Sledziuch116

<== ( ͡° ͜ʖ ͡° ) Jaki kolor mają śledzie? Czarno czerwony i jadą po zielonym.
  • Content count

    241
  • Punkty

    7080 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    11

Sledziuch116 last won the day on August 12 2017

Sledziuch116 had the most liked content!

Community Reputation

658 Mistrz Srebrnej Gwiazdki

About Sledziuch116

  • Rank
    Wyższy Mag
  • Birthday 09/10/98

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imie
    Wspaniale. debuff na święta magię.
    Zapamiętać nie walczyć z kapłanami i tego typu chujami bo będzie srogi wpierdol. Chyba że będzie to kobieta, to zmienia postać rzeczy.

Recent Profile Visitors

1127 profile views

Profile Song

  1. Słońce zaszło dawno za horyzontem ustępując księżycowi który oświetlał cały świat na krwistoczerwony, zwiastując tym samym wielkie zmiany na świecie, zazwyczaj te złe. Demony oraz wszystkie byty negatywne traktowały czerwony księżyc jako święto, nadejście zmian oraz przygotowanie do zmiany ładu i porządku na świecie. Dla wszelkich pozytywnych bytów takich jak ludzie, elfy czy zwierzołaki, było to obwieszczenie katastrofy której nie da się uniknąć. We wszelkich zakątkach świata, święte i szanowane nawet przez bogów istoty, zareagowały wielką rozpaczą widząc niebo które zalało się czerwienią. Tymczasem w południowym lesie, należącym do elfów. Zapadła grobowa cisza, żadne zwierzę czy potwór który normalnie poluje w nocy teraz schowany jest w najgłębszej części swej norki. Wszystkie żyjące istoty skryły się przed straszną energia, która przemieszczała się przez środek lasu. Zło w najczystszej postaci, wolnym krokiem zmierzałam w stronę jedynego jasnego punktu w tym mrocznym lesie. Ów punktem był obóz orków gdzie wszyscy pili i bawili się śpiewając, w stronę czerwonego księżyca. Jedynie Shizumi wiedziała co oznacza ten znak lecz przez upojenie alkoholowe które coraz bardziej otępiały jej zmysły nie była wstanie sobie uświadomić jakie zło czyha na świat. Pośrodku tego wszystkiego był Śledziuch który wraz z Ruhumusem był zamknięty w środku tajemniczego fioletowego jaja. Całkowicie odizolowani od świata zewnętrznego Śledziuch dalej wtłaczał mroczna energie do ciała swego podwładnego orka. Białowłosy młodzieniec całkowicie stracił poczucie czasu i nawet nie zdawał sobie sprawy że już zapadła noc. A do tego większość orków i Shizumi pili i bawili się bez niego. W między czasie tajemnicza zła moc coraz bardziej zbliżała się w stronę obozowiska. Mając piekielnie zły uśmiech na ustach, szedł i podśpiewywał sobie swoja ulubiona piosenkę, zespołu Tomboy w nieznanym języku i niewiadomego pochodzenia. - It's okay to be gay, let’s rejoice with boys in the gay way. Większość ludzi zastanawiało by się co on mówi. Lecz tylko on znał przekaz tej piosenki która była mu bliższa niż jego własna rodzina, która i tak zamordował. Po długiej wędrówce po mrocznym i cichy lesie, w końcu ujrzał jasne światło bijące z daleka. - W końcu cel mej podróży hehe, śledziuchu czekaj na mnie już po ciebie idę. W tym samym czasie,Shizumi coraz bardziej dawała się jej we znaki pokaźne ilości alkoholu który wypiła. Jednocześnie kompletnie zapominając o swym zboczonym towarzyszu. W net wręcz ogłuszający pisk rozległ się przez cały obóz, z miejsca przerywając całą sielankową atmosferę. Z paniką w oczach wszyscy zaczęli się rozglądać za źródłem nieprzyjemnego dźwięku. - Co to jest, spójrzcie wszyscy w niebo !!! Wydarł się jeden z randomowych orków wskazując