już znikła, a ta wiązka energii jest zbyt silna. Jedyne co teraz mogę zrobić to uwolnić wiązkę energii, lecz Yumi zostanie nią trafiona… Nagle Yumi powiedziała coś do mnie…” Yumi – Togoro, odskocz przyjmę ten atak na siebie… To nie jest zwykły atak prawdopodobnie on wykorzystał pełną moc tej karty. Jeśli to prawda jestem w stanie odzyskać siły i zmierzyć się z nim naprawdę, także widzę dowiedziałeś się nieco o mojej przeszłości, nie chciałam wam tego mowić, tak jak możesz być tego pewien, że nie przejmę tej planety wraz z tobą i moją przybraną siostrą przywrócimy porządek na Ziemii. A teraz odskocz, jeśli to nie prawda to i tak nie mam nic do stracenia w końcu nawet i mnie to by dosięgło gdyby twoja energia więzi wygasła… Togoro – Ale…! Yumi – Żadnego, ale pora wyjść z niewinnej skorupy na pewien czas i spoważnieć… nie chciałam wam zdradzać swojej prawdziwej natury, lecz teraz muszę to zrobić… ta karta prawdopodobnie była prezentem od moich prawdziwych rodziców, więc ją odzyskam! Togoro na podłogę szybko! Togoro – Eh, no dobrze. Togoro – „Odskoczyłem na bok, powoli tracąc przytomność… usłyszałem tylko huk tak jakby coś się wydarzyło tylko co…” (Chwilę wcześniej) Yumi – Dzięki Togoro, zatem z tego Azkaby niezły głupek, będzie się przeciwstawiał mnie… pokonam go szybko. Azkaby –Uh, to dziecko podniosło się? Yumi – Haha, to wszystko na co Ciebie stać, nie tyle się spodziewałam po niedoszłym księciu pająków. Pokażę ci co teraz potrafię - Pochłonięcie! Yumi – „Energia, która uderzyła we mnie zaczęła być wchłaniana, jednak dobrze wyliczyłam, że Azkaba wykorzystał pełen potencjał tej karty, dzięki czemu mogłam wchłonąć jej całą energię przyczyniając się do tego, iż karta staje się w tym momencie bezwartościowa, a ja przejęłam duszę smoczej wojowniczki. Nie chcę, aby istotom, które zajęły się mną i opiekowały stała się krzywda, tak jak tej planecie polubiłam ją i na pewno ją uratuje! Tylko po tym wszystkim będę musiała wymazać pamięć Togoro – nie chcę, żeby wiedział, że jestem przybyszką z kosmosu, której celem było podbicie tej planety.” Azkaba-Tain – Huh, co się dzieje? Yumi – Energia smoczej wojowniczki, uwolnienie! Azkaba-Tain – Wchłonęłaś kartę?! Yumi – Tak! Nie jestem ziemianinką tak jak moja przybrana rodzina… czekałam na właściwy moment, aż wykorzystasz to uderzenie, haha! Azkaba-Tain – Ugh… ty mała gówniaro. Smoczy Harpun! Yumi – „Azkaba ponownie spróbował użyć ataku, lecz chyba dopiero zdał sobie sprawę, że ta karta przestała już istnieć.” Yumi – Przestałeś się wygłupiać? Teraz moja kolej… Yumi – „Z zawrotną prędkością pojawiłam się obok Azkaby i wykorzystując swój wielki dwuręczny miecz, przecięłam go na pół… nawet nie zdążył się obronić.” Azkaba-Tain – Khh… udało ci się mnie załatwić podstępem nawet nie myślałem, że uda ci się… zatem powodzenia, wasz trening zostaje uznany za zaliczony. Tylko teraz dobrze, abyście znaleźli drogę wyjścia na zewnątrz. Yumi – Czekaj, a więc ty byłeś częścią treningu? Azkaba-Tain – Tak. Żegnaj Yumi i powodzenia, oby udało wam się uratować Ziemię przed tym szaleństwem. Yumi – „Azkaba rozpłynął się w powietrzu i zniknął… co do jego ostatnich słów - a więc ta cała walka była planem treningowym, tylko dlaczego on zabrał moją kartę? Miało to w czymś pomóc czy jednak Savizo o wszystkim wiedział, dokładniej o moim pochodzeniu i zdolnościach? Gdy wrócimy muszę się jego zapytać, czy od samego początku wiedział kim jestem. Teraz muszę podejść do Togoro i wymazać jemu wspomnienia nie może wiedzieć, że jestem kosmitką, choćby nawet miałabym stracić strażnika. Podeszłam do Togoro i przyłożyłam mu rękę do czoła po czym użyłam na nim stworzonej przeze mnie karty rangi D – mianowicie karty amnezji. No i teraz wszystko w porządku, poczekam, aż Togoro się obudzi i się zmyjemy z tego miejsca. Nagle naprzeciwko mnie pojawiły się tajemnicze drzwi prowadzące nawet nie wiem dokąd… będąc ciekawa co kryje się w środku podeszłam do drzwi. Głos jaki wydobywał się z tych drzwi mnie zaskoczył.” Yumi – Savizo? Savizo – Tak, to ja dawajcie przez te drzwi, zabiliście przywódcę więc pewnie pająki po was wkrótce przyjdą! Yumi – Aaa… pająki?! Savizo – I zresztą muszę z tobą na osobności pogadać póki Togoro jest nieprzytomny. Bierz go i nogi w pas. Yumi – Ok. Yumi – „Podbiegnęłam do Togoro i zaczęłam go czołgać po ziemi. Gdy znalazłam się ponownie przy drzwiach wrzuciłam do nich swojego kuzyna, następnie ja sama do nich wskoczyłam. Gdy przeszłam na drugą stronę drzwi znaleźliśmy się w jakimś ciemnym pomieszczeniu… czekać to nie miała być baza gdzie na nas czekał Savizo?!” Savizo – Dobrze, Yumi. Zobaczmy czego się nauczyliście. Yumi – „Nagle światło rozbłysło się stałam na ogromnej arenie… co się dzieje?” Yumi – Savizo? Możesz mi powiedzieć o co chodzi? Savizo – Chcę was sprawdzić, zanim wyruszycie ratować świat, dobrze byłoby, abym poznał waszą siłę. Togoro widzę jest nieprzytomny nadal zatem zrobimy to jutro. Weź swojego kuzyna i chodź ze mną, pewnie jesteś głodna po tym wszystkim. Yumi – Uff, co za ulga. Głodna? Jeszcze jak. Yumi – „Podbiegłam do kuzyna i wzięłam go za rękę… i znowu zaczęłam go czołgać po ziemi. Chciałabym go obudzić lecz niestety śpi jak zabity. Ta walka musiała naprawdę go wykończyć. Gdy odwróciłam głowię od kuzyna zauważyłam, iż Savizo