w stronę nieba. Na który widniał, niewielki czarny punkt który leciała po niebie. Nim wszyscy zdążyli ujrzeć, czarna plama zaczęła spadać w stronę ziemi. Po chwili czarny punkt zamienił się w humanoidalną postać, która niczym meteor, uderzyła w samo centrum obozu, tworząc niewielki krater na głębokość metra, ledwo mijając miejsce w którym znajdowało się jajo. Wraz z przybyciem niewiadomej istoty, przez obóz przeszło lekka fala uderzeniowa. Wszyscy biesiadnicy niczym trafieni piorunem, zamilkli i spojrzeli w stronę krateru w którym widniała owłosiona postać. Nikt nie wydał chociaż najmniejszego słowa, każdy w milczeniu wpatrywał się w Minotaura. Wszystkich gapiów wybudziło z oszołomienia słowa które wyszły z ust nieznanego osobnika który ignorując wszystkich gapiów skierował się powolnym krokiem w stronę jaja w którym dalej znajdował się Śledziuch. - A więc to tu schowała się moja rybka, czas by cię schrupać. Powiedział Minotaur, oblizując swoje wargi i podnosząc swój wielki buzdygan, celując w prosto w stronę jaja. Już miał je zniszczyć, lecz nagle w jego stronę poleciały stół który zmusił go do zaprzestania swoich działań. Robiąc krok w tył Minotaur wyminął lecącą w jego stronę przeszkodę, i z paskudna miną jakby go ktoś od heteroseksualistów wyzywał, obrócił się w stronę tego który przerwał mu jego zabawę. Tą która rzuciła stołem była Shizumi która jako pierwsza otrząsnęła się z szoku i widząc zamiary nieznanego osobnika uznała jak najszybciej przerwać jego plany. Oczywiście sprowadziła tym czynem gniew Minotaura na siebie, i zaraz miała pożałować tych czynów. Wzrok przepełniony żądzą krwi tak silny, spadł na dziewczynę ze ledwo umiała ustać na nogach. Lecz to prawdopodobnie znaczne ilości alkoholu zaczęły o sobie dawać znać. Zalana praktycznie w trupa Shizumi wpatrywała się w wręcz wkurwionego przeciwnika który teraz zaczął się zbliżać w jej kierunku. - Oj dziewczynko nie wiesz jakie cierpienie na siebie sprowadziłaś tym uczynkiem. Ja znany jako Analus max- Minotaur nawet nie zdążył dokończyć przedstawiania się jak kolejny stół poleciał w jego stronę, przerywając jego monolog. - W dupie to mam jak się nazywasz nie będziesz patrzył na mnie z góry, nikt nie ma do tego prawa. Powiedziała zirytowana dziewczyna która poczuła się urażona tym że intruz zignorował ją na początku, a potem jeszcze śmiał nazwać ją dziewczynką. - Ty jak śmiesz mi przerywać !!! Zawył wręcz wkurwiony Minotaur i gdy już miał ruszyć w stronę dziewczyny znów kolejny stół poleciał w jego stronę. W tym czasie pozostali orkowie otrząsnęli się z oszołomienia i chwycili za swoje oręże kierując je w stronę intruza. Który panoszył się po ich terenie jak u siebie. Wszyscy wojacy niczym jeden mąż ruszyli w stronę Minotaura, który stał teraz w miejscu i nie ruszając się nawet o krok. - Na niego Zawołał jeden z wyższej rangi orków celując swoim mieczem w stronę krtani przeciwnika. Z każdej strony skierowane były w niego broń, a z daleka nadlatywał kolejny stół. Oczywiście rzucony przez naszą ukochaną fioletowo włosom lolitę. - Śmiecie Gdy wszyscy już myśleli że dorwali go, nagła fala uderzeniowa odrzuciła wszystkich. Niczym pociski orkowie wbili się w ściany budynków, a ci co mieli szczęście poturlali się po ziemi lecz i tak zatrzymywali się na jakiś przeszkodach. Nawet stół rzucony przez dziewczynę poleciał z powrotem w jej stronę. Kolejna fala szoku przeszła przez wszystkich, oprócz Shizumi która miała to głęboko gdzieś, i widząc lecący stół w