się zatrzymał. Czyżby chciał coś mi powiedzieć?” Savizo – Daj mi Togoro jak go poniosę, jeśli chodzi o walkę w jaskini po tym jak Togoro zemdlał nie martw się nic nie powiem, zresztą wiedziałem o tym od samego początku gdy tylko was spotkałem zauważyłem u ciebie potencjał, lecz jeśli chcesz zachować to w tajemnicy pod żadnym pozorem nie powinnaś używać tej mocy poza mocą swojej karty, którą jednak wchłonęłaś. Gdy obserwowałem tą walkę dało to mi do zrozumienia, że moje przypuszczenia co do ciebie były prawdziwe. Ty miałaś rządzić ziemią. Yumi – Ale nie chcę, za bardzo związałam się z ludźmi oraz całą planetą. Wiem, że nie powinnam, lecz chcę ocalić ten świat przed tą grą. Savizo – Rozumiem, pewnie kiedyś twoja planeta wyślę na ziemię tutaj kogoś, aby sprawdzić całą sytuację i w razie czego pozbyć się problemu, ale jestem pewien, że do tego czasu będziesz na tyle silna, aby zmierzyć się z nimi. Yumi – Nawet nie chcę z nimi walczyć, a szczególnie z prawdziwą rodziną. Yumi – „Wraz z Savizo po drodze wymieniliśmy jeszcze kilka zdań. Gdy już dotarliśmy do bazy, usiadłam przy stole i oczekiwałam posiłku… Savizo odniósł Togoro do łózka. Po posiłku podziękowałam Savizo za trening i udałam się w kierunku łazienki, aby się umyć, po czym udałam się także na drzemkę, musiałam odzyskać siły, ponieważ następnego dnia czeka nas egzamin końcowy…”
  6. Dzięki Co do mocy dawanie już rangi A czy B w takim stadium to byłoby samobójstwo i przesadzona postać, wystarczy jedna nowelka gdzie postać jest czasami zbyt OP
  7. Togoro – Zostaw ją, potworze! Togoro – „Po krzyknięciu uwolniła się ogromna fala uderzeniowa, która odrzuciła pająki na kilkadziesiąt metrów ode mnie. Gdy spojrzałem, byłem zszokowany. Czas w jakim się poruszały inne istoty był strasznie powolny dodatkowo wokół mnie zaczęła unosić się tajemnicza fioletowa aura… czyżby to było źródło tej mocy o której tajemniczy duch mówił? Nie czekając dłużej, aby przetestować swoje nowe możliwości zaatakowałem pająka stojącego na drodze między mną i Azkabą. Uderzony przeze mnie pająk rozprysnął się na tysiące mniejszych elementów… co za siła. Szybko nie czekałem i zbliżyłem się do Azkaby.” Azkaba-Tain – Co to? Togoro – Nie pozwolę ci jej ruszyć… Azkaba-Tain – … Togoro – „Gdy zbliżyłem się odpowiednio do Azkaby zaatakowałem go pięścią, on szybko upuścił Yumi i zablokował się swoją bronią, lecz broń na jemu słabo się zdała, ponieważ siła uderzenia była na tyle duża, że Azkaba odskoczył na dużą odległość odemnie…” Azkaba-Tain – Widać zrobiłem błąd, mogłem się ciebie pozbyć bardzo szybko zanim jeszcze wstałeś, teraz już nie popełnię tego błędu. Togoro – Błędu? Teraz to już dla ciebie za późno. Azkaba-Tain – Hehe, trafiłeś tylko we mnie dlatego, że zaskoczyłeś mnie, skoro masz siły by stawić mi czoła zmierzymy się, tylko tym razem nie będę się oszczędzał. Togoro – Pfff… dawaj! Azkaba-Tain – A więc zatem, zakończę to szybko. Togoro – „Azkaba uwolnił z siebie ogromne pokłady energii, czułem, że to będzie ciężka walka… w trakcie gdy Azkaba uwalniał energię tajemniczy głos znowu przemówił do mnie.” ??? – Togoro zapomniałam ci o czymś ważnym powiedzieć. Togoro – O czym? ??? – O energii… słuchaj! Postaraj się to jak najszybciej zakończyć, ponieważ ta energia ma swój limit. Togoro – Limit? ??? – Tak, im silniejsza więź z twoją kuzynką tym większa także ilość energii jaką możesz wykorzystać w tym trybie, niestety ta moc jednak kosztuje sporo energii – szczególnie jej aktywacja i w momencie kiedy ją aktywujesz powinieneś szybko zakańczać swoje walki. Tylko tyle jestem w stanie ci powiedzieć. Wiadomo, że jak skończy ci się energia to nie będziesz w stanie aktywować tej mocy dopóki ona się nie uzupełni, nawet teraz będziesz musiał odczekać trochę czasu zanim będziesz mógł ją ponownie użyć. Stan swojej energii możesz sprawdzić w swojej karcie postaci. Togoro – Czemu dopiero się o tym dowiaduje? ??? – Zapomniałam, ale dasz sobie radę. Wierzę w to. W ramach przeprosin powiem ci jak tworzyć broń z tejże energii. Togoro – Zatem jeśli możesz powiedz mi. Togoro – „Tajemniczy duch powierzył mi instrukcję jak tkać z tej energii broń do walki. Po instrukcjach mi powierzonych, duch ponownie zamilknął, a ja skupiłem się na utkaniu broni… zostało mi niewiele czasu, lecz przy drugim podejściu udało mi się utkać miecz jednoręczny. Byłem gotowy do ostatecznej walki z Azkabą, lecz jeszcze zanim przystąpiłem do walki spojrzałem na swoją kartę postaci.” Togoro – „Sądząc po nawiasach mam 203 siły, 201 zręczności oraz magii i dodatkowo moja moc podskoczyła do poziomu 254. Dodatkowo byłem zaskoczony, gdyż ten trening faktycznie mnie wzmocnił, ponieważ moja bazowa moc teraz wynosi 74, dzięki czemu mogę już używać silniejszych kart. Powiedziałbym, że wspaniale, lecz teraz mam problem na głowie, który muszę pokonać. Jeszcze szybko tylko przeglądnąłem ile energii mi pozostało na karcie pokazuje mi że moja energia ma 89pkt. – maksymalnie aktualnie mogę mieć jej 180. Zamknąłem kartę postaci i nie czekając na Azkabę, aż ten skończy wzbudzać większe pokłady mocy ruszyłem na niego. Gdy znalazłem się tuż przy nim spróbowałem go uderzyć mieczem… niestety aura, która uwalniała się z Azkaby nie pozwalała mi nawet jego tknąć. Stworzony miecz rozprysnął się i w tym samym czasie Azkaba skończył uwalniać swoją pełną moc. Na szczęście byłem szybszy i zdążyłem uniknąć zderzenia z niewielką, ale potężną falą uderzeniową. Gdy Azkaba spojrzał na mnie błyskawicznie ruszył z włócznią na mnie… czekać coś tutaj jest nie halo! Czemu nie porusza się wolniej?! Gdy spojrzałem szybko na pająki, zauważyłem iż czas nadal dla mnie był spowolniony więc doszedłem do jednego wniosku. Azkaba szybkością zrównał się ze mną… szybko stworzyłem ponownie miecz i także ruszyłem na Azkabę. Czekała na mnie zatem pierwsza poważna samotna walka, nie mogę liczyć na pomoc swoich kuzynek… zderzyliśmy się broniami po czym odskoczyliśmy od siebie.” Azkaba-Tain – Hmmm… ciekawe nawet w pełni mojej mocy jesteś w stanie mi dorównać siłą. Ale nie myśl, że dam ci tak łatwo wygrać. Togoro – Nawet tego się nie spodziewałem… ta walka rozstrzygnie wszystko! Togoro – „I ponownie ruszyliśmy na siebie, zderzając się znowu swoimi broniami. Azkaba próbując przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, próbował mnie kopnąć, lecz mój refleks na tyle się wyostrzył, że byłem w stanie dostrzec atak mojego przeciwnika. Odskoczyłem i ponownie zaatakowałem. Azkaba zdążył sparować mój atak i wymierzyć kontrę… oberwałem w lewe żebra… poleciałem na niewielką odległość na podłogę. Szybko się z niej zerwałem i uniknąłem ataku szarżującego na mnie Azkaby. Starałem się unikać oraz blokować jego ataki i wyczekać odpowiedniego momentu lub oczekiwać dosyć solidnego pomysłu z mojej strony… jednakże z drugiej strony pająki zbliżyły się do mnie odległością i zaczęły atakować. Jestem ciekaw czy mogę coś więcej z tej mocy wykrzesać poza tkaniem broni… sprawdźmy. W odpowiednim momencie dostrzegłem lukę w obronie Azkaby i koncentrując się bardziej zwiększyłem swoją siłę oraz szybkość… ponownie dostrzegłem, iż Azkaba wolniej się porusza. Nie mogłem go trafić mieczem, lecz zrobiłem to samo co on trafiłem go w brzuch po czym atakujące mnie pająki błyskawicznie usunąłem kilkoma machnięciami mieczem. Azkaba wbił się w ściane po czym z niej wyskoczył i ruszył w moim kierunku. Szybko otworzyłem kartę postaci i zauważyłem, iż pozostało mi tylko 20 punktów, pewnie dlatego, że zwiększyłem swoją siłę oraz szybkość. Trzeba to zakończyć jednym porządnym uderzeniem. Togoro – Dobra Azkaba! To już koniec… Azkaba-Tain – Nie pozwolę ci ze mną wygrać. Togoro – „Zauważyłem jak Azkaba zatrzymał się i zaczął kumulować energię w swojej włócznii… czyżby chciał mnie zaatakować swoim końcowym atakiem? W takim razie szybko go zaatakuje… zbliżyłem się do niego, lecz niestety jakimś odepchnął mnie. Gdy odzyskałem równowagę jedyną rzeczą jaka mi została to pokonać go moją bronią ostateczną… ta moc powinno ją mieć. Uniosłem miecz do góry i zacząłem w nim kumulować resztki mojej energii pochodzącej z więzi. Czułem jak mój wzrok zaczyna wolniej dostrzegać ruchy oraz sam czas zaczął coraz normalniej się poruszać. To było pewne moja energia spada do 0. Obaj skończyliśmy kumulować energię i…” Azkaba-Tain – Smoczy harpun! Togoro – „Azkaba rzucił w moim kierunku włócznię nasączoną potężną energią. Zacząłem wymierzać kontrę i nie wiadomo skąd wymówiłem słowo…” Togoro – Excalibur! Togoro – „Uwolniłem z miecza energię, która zderzyła się z włócznią Azkaby… zauważyłem iż miecz który utkałem także powoli zaczyna zanikać, a włócznia przedzierać się przez moją wiązkę energii… Szlag to koniec! Nie uda mi się tego dłużej utrzymać…
  8. Co do novelki: Pierwsza styczność z tą moca będzie jak wiadomo w następnym rozdziale który wrzucę jutro albo pojutrze zależy ile czasu, bo wracam do Holandii Ale spokojnie nie uciekne na długo tylko na chwilę Co do opcji powiększenia czcionki: Ogólnie na tym forum BS'ie jest opcja do powiększenia czcionki w edytorze. Jeśli chodzi o resztę to w nowej wersji silnika będzie można sobie powiększyć czcionkę podczas czytania nowelki Niedawno właśnie takie coś zrobiłem
  9. W jednej nowelce mam podobnie pewnie teraz zapasy napiszę do nowelki o kartach
  10. Dzięki za rozdział. Mam czas to przeczytałem całość do aktualnego końca
  11. Damag - Poddasz się wreszcie. Słabo ci idzie, jak widzisz jestem silniejszy od ciebie… GaiDo - Heh, to jeszcze nie koniec. Damag - Jesteś pewien… GaiDo - “Damag ponownie zbliżył się do mnie. Byłem przykuty do ściany. Gdy on zbliżył się w końcu do mnie ja wymierzyłem jemu kopniaka w klatkę piersiową odbił się od mojej stopy i poleciał na podłogę.” Damag - No widzę nieźle mnie zaskoczyłeś… Nie myśl, że ponownie tobie na to pozwolę. GaiDo - “Zanim Damag zdążył się podnieść z podłogi schowałem się za jedną ze skał. Musiałem przemyśleć cały postęp działania, tak aby ponownie go bezproblemowo pokonać. Moje fiolki ze wzmacniaczem się skończyły więc napewno nie pokonam go tak łatwo.” Damag - Hmmm… wiem, że gdzieś tutaj się ukryłeś… zaraz znajdziemy ciebie. GaiDo - “Poczułem odgłos błyskawic. Błyskawica wystrzelona prawdopodobnie z dłoni Damag’a zmiotła jedną ze skał. czyli Damag nie przebierał w środkach on naprawdę teraz chce się zemścić się za ostatnią walkę. Jedyne co mnie uratuje to próba ataku w niego swoją połączoną włócznią. W przeciwnym wypadku wątpie, że mam jakiekolwiek szanse, gdyż moc którą ostatnio go pokonałem jest aktualnie nieaktywna w większym stopniu.” Damag - Tutaj go nie ma. Pora na kolejną… GaiDo - “Ponownie usłyszałem skałę pękającą na wskutek ataku wykonanego przez Damag’a. Ponownie zebrałem siły, skupiłem się solidnie i wytworzyłem włócznię ze swojej energii oraz energii Firus. Następnie jedną włócznie przyłożyłem do drugiej… tak zadziałałem nieco inaczej niż przedtem gdy scaliłem włócznie w moich dłoniach powstała duża włócznia, która posiadała bardzo potężną siłę rażenia. Określiłem ją tylko na potężną, ponieważ czułem jej siłę w dłoniach…” Damag - Hę? Już wiem gdzie jesteś… GaiDo - “Tworząc włócznię ujawniłem się. Musiałem teraz zaatakować więc przytrzymałem włócznię w jednej ręce i krzyknąłem” GaiDo - Przegrałeś! Lanca połączonej energii! GaiDo - “I rzuciłem włócznią, Damag wystrzelił błyskawice, lecz jego błyskawica uderzając w moją włócznię została zniwelowana. Włócznia w niego trafiła, a huk jaki ona spowodowała, wywołała trzęsienie sejsmiczne, które powoduje iż jaskinia powoli zaczęła się rozpadać.” Damag - Aaaa! Znowu ci się udało, lecz powodzenia w wydostaniu się z mojej groty. Hahaha! GaiDo - “Jego śmiech nie trwał długo, ponieważ zanim droga została zablokowana zdążyłem wyskoczyć do wcześniej poznanego ślepego zaułka i skierować się schodami do góry. Po krótkiej przechadzce udało mi się wydostać z wnętrza wulkanu. Padłem na podłogę.” GaiDo - Ufff… udało się jestem cały. Firus - GaiDo! Co to miał być za atak nawet się nie postarałeś przy nim. Wiesz co to mogło spowodować?! GaiDo - Wiem, sorki za to, lecz nie mogłem sobie pozwolić na porażkę. Teraz gdybym stracił ciebie nie wiadomo czy byłbym w stanie odzyskać ciebie. On stał się silniejszy, a my stoimy w miejscu. Firus - Rozumiem, lecz mogłeś to rozegrać w inny sposób. No cóż będziemy musieli wziąść się ponownie za trening, ale tym zajmiemy się kiedy indziej. GaiDo - Dobrze, skoro już po wszystkim wracajmy do zamku. Firus - Spoko… GaiDo - “Po skończeniu rozmowy ruszyliśmy ścieżką prowadzącą przez las do zamku, w połowie drogi niestety nasze plany nieco uległy zmianie.” Firus - GaiDo, czujesz to? GaiDo - Nic nie czuje, co się dzieje? Firus - Właśnie nie umiem tego wytłumaczyć, lecz czyjaś energia zaczyna mnie przytłaczać… Firus - “Wtedy przypomniało mi się coś…” Firus - GaiDo?! Trzeba poszukać źródła, któryś z menoidów przebywających tutaj został opętany! GaiDo - Ale kto?! Firus - Nie wiem tego gdybym wiedziała kto to, to już dawno bym o tym tobie powiedziała! GaiDo - Szlag, faktycznie się coś dzieje niebo robi się czerwone! GaiDo - “Spoglądając w czerwone niebo zacząłem czuć ową energię. O dziwo była ona mi bardzo znajoma.” GaiDo - Prawdopodobnie już wiem kto mógłby zostać opętanym! Firus - Więc kto? GaiDo - Narazie nie będę strzelał odpowiedzią, lećmy do Khazz! Firus - Hmmm…. Khazz?! Ty nie chcesz mi mówić, że to ma związek z… GaiDo - Tego jeszcze nie powiedziałem. Lećmy! Firus - Ok. GaiDo - “Wsiadłem na Firus i polecieliśmy w kierunku Khazz, jeśli moje przypuszczenia się potwierdzą to może być ciężko…”
  12. No jednak postarałem się wrzucić rozdział dużo szybciej, miłego czytania ================================================================================================================= Togoro – „Odzyskując trochę sił udało mi się podnieść, Azkaba widząc to zaczął kierować się w moim kierunku spokojnymi krokami, co dla mnie jest okazją, aby spróbować zabrać Yumi i uciec stąd, a następnie wymyśleć plan ucieczki. Teraz bez swojej karty jest tylko bezradną dziewczynką… Na szczęście udało mi się zwrócić jego uwagę przez co nie skrzywdził jej jeszcze bardziej…” Azkaba-Tain – Nawet nie uciekasz? Widać pogodziłeś się z faktem, że to już dla ciebie koniec. Togoro – „Tutaj jednakże miał w jakimś stopniu rację jeśli się nie uda mnie i Yumi czeka pewna śmierć, teraz gdy posiadł dodatkowo kartę mojej kuzynki jest w stanie nas zabić jednym uderzeniem. A zresztą on nawet bez niej był w stanie nas błyskawicznie zabić. Dobra pora działać! Zacząłem się rozglądać po bokach czy nie ma jakieś przydatnej rzeczy dzięki której udałoby mi się cokolwiek zrobić. Gdy skręciłem głową w lewą stronę. Azkaba od razu zareagował i błyskawicznie znalazł się przy mnie wymierzając solidny cios w moją klatkę… straciłem oddech i poleciałem z ogromnych hukiem w ścianę. Nagle straciłem obraz przed swoimi oczyma…” Azkaba-Tain – To by było na tyle. Pora zająć się twoją kuzyneczką. Togoro – „Nagle otworzyłem oczy znalazłem się w sali pokrytej białymi ścianami, podłogą oraz sufitem. Podniosłem się z podłogi i zacząłem się rozglądać dookoła, na wprost mnie zauważyłem tylko stojące biurko przy którym nikogo nie było… czy to tak wyglądają zaświaty? Zważywszy tylko uwagę na biurko zacząłem kierować się w jego kierunku. Zrobiłem kilkanaście kroków i nie zbliżyłem się do biurka? Co jest… ?! Nie wiedząc co dalej coraz bardziej byłem wściekły. Po kolejnych próbach kompletnie straciłem nad sobą panowanie, mocno huknąłem nogą w podłogę po czym rozniosła się potęzna fala uderzeniowa, która zniszczyła ściany, gdy to się stało sufit zniknął, wraz z podłogą. O dziwo nie spadałem, lecz latałem znalazłem się w dziwnym miejscu… wszystko wyglądało tak jakbym znajdował się w przestrzeni kosmicznej.” Togoro – Gdzie ja jestem? Togoro – „Pytanie rozległo się dosyć wyraźnym echem. Znikąd przemówił do mnie tajemniczy głos.” ??? – Witaj, chłopcze. Jak masz na imię? Togoro – „Naprzeciwko mnie pojawiła się dziwna istota złożona się z gwiazd. Promieniowała jaskrawo fioletową poświatą. Pytając się o moje imie odpowiedziałem jej.” Togoro – Jestem Togoro. Możesz mi powiedzieć gdzie się znajduje? ??? – Zatem witaj Togoro. Twój duch znalazł się w przestrzeni kosmicznej. Prawdopodobnie pochodzisz ze świata, który został zaatakowany przez kosmitów prawda? Togoro – Czekaj, czekaj, czyli co zginąłem? I jakby to ująć tak nasz świat został zaatakowany… już kilka lat temu. ??? – Nie jeszcze nie zginąłeś, ponieważ prawdopodobnie twoje ciało zostało związane z istotą która właśnie pochodzi z planety napastnika. Prawdopodobnie wasza planeta została zaatakowana, iż na tym świecie znajduje się istota, która prawdopodobnie miała zawładnąć waszym światem. Togoro – Zawładnąć naszym światem i o co chodzi z tym, że moje ciało zostało związane z kimś? ??? – Kimś tym musi być ktoś bliski. Wiem tylko tyle, że tą istotą jest dziecko, które narodziło się posiadając w sobie moce, które pozwalały jej na wchłanianie kart jak i łatwą manipulację nimi. Znasz to dziecko? Togoro – „Nagle duch narysował znak po czym przed moimi oczyma pojawiła się istota o której mówi… czekać no! To jest Yumi… więc ona nie pochodzi z Ziemii?! Stając w osłupieniu odpowiedziałem.” Togoro – To jest moja przybrana kuzynka Yumi! ??? – Zatem wszystko to wyjaśnia. Twoje ciało przyjęło odpowiednią ilość kosmicznej energii i stąd także znalazłeś się tutaj. Prawdopodobnie energia, którą posiada Yumi wybrała ciebie na jej strażnika. Zatem możemy przejść do konkretów… Togoro – Konkretów? Togoro – „Duch nagle rozpłynął się a ściany, podłoga oraz sufit wróciły na swoje miejsce… o dziwo znalazłem się tuż przed wcześniej wspomnianym biurkiem do którego nie miałem dostępu. Po krótkiej chwilce na blacie biurka pojawił się zwój z dziwnymi napisami. Tajemniczy duch przemówił znów swoim głosem.” ??? – Zatem Togoro, chcesz stać się strażnikiem twojej kuzynki Yumi i zyskać ogromną siłę by sprostać swojemu przeciwnikowi? Togoro – „Ogromna siła, w tym nie ma żadnych haczyków?” Togoro – No pewnie, że chciałbym, lecz zanim podejmę ostateczną decyzję nie ma tutaj żadnych haczyków, nie znam tego pisma. ??? – Tak też myślałam, spokojnie jedynym haczykiem jest to, że w przypadku gdybyś zabił swoją kuzynkę to spowodowałbyś tym samym swoją śmierć, musisz być także posłuszny jej gdyż siła waszej więzi jest kluczem do twojej mocy, im większa staje się ona tym twoja moc będzie mocniejsza. W przypadku gdy wasze więzi się rozerwą, będziesz wolny, lecz przenigdy już energia nie pochłonie ciebie, ani nie posiądziesz tej siły o której teraz wspomniano. Togoro – Zatem rozumiem… a co gdybym odmówił? ??? – Cóż, na to jest akurat prosta odpowiedź… zginąłbyś w tamtym miejscu, a twoja egzystencja przestałaby istnieć przez co twoja dusza przepadłaby. Togoro – Rozumiem zatem, nie mając wyboru nawet… wolę być posłuszny swojej kuzynce niż, żebym zginął w tym momencie tym bardziej, że to nie ja potrzebuje pomocy tylko ona… zostanę strażnikiem Yumi! ??? – Mądry wybór… zatem zgadzając się na powyższe warunki uwalniam w tobie energię która w tobie się skumulowała… zanim energia będzie już dosyć wyraźnie działać musi minąć kilka minut. Także postaraj się zająć czymś swojego przeciwnika. Togoro – Dobrze… Togoro – „Obraz znowu zniknął mi przed oczyma… nagle chwilę później odzyskałem wzrok widząc siebie leżącego na podłodze… chyba się obudziłem. Leżąc podniosłem głowę tak, aby móc zobaczyć co się dzieje, widziałem jak Azkaba trzyma wielki miecz w jednej dłoni, a w drugiej Yumi. On chce ją zabić! Nie pozwolę mu na to… jeśli ten duch mówił prawdę to powinienem móc szybko podnieść się z podłogi. Podniosłem się z podłogi i ruszyłem w kierunku Azkaby, Azkaba zaskoczony odwrócił się puścił Yumi na podłogę i sprzedał mi porządnego kopniaka w brzuch, ugh… jaki szybki! Poleciałem na podłogę…” Azkaba-Tain – Przeżyłeś ten atak? Widać źle ciebie oceniłem…, lecz teraz nie popełnię tego samego błędu i najpierw pozbędę się twojej kuzynki, która o mało co nie zabiła mnie. A ty żebyś się nie wtrącał w to co robię zostaniesz pożarty przez pająki, moje dzieci bierzcie go! Togoro – „Azkaba podszedł ponownie do nieprzytomnej Yumi…, a na mnie zaczęły napierać pająki, szybko zerwałem się od podłogi i atakujące mnie pająki zacząłem uderzać pięśćmi, lecz to nic nie dawało pająków nie byłem w stanie zranić, zatem musiałem unikać ich ataków, aż w końcu znalazłem się przy ścianie… Szlag! Kiedy ta moc zacznie działać, jestem w terapatach, aż nagle tajemniczy głos przemówił ponownie do mnie…” ??? – Togoro energia jest gotowa. Możesz teraz ją wykorzystać, tylko ostrzeżenie ta energia długo się regeneruje zatem postaraj się ją wykorzystać w krótkim czasie… nie będę zdradzać dalej szczegółów powodzenia i pamiętaj to o czym ci mówiłam. Togoro – Spoko, będę pamiętać! Azkaba-Tain – Co za dzieciak… zaczyna gadać sam do siebie. A teraz mała księżniczko pożegnaj się ze swoim życiem. Yumi – T…ogo…ro pomóż mi. Togoro – „Nagle gdy usłyszałem jej błagający głos… wzbudziła się we mnie ogromna złość…” ================================================================================================================= I teraz pytanie kiedyś będę planował robić mangi (ogółem chciałbym wrócić do rysowania w przyszłości) więc pytanie: Czy chcecie jakieś arty w kolejnych rozdziałach (co jakiś czas wiadomo nie w każdym no chyba że już sobie wyrobię szybkość i jakość) ? ;p
  13. No tak jakoś wyszło ;p pod koniec lipca z tyłka dostałem wypowiedzenie w pracy potem pojechałem do Holandii i teraz do Niemiec, ale postaram się to nadrobić Ogółem masa pracy, projektów gier i nauki, więc i czas trochę ciężko znaleźć na to wszystko No i osu!... od którego trochę się uzależniłem
  14. GaiDo - “Następnego dnia wstałem z łóżka i udałem się do łazienki… Po porannych czynnościach zawołałem swojego ducha ognia, abyśmy ustalili plan działania.” Firus - Co się stało GaiDo? GaiDo - Jestem gotów. Pamiętasz o tym o czym opowiadałem ci wczoraj? Firus - (Myśli)Hmmm… Firus - A no tak, mówiłeś coś o krysztale, że wyczuwasz jego energię gdzieś w wulkanie. GaiDo - Tego aż tak dostatnio nie powiedziałem. Bardziej mi chodziło, że albo we wnętrzu albo na zewnątrz. Jeśli możesz to namierz go. Chciałbym się już połączyć, jeśli Lilia jest taka silna i będzie chciała ze mną rewanżu to nie mam z nią szans. Firus - Lilia widać ciężko przeżyła ostatnią walkę. Rozumiem ciebie. Jeśli chodzi o kryształ poczekaj chwilę niech się skupię. GaiDo - Spoko. GaiDo - “Po kilku minutach…” Firus - Hmmm… Nasz kryształ znajduje się we wnętrzu wulkanu. Czuję jego energię wyraźnie pod ziemią. Wyruszmy do lasu tylko najpierw zejdziemy do arsenału, abyś mógł sobie dobrać broń. GaiDo - To tutaj znajduje się arsenał z broniami?! Firus - (Podśmiechując) No oczywiście, a co myślałeś. GaiDo - Zatem chodźmy. GaiDo - “Wraz z Firus zszedłem do piwnic zamku, gdzie znajdował się arsenał z broniami. Gdy znalazłem się w środku widziałem sporo włóczni, pik, mieczy i innych broni. Podszedłem do zbioru włóczni i wybrałem jedną po czym założyłem na plecy pokrowiec w którym będę przetrzymywał ową włócznię. Gdy już schowałem włócznie do pokrowca wraz z Firus wyszliśmy z zamku i skierowaliśmy się w kierunku wulkanu, który niedawno musiałem ocalić. Podczas drogi oglądałem krajobraz, który w dosyć magiczny sposób stał się piękny. Przedtem żółta trawa, a teraz zielona. Potoki wody zamiast potoków lawy, drzewa z pięknymi dużymi gałęziami, które były wypełnione liśćmi. Przedtem drzewa były praktycznie zniszczone.” Firus - Jesteśmy na miejscu - orzekła. GaiDo - Doskonale tylko gdzie jest przejście. Firus - Będziesz musiał trochę się umoczyć, ponieważ przejście jest po drugiej stronie, a tutaj jest płytko. Po innej stronie potok mógłby zabrać ciebie ze sobą. GaiDo - Ok, rozumiem. Możemy iść. GaiDo - “Przeszedłem przez potok na drugą stronę. Przede mną znalazło się olbrzymie przejście prowadzące do wnętrza wulkanu. Wyciągnąłem włócznię, ponieważ nie mogłem być pewny czy nie zostanę ponownie zaatakowany przez jakieś kreatury. Po wyciągnięciu włóczni ruszyłem w głąb przejścia po długich schodach. Wkrótce znaleźliśmy się na dole wnętrza wulkanu… naprzeciwko nas stał nasz cel kryształ. Ale czekać no czemu on się mieni żółtym kolorem?!” GaiDo - Firus to napewno nasz kryształ. On ma żółtą barwę… Firus - A więc pewnie należy do jakiegoś menoid’a błyskawic. GaiDo - “Nagle wyczułem pocisk błyskawicy wymierzony w moim kierunku. Skoczyłem szybko na podłogę i obejrzałem się na schody kto to mógłby być… to był” Damag - O szmat czasu minęło GaiDo, tak się zastanawiałem gdzie się ukrywałeś. GaiDo - Damag?! Co ty tutaj robisz?! Damag - Wyczułem obecność obcego menoid’a przy moim krysztale więc przeniosłem się tutaj, aby zobaczyć kim jest ta obca osoba. Los mi sprzyja, że ponownie wpadłem na ciebie. Wiem, że jesteś silny, lecz od naszego ostatniego pojedynku stałem się dużo silniejszy. GaiDo - “Po tych słowach ponownie mój odwieczny rywal próbował mnie zaatakować wiązką energii elektrycznej, którą ponownie uniknąłem zrywając się błyskawicznie z podłogi. Stanąłem obok kryształu, lecz gdy go dotknąłem po mojej prawej stronie ukazało się przejście prowadzące do jakiejś ukrytej kryjówki, postanowiłem tam wskoczyć.” Damag - Ucieczka tam nie pomoże tobie. (Klik) GaiDo gdzie jesteś pobawmy się. GaiDo - Świetlisty oszczep! GaiDo - “Posłałem wiązkę energii, którą zaatakowałem Damaga. Damag stanął nie wzruszony i rozbił mój atak bez kiwnięcia palcem używając do tego swojej bariery.” Damag - Oj słabiutko… GaiDo - “Damag złożył ręcę w jedną całość i zaatakował mnie promieniem… oberwałem.” GaiDo - Aaaaa!!! GaiDo - “Po tym uderzeniu poleciałem mocno na podłogę. Gdy podniosłem głowę zauważyłem jak Damag z zawrotną prędkością zbliżył się do mnie i kopnął nogą w mój brzuch. Poleciałem i obiłem się porządnie na ścianę upuszczając także w miejscu włócznię, teraz aby ponownie nie zostać zaatakowanym szybko podniosłem się i scaliłem z Firus.” Damag - O widzę jesteś wytrzymalszy od ostatniego razu. I tak widzisz jak stałem się silniejszy nic mi nie zrobisz. Hahahaha! GaiDo - Firus, to będzie dobry trening przed walką z Lilią, pokażmy jemu powolutku nasze pełne możliwości. Firus - Spoko. GaiDo - “Rozpocząłem ponownie atakować, podniosłem szybko włócznię, którą po kopnięciu upuściłem. Damag niestety był szybszy i trafił mnie ponownie w brzuch tym samym powodując, że znowu upuściłem swoją broń.” GaiDo - Ugh...
  15. Witajcie! Po długiej przerwie udało mi się w końcu znaleźć czas, żeby przysiąść i napisać rozdział. Przez ostatni czas nie miałem zbytnio czasu na pisanie rozdziału ze względu na nową pracę, pewnie też zauważyliście, że pracuje nad nową wersją strony (Wersja BETA jest dostępna tutaj: http://beta.bsmoki.pl/ - wasze konta istnieją w bazie, lecz proszę o PW, ponieważ muszę wygenerować nowe hasła, będziecie mogli je sobie potem zmienić w panelu użytkownika na tamtej stronie ) oraz z racji tego, że podjąłem się nauki japońskiego (kto wie może w przyszłości będę tłumaczył novelki, mangi czy też anime) + zacząłem bawić się silnikami do tworzenia gier 3D (mam na myśli Unity oraz Unreal Engine 4) także jak widzicie mam trochę zajęć. Miłego czytania! Następny rozdział postaram się wrzucić do 21.01 ============================================================================================== Togoro – „Pierwsze dźgnięcie pozbawiło życia jednego pająka, reszta pająków widząc na własnych oczach jak zabijam ich towarzysza ruszyła wściekła w kierunku mnie, Yumi oraz Azkaby. Azkaba nie czekał na pająki i szybko ruszył do ataku wbijając włócznię w dwóch pajaków a następnie zmiótł kilka kolejnych pająków. Nasza pozycja stała się trochę beznadziejna patrząc na to iż nadal nie udało nam się dostać na dół. Z sekundy na sekundę pokonywałem wraz z Yumi pająki, które nadchodziły nadal. Było ich coraz więcej i coraz więcej.” Togoro – Coraz ich więcej, musimy się przegrupować i znaleźć źródło skąd nadciągają może wtedy uda nam się powstrzymać te pająki! Azkaba-Tain – Jak chcesz to zrobić? Togoro - Wy zajmijcie się pająkami, ja spróbuję dostać się na górę i wyeliminować je. Azkaba-Tain – Nie! Ja pójdę, jestem bardziej doświadczony w walce nie wiadomo co czekałoby tam ciebie gdybyś dostał się na górę. Togoro – „… Zamarła cisza, zastanawiałem się czemu Azkaba chce to zrobić, niby racja jest bardziej doświadczony w boju, lecz ledwo co go poznałem, na górze mogą być także jakieś silniejsze karty, które pomogą mi w wydostaniu się z tego miejsca…” Azkaba-Tain – Togoro czemu się nie odzywasz? Togoro – Myślę… Azkaba-Tain – Tylko pospiesz się z odpowiedzią bo to wygląda coraz gorzej. Togoro – „Po szybkim namyśle, jednak zgodzę się niech na górę wyruszy Azkaba, ja przypilnuje Yumi i będę dalej walczył z pająkami.” Togoro – Azkaba, niech będzie. Znajdź źródło skąd dochodzą te pająki… Azkaba-Tain – Dobra! Togoro – „Azkaba przebił włócznią kolejnego pająka po czym rzucił nim jak mięsem w kierunku pozostałej grupki pająków, która stała naprzeciwko niego. Pająk, który został przebity włócznią wyleciał z niej i pofrunął wprost na grupkę pająków, która szybko się odsunęła. Azkaba nie tracąc czasu podążył do przodu przedzierając się do alejki która prowadziła na górę nie wiadomo gdzieś, lecz to była jedyna droga, którą mogliśmy biec. Jeśli te pająki są na tyle głupie to będą atakować nas i nie będą gonić Azkaby.” Yumi – „Ubijając kolejne pająki traciłam coraz więcej sił, nie wiem ile jeszcze mam sił, lecz czuję się coraz słabsza… w luźniejszych momentach spoglądałam się na swojego kuzyna. Togoro starając się przebić do mnie niszczy kolejne pająki, momencik gdzie Azkaba? Przecież tutaj jeszcze był niedawno. Zapytam się Togoro co się stało…” Yumi – Togoro! Gdzie jest Azkaba? Togoro – Azkaba? Poszedł alejką sprawdzić czy nie ma jakieś metody, aby pozbyć się tych pająków na chociażby odrobinę czasu. Yumi – „To co Togoro mi powiedział, spowodowało iż poczułam niepokój.” Yumi – Mam złe przeczucia co do tego, że pozwoliliśmy mu iść samemu. Togoro – Ja też, lecz na to nic nie poradzę, ja chciałem iść, lecz pozwoliłem mu tylko ze z tego względu, że jest najbardziej doświadczony w boju od nas. Yumi – Racja, lecz nie powinniśmy go puszczać samego zawsze mogliśmy w drodze zajmować się pokonywaniem pająków. Togoro – Tak, ale mam jedno zasadnicze pytanie, ciekawe jak chciałabyś się wydostać jak pająki z każdej strony nas zaczęły otaczać, gdyby to było takie łatwe to pewnie bym ciebie stąd zabrał i poszlibyśmy z Azkabą, teraz musimy liczyć na to, że jemu się uda znaleźć źródło tak jak nam pokonać tą chmarę. Yumi – Ok. Yumi – „Nie wiem co Togoro miał na myśli puszczając Azkabę samego na górę, lecz to już jego decyzja, on dowodzi nami i mam nadzieję, że nie wpląta nas w dodatkowe kłopoty. Po naszej krótkiej konwersacji ponownie w pełni się skupiłam na walce z pająkami. Walczyliśmy z nimi nieustannie przez 20 minut, aż nagle stało się coś nie spodziewanego. Naszą walkę przerwał szaleńczy śmiech mężczyzny…” Togoro – Kto tak się śmieje? Togoro – „Zauważyłem jak pająki zaczęły uciekać od nas i kierować się po alejce… dokładnie szły w tym samym kierunku co Azkaba, obawiałem się najgorszego. Yumi podbiegnęła do mnie i w momencie gdy teraz mamy czas zaczęliśmy rozmawiać.” Yumi – Pająki wyruszyły w kierunku gdzie pobiegł Azkaba chodźmy za nimi… Togoro – Oczywiście, lećmy tam i zobaczmy co się stało. Togoro – „Niestety zanim znaleźliśmy się tuż przy wejściu do alejki, wejście zostało zablokowane przez pająki, które zaczęły spadać z góry.” Togoro – Co jest do cholery? Co te pająki wyprawiają?! Togoro – „Pająki zaczęły się łączyć ze sobą wytwarzając wielki mur tym samym zamykając nam drogę do Azkaby. Sięgnąłem szybko po katanę i uderzyłem w niego… co jest do cholery?! Miecz się rozpłynął… tak jakby przestał istnieć. Czyżby ta ściana była stworzona z jakiejś negującej karty energii?! Odwróciłem się do Yumi…” Togoro – Yumi widziałaś to? Yumi – Tak, ta ściana potrafi zniwelować energię z mojej mocy. Togoro – „Nagle ponownie usłyszałem szaleńczy śmiech. Podniosłem głowę do góry i spojrzałem na skarpę. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom… to Azkaba!” Togoro – Azkaba udało ci się! Azkaba-Tain – W końcu daliście mi moment w którym mogłem przygotować się do momentu w którym zostaniecie zniszczenii. Togoro – Uh? Ty chyba żartujesz ta? Azkaba-Tain – Nie! Togoro – „Azkaba zeskoczył z platformy i wyciągnął wielką zbudowaną z kości włócznię. Na łączeniu kija z grotem była wsadzona głowa pająka… przystąpił do wymierzenia pierwszego ataku, które na szczęście udało mi się uniknąć. Znalazłem się obok Yumi. Niespodziewałem się tego, że nas zdradzi. Mogłem jednak wyruszyć sam, lecz to byłaby to także błędna opcja, co jeśli planował to od samego początku… mógł wtedy skrzywdzić Yumi. Wyciągnąłem kartę i postanowiłem walczyć z nim sztyletem… wyciągnąłem kartę i przyzwałem sztylet.” Togoro – Yumi odsuń się, musimy się bronić najwidoczniej. Azkaba-Tain – Hahaha… od samego początku planowałem was zaatakować, lecz czekałem na odpowiedni moment, ja jestem władcą tego miejsca. Wasza przygoda właśnie tutaj się skończy! Togoro – To już wszystko wyjaśnia dlaczego tutaj udało ci się przeżyć! Yumi – Togoro! Ja się nim zajmę! Togoro – Yumi, nie! Yumi – „Wybiegnęłam w kierunku Azkaby i próbowałam go trafić mieczem, lecz on uniknął mojego ataku” Yumi – Gdzie on… Yumi – „Azkaba złapał za moją głowę, podnosząc mnie do góry” Togoro – Yumi! Togoro – „Schwyciłem mocno sztylet i spróbowałem zaatakować Azkabę, Azkaba wykonał ruch włócznią, która zniwelowała moc mojej karty. Po czym zostałem odepchnięty przez niego.” Azkaba-Tain – Spokojnie Togoro zaraz się tobą zajmę tylko najpierw pozbędę się twojej malej kuzyneczki. Yumi – Proszę zostaw mnie… Togoro – Zostaw ją! Rozumiesz! Azkaba-Tain – A właściwie co mi tam… Togoro – „Azkaba podbiegnął do najbliższej ściany i wbił Yumi w nią uderzając jej ciałem z ogromną siłą… zacząłem tracić zmysły, lecz widząc dalej zauważyłem jak…” Azkaba-Tain – Pora zabrać ci tę kartę… do niczego ona nie będzie ci już potrzebna. Togoro – Aaaa! Togoro – „Spróbowałem ponownie zaatakować Azkabę, lecz teraz bez wahania kopnął we mnie, z dużą siłą poleciałem na podłogę… brakło mi sił, aby się podnieść.” Azkaba-Tain – Przegiąłeś… zabiorę tylko moce twojej kuzynce i zajmę się Tobą… Yumi – Proszę… Azkaba-Tain – Nic z tego… Yumi – „Przybita do ściany poczułam jak moja moc ubywa w błyskawicznym tempie, byłam bezsilna i nic nie mogłam zrobić. Gdy spojrzałam na Togoro widziałam go przybitego do ziemi… był tak wykończony, że nie mógł wstać.” Azkaba-Tain – Dobrze unicestwiłem twoją moc, teraz pora zabrać ci tą kartę którą posiadasz w środku. Yumi – „Poczułam jak ktoś zaczął grzebać w moich wnętrznościach…” Azkaba-Tain – Karta wyjęta… można rozpocząć festiwal hahaha! Duchu pogromcy smoków scalenie! Togoro – „Azkaba upuścił Yumi, która była nieprzytomna… on to zrobił wyciągnął z niej kartę i przywłaszczył sobie ją! Po wypowiedzeniu komendy poteżna fala uderzeniowa rozbłysnęła w pomieszczeniu, światło było na tyle oślepiające, że nie widziałem co tam się dzieje… w myślach miałem już najgorsze scenariusze. W końcu gdy światło przestało razić stało się najgorsze Azkaba zdobył moce Yumi. Po krótkiej chwili podniosłem się z podłogi… Azkaba musiał coś wyczuć, ponieważ gdy się podniosłem odwrócił się w moim kierunku i powiedział…” Azkaba-Tain – Oh, Togoro podniosłeś się… zatem, najpierw zajmę się tobą!