jej stronę odbiła go z powrotem w stronę minotaura. Zabawa w odbijanie stołu trwała by dłużej lecz wkurwiony Minotaur nie miał humoru do zabawy i rozwalił stół w drobny mak. Następnie z perfidnym uśmiechem na twarzy pojawił się nagle przed Shizumi i jednym ruchem ręki posłał ją w stronę pobliskiego budynku przebijając jej ciałem go na wylot, zatrzymując się dopiero kilka ścian dalej. Dziewczyna leżała bez życia pod gruzem, przypominając zwykłe zwłoki po trzęsieniu ziemi. Minotaur nie męcząc się bardziej nie zwrócił nawet na nią uwagi czy dalej żyje i z powrotem skierował się w stronę jaja w celu rozbicia go. Lecz nim doszedł kolejna rzecz poleciała w jego stronę która jakby nigdy nic uniknął i chwycił w swą dłoń. W której teraz spoczywała strzała posłana przez jednego z orków. Wtem na czole Minotaura pojawiły się żyły spowodowane jego żądzą krwi. - Ciągle i ciągle ktoś mi przeszkadza, mam tego DOŚĆ !!! Zaczął mówić spokojnie lecz, kończąc zdanie kumulowana w nim negatywna energia, eksplodowała i pół okrągła fala uderzeniowa rozeszła się przez cały obóz równając go z ziemią. Wszystkie budynki zostały zmiecione z powierzchni ziemi. Wraz z orkami którzy znaleźli się w polu rażenia. Jedyną osobą która przeżyła była Shizumi która wcześniej została wystrzelona z pola bitwy. A teraz leżała nieprzytomna i ledwo żywa pod gruzem po budynkach i innych konstrukcjach polowych znajdujących się w obozie. Po środku całej destrukcji stał niewzruszony Minotaur który ponowił marsz w stronę fioletowego jaja. Na ten moment nie pozostał nikt który byłby wstanie uratować zamkniętego Śledziucha oraz jego podwładnego. Niespodziewanie, zanim Minotaur doszedł do jaja ono zaczęło niekontrolowanie pulsować słabym fioletowym blaskiem z dźwiękiem bijącego serca. Lecz Analus nawet się tym nie przejął i dalej kierował się do swojego celu. Wraz z tym jak Minotaur zbliżał się do jaja ono coraz szybciej biło, a blask który z niego bił stawał się coraz większy aż do stopnia, gdzie nie możliwym się stało spojrzenie na nie. Analus został przez to światło oślepiony i nawet on musiał zakryć ręką oczy przed bijącym blaskiem. BOOOOOOOMMMMM Nagle przeogromna eksplozja rozeszła się w miejscu gdzie usytuowane było jajo. Gigantyczna chmura fioletowego gazu rozeszła się przez cały obóz zakrywając go całkowicie. Gaz był na tyle gęsty że niemożliwym się stało dostrzeżenie czegokolwiek. Wokoło widać było tylko ciemny fiolet od którego bił chłód przeszywający aż do kości. Chmura gazu emitowała czystą, nieposkromioną śmierć, Minotaur czując to od razu odskoczył na odpowiednia odległość unikając prawdopodobnych negatywnych skótków jakie ze sobą niosła chmura. Obserwując chmurę dostrzegł jak ta w momencie styku z zwłokami orków, rozkładała je i absorbowała, przemieniając w czystą energię. Na szczęście Shizumi znajdowała się na tyle daleko że negatywne skutki chmury nie dosięgły jej lecz wszystkie pozostałe orki znajdujące się w strefie skażenia zmieniły się w fioletową wiązkę energii która była wysyłana do samego wnętrza chmury. Gdy gaz zakończył konsumpcję, i nie miało co dalej pożerać. Zaczął się gwałtownie kurczyć i niczym zasysana przez tajemnicza siła tak szybko znikła jak się pojawiła. Całe tabuny mgły skompresowany się w jednym miejscu ukazując niewyraźną sylwetkę. Stojąca w miejscu gdzie wcześniej znajdowało się jajo. Komentować, łapkować, spamić dlaczego tak długo ale nie martwcie się następny powinien być szybciej lecz nie wiem kiedy.
  2. one shot

    Eee tam nie wiesz co dobre Ps. Jeszcze więcej
  3. one shot

    Dziękuje za szczera opinie, i nie dam się tak łatwo HA HA HA
  4. one shot

    ( Całość została napisana w celach humorystycznych nie mająca na cel obrazik kogokolwiek...oprócz kreta ) - występują Luna x Nana - kap kap kap kap kap Krople deszczu spadały na rozświetlone miasto, zagłuszając panujący wszechobecny gwar. W tą ciemną noc mimo deszczu i późnej pory wielu ludzi wracało lub jechało do pracy. Wielu nastolatków oraz dorosłych bawiło się w klubach albo wracało od znajomych. Na obrzeżach miasta, nieopodal lasu znajdowała się ledwo wybudowana dyskoteka. Została postawiona przez władzę miasta, na prośbę mieszkańców którzy mieli dość hałasów powodowanych przez młodzież robiącą zadymy. Była godzina 3 rano, ludzie powoli zbierali się do wyjścia. Przy drzwiach wyjściowych stała niska, niestety płaska dziewczyna ze spuszczonym wzrokiem. Jej mokre i błękitne włosy opadały na twarz zasłaniając pusty wyraz twarzy ukazujący, bezgraniczny smutek. Po jej smukłej twarzy spływały pojedyncze krople deszczu i łez. Mijając jej krwistoczerwone usta na których brakowało uśmiechu jaki powinna mieć dziewczyna w jej wieku. Strumienie łez i deszczu skapywały z jej drobnego podbródka i opadały na ziemię. Dziewczyna miała na sobie Jasnoniebieską jednoczęściową suknię podkreślającą jej kształty, niestety Bóg nie był tak dobroduszny i jej klatka piersiową mogą zazdrościć najwyżej dziesięciolatki. Lecz spod falbanków które umiejscowione były przy dolnej części sukni, widniały dwoje czarujących, smukłych nóg wyrzeźbione niczym z marmuru. Trzymając w jednej dłoni swoje czerwone szpilki które teraz były już bezużyteczne, a w drugiej tego samego koloru torebkę, bez jakichkolwiek oznak życia wpatrywała się w ziemię. Łzy oraz deszcz które z niej spływały mieszały się z krwią wypływającą z jej stóp. Tworząc mętną kałużę pod jej nogami. Stała tak bez ruchu od ponad godziny, żadna osoba nie zatrzymała się przy niej. Wszyscy ją ignorowali gdyż taki widok był codziennością. Znalazł się jeden pijany zboczeniec z szalikiem Polonii warszawy, znany jako kret, który zaczął podbijać do niej lecz nie widząc żadnej reakcji odpuścił sobie. Z czasem ludzie zaczęli opuszczać klub, a deszcz coraz bardziej pokrywał krajobraz. Dziewczyna w niebieskiej sukni dalej stała bez ruchu i wpatrywała się w ziemi. Godzina zamknięcia zbliżała się coraz bliżej. Lecz to nie wpływało w ogóle na zapłakaną dziewczynę która miała coraz czerwieńsze oczy. W pewnej chwili podeszła do niej pewna osoba, była nią brązowowłosa dziewczyna ubrana w dres. Wolnym krokiem skierowała się w stronę smutnej niewiasty która stała oparta o ścianę. - Nic ci nie jest - zapytała brązowowłosa dziewczyna, lecz nie usłyszała żadnej odpowiedzi. Podchodząc bliżej dostrzegłam krew na stopach niebieskowłosej, wzdrygając się lekko i myśląc co się stało. Wyciągnęła z kieszeni niewielką chustę, podając ją dziewczynie. Ale ona w ogóle nie nie zareagowała. Zmartwiona brązowowłosa dziewczyna, chwyciła ją za bark. Lecz ona niczym rażona prądem odskoczyła na bok i z szokiem oraz strachem wymalowany, bez słowa wpatrywała się w nieznaną dziewczynę. Która pojawiła się znikąd. Widząc to brązowowłosa dziewczyna, lekko się zawahała przed dalszym działaniem ale widząc w jakim dziewczyna jest stanie nie mogła jej zostawić. Wyciągając prawą rękę do przodu, w której trzymała chustę powiedziała - Cześć, nazywam się Nana, wszystko w porządku - Zszokowana dziewczyna nic nie odpowiedziała, jedynie speszona odwróciła głowę, ignorując Nanę. Lecz brązowowłosa, nie miała zamiaru dać za wygraną, i trzymając w dłoni chustę schyliła się i zaczęła opatrywać rany na stopach smutnej dziewczyny. Która widząc to chciała się cofnąć lecz napotkała ścianę która ją powstrzymała i nie mając sił by ruszać się gdzieś dalej,pozwoliła nowo poznanej dziewczynie zrobić to co chciała. Wraz z tym jak Nana zaczęła delikatnie opatrywać dziewczynę, do jej uszu docierały ciche dźwięki - aaahhh... sss... mmmm... - Spoglądając w górę nana dostrzegła, że ów dźwięki wydobywają się z ust nieznajomej. Po chwili zapytała - Bolą cię bardzo ?? - Na chwile zapanowała cisza - ...nie - lecz po chwili usłyszała odpowiedź. Na twarzy Nany pojawił się promienny uśmiech, gdyż dziewczyna w końcu przełamała się i zaczęła z nią rozmawiać. Niebiesko włosa dziewczyna widząc uśmiech Nany lekko się zarumieniła i pozwoliła dalej opatrywać jej stopami. W końcu jak Nana skończyła, wstała i powiedziała uśmiechając się jeszcze bardziej - No i gotowe - a następnie dodała - Dobrze. prowizoryczny opatrunek zrobiony, jednak musisz się tym jak najszybciej zająć. - powiedziała Nana . - Może odprowadzę cię do domu, albo przynajmniej zamówię ci taksówkę? Niebiesko włosa dziewczyna słysząc to nagle osłupiała, strumienie łez zaczęły płynąc po jej bladych policzkach. Wystraszona Nana, podszedła do płaczącej dziewczyny i przytuliła ją, jednocześnie głaskając po głowie. Stały tak jeszcze przez parę minut aż, ta się nie uspokoiła. - Nazywam się Luna - Powiedziała cicho niebiesko włosa dziewczyna dalej będąc w objęciach Nany - Miło mi cię poznać Luna, jeszcze raz nazywam się Nana - Odpowiedziała dziewczyna, wypuszczając z objęć Lunę i wyciągając w jej kierunku dłoń. - Wzajemnie - powiedziała Luna ściskając dłoń Nany. Po czym zapanowała niezręczna cisza, którą przerwał śmiech obu dziewczyn. Gdy się uspokoiły, Nana zapytał - Gdzie mieszkasz, chętnie cię odprowadzę - Luna odpowiedziała - Kilka miast dalej, lecz w takim stanie nie wiem czy zdoła dotrzeć do domu - Powiedziała zmartwiona Luna - W takim razie, czemu nie wpadniesz do mnie, mieszkam nie daleko. Przy okazji weźmiesz prysznic i opatrzę twoje ranne stopy - Odpowiedziała Nana, proponując Lunie najlepsze rozwiązanie. Ta natomiast bez dalszych ceregieli zgodziła się. Nana wzięła Lunę pod ramię i razem skierowały się w stronę jej domu. Który znajdował się kawałek dalej. Idąc wolnym krokiem dziewczyny rozmawiały na typowo kobiece tematy śmiejąc się od czasu do czasu. Nana specjalnie nie poruszała tematu, okoliczności przybycia Luny do jej miasta. I dlaczego była w takim tragicznym stanie. Idąc ulicą, w pewnej chwili do ich uszu doszły dziwne wrzaski. Nasłuchując się można wyłapać pojedyncze słówka takie jak, jebać, Legia i warszawa. Źródłem dźwięku okazał się jakiś podrzędny sebiks, ten sam który wcześniej podbijał do Luny pod dyskoteką. Po chwili wycie do księżyca ucichło. A dziewczyny nie przejmując się niczym szły dalej i plotkowały po całości. W pewnym momencie niedaleko domu Nany, zobaczyły grupę czarnoskórych napakowanych dryblasów, którzy zaciągali kogoś do ciemnej uliczki. Tym kimś był dobrze znany sebiks. Zaciekawione podeszły bliżej i schowały się za rogiem budynku skąd miały idealny wgląd na sytuację w mrocznej uliczce. Skryte w cieniu widziały jak czarni mięśniacy klepią sebiksa po mordzie i zdzierają z niego portki. Starał się stawiać opór lecz na nic się to zdało, gdyż po rozebraniu go, dwóch z czterech murzynów przyszpiliło go do ziemi w dość niekomfortowej pozycji. Z daleka dało się ujrzeć jak jeden z czarnych dryblasów ściąga spodnie i podchodzi do sebiksa od tyłu, a po chwili przez całą okolicę rozszedł się dźwięk jak by kogoś zarzynali. Dziewczyny doskonale wiedziały od kogo pochodzi ten wrzask. Lecz nie mając odwagi zrobić czegokolwiek stały w miejscu i oglądały ze skupieniem akt penetracji zwany jako tanka łatanka. Dziewczyny oglądając tą scenę, zamiast wystraszone i zdenerwowane były coraz bardziej podniecone. Ich yaoistyczna natura się odezwała i nie mogły oderwać wzroku. Były coraz bardziej podniecone lecz żadna nie chciała tego po sobie poznać. Im dłużej to oglądały tym podniecenie sięgało zenitu, aż ich majtki były do tego stopnia przemoczone że krople soków spadały na ziemię tworząc lekką kałużę. Po pół godzinie wpatrywania się ciągłego w murzynów zabawiających się sebiksem. Nana nie była wstanie wytrzymać i instynktownie jej prawa dłoń powędrowała w stronę krocza które był całkowicie przemoczone. Nim zauważyła dwa palce wślizgnęły się do jej cipki, przez co lekko za jęczała. Nagle sobie uświadomił co zrobiła, i jej wzrok powędrował w prawo gdzie znajdowała się Luna. Lecz nie spodziewała się że dziewczyna, zamiast się czymkolwiek przejąć sama miała jedna rękę między nogami a druga pod koszulką, masując jedną ze swoich małych piersi. Gdy ich wzrok się spotkał, obydwie były rozpalone do czerwoności, a pod ich nogami były dwie małe kałuże powstałe z ich soków które jak strumienie wylewały się z ich majtek które teraz nadawały się jedynie do prania. Bez słowa wpatrywały się w siebie przez chwilę, aż Nana powoli podeszła do Luny, tak blisko że była w stanie poczuć jej rozpalony oddech na swojej skórze. Nagle niczym za sprawa tajemniczego impulsu, Nana złożyła pocałunek na krwistoczerwonych ustach Luny. Luna nawet się nie opierała, a nawet przejęła inicjatywę i z większą namiętnością włożyła swój język do ust Nany oplatając go. Zdawałoby się że ten jeden pocałunek będzie trwał przez wieczność, dopiero po chwili oderwały się oderwały się od siebie by zaczerpnąć powietrza. Ciężko dysząc wpatrywały się w siebie, a po chwili ponownie zaczęły się całować oplatając swoje języki w tańcu rozkoszy. jednocześnie chwytając się za talię by być jak najbliżej. Nana nie przerywając, skierowała swą dłoń w kierunku majtek Luny, która w ogóle się nie opierała. Przesuwając palce coraz niżej, Nana dotarła do cipki Luny z której bez przerwy wypływały soki. bez przeszkód dwa palce Nany zatopiły się w szparce Luny, która niekontrolowanie za jęczała. Luna nie chcąc być jedyna która rozkoszuje się tym uczucie, skierowała swą dłoń w stronę majtek Nany, które były tak samo przemoczone i nawet nie starając się, zagłębiła swoje palce w jej cipce, jej reakcja była taka sama jak Luny. Wyginając się niczym struny obydwie bez ograniczeń czerpały jak najwięcej przyjemności z tego niespodziewanego zwrotu akcji. Jęki dziewczyn rozchodziły się przez okolicę. Zapomniały kompletnie, o brutalnym gwałcie na sebiksie przez czterech murzynów którzy już chwile temu skończyli. Po całkowitym ograbieniu go z ubrań oraz całego majątku jaki miał ze sobą, zostawili go w ciemnej uliczce z rozjebaną dupą. W tym czasie dziewczyny dalej zabawiały się w najlepsze, dogadzając sobie dogłębnie. Nie przerywając miłosnego pocałunku który teraz przerodził się w ich prywatny Taniec odbywający się między ich ustami. W między czasie Nana dobrała się do skromnych piersi Luny, i w najlepsze bawiła się jej sutkami, nie pozwalając Dziewczynie na jakikolwiek odpoczynek. Jęcząc coraz głośniej, obydwie dochodziły do granic swoich ciał. I nim się spostrzegły równocześnie doszły wyzwalając jeszcze większy potok z ich cipek. Zlepione razem z powodu potu i deszczu który ciągle padał osiągnęły szczyt i bez sił opadały na ziemię. Dysząc, oparły się od siebie, starając się odzyskać utraconą przed chwilą energię. Po paru minutach gdy lekko odpoczęły i zaczęły równo oddychać. Nana powiedziała do Luny - Może chodźmy kontynuować do mnie - Na to druga dziewczyna z lekkim uśmiechem przytaknęła. Nana pomogła Lunie wstać i obydwie skierowały się do mieszkania Nany, które było tuż za rogiem. Zapominając kompletnie o nieszczęśniku zgwałconym w alejce obok. Dotarcie do domu zajęło im niecałe dziesięć minut. W momencie przekroczenia progu domu Nany. Obydwie z powrotem rzuciły się na siebie i na podłodze w przejściu chciały kontynuować. Będąc w trakcie namiętnego pocałunku, Nana nagle zaprzestała i zaproponowała Lunie wspólną kąpiel, na co dziewczyna od razu się zgodziła. Wstając powoli zaczęły rozbierać się wzajemnie. Nana ściągnęła sukienkę Luny z pod której ukazała się jej śnieżnobiała skóra, idąc dalej odpięła jej stanik z pod którego ukazały się dwa niewielkie pagórki. Zarumieniona Luna, zakryła swoje piersi mówiąc - ...małe - Na co Nana jej odpowiedziała - Dla mnie idealne - i od razu wzięła się za pieszczenie ich. Lecz Luna nie miała zamiaru stać jako jedyna naga i przerywając Nanie, zaczęła rozpinać jej bluzkę spod której ukazała się jej biała koszulka na ramiączkach. Ściągając bluzkę, wzięła się za ściągnięcie koszulki. Jej oczom ukazały się dwie niewielkie piersi przyozdobione w małe jasnoróżowe sutki które teraz stały na baczność, krzycząc “jeszcze !!!”. Po górnej części była dolna. I po chwili obydwie Stały nagie. Dopiero teraz Luna ujrzała figurę Luny która pomału mogła konkurować z modelkami. Smukłe biodra i talia, ponętny tyłeczek, nic tylko schrupać na ciepło. Nie Przerywając skierowały się w stronę łazienki w której kontynuowały swoje zabawy. Po namydleniu i opłukaniu swoich ciał obydwie były czyściutkie jak łza. Przynajmniej tak było przez chwilę. W między czasie nie przestawały sobie dogadzać. Będąc dalej rozpalone, Nana skierowała się z Luna w stronę swojego pokoju, gdzie obydwie kontynuowały swoje igraszki. Splecione w miłosnym uścisku położyły się na łóżku. Na którym po lekkiej grze wstępnej przeszły do konkretów. Nana podniosła się z Luny i odwróciła się do niej tyłem, aby następnie skierować swój zwinny język w stronę szparki Luny, która nie marnując czasu chwyciła za pośladki Nany i używając języka delikatnie zaczęła, jeździć po jej łechtaczce. Aby następnie wepchnąć go głębiej powodując fale rozkoszy przepływająca przez ciało Nany. Ta natomiast nie chcąc być gorsza zrobiła to samo i już po chwili w całym pokoju roznosiły się jęki dwóch dziewczyn które nie były w stanie przerwać. Ich zabawa trwała w najlepsze. Dogadzając sobie w najlepszy sposób. Dochodziły nie wiadomo ile razy. Wciąż mając mało i mało kontynuowały. W pewnym momencie Nana wyciągnęła nie wiadomo skąd półmetrowe dwustronne dildo. Które bez żadnego problemu zatopiło się w jej szparce. Luna lekko się zawahała gdy uświadomiła sobie że połowa tego znajdzie się w niej,lecz po chwili dała się przekonać i do jej przemoczonej cipki wślizgnęła się połowa dilda, jednocześnie rozdziewiczając ją. Dziewczyna nigdy by się nie spodziewała że straci dziewictwo, przez dildo z inną dziewczyną którą poznała raptem parę godzin temu. Nie opierając się więcej sama zaczęła poruszać biodrami równo z Naną. Fale euforii rozchodziły się po całym jej ciele zaczynając od początku cipki kończąc na czubku głowy. Nim się spostrzegła, doszła opadając bez sił. ł Dysząc ciężko Luna starała się złapać trochę tchu, w tem odezwała się Nana - Podobało się - Zapytała - Jeszcze jak - Odpowiedziała Luna - Mam nadzieje że nie chcesz teraz zaprzestać - Powiedziała Nana, spoglądając kątem oka na Lune. - No co ty - Odpowiedziała, zapytana dziewczyna, dodając - Nie jestem taka słaba - W tem na twarzy Nany zagościł podejrzany uśmiech. Powoli wstając dziewczyna skierowała się w stronę swojej szafy. Stając naprzeciwko niej, powoli ją otwarła i zaczęła wygrzebywać cos z środka. Z drugiej strony Luna siedziała na łóżku i wpatrywała się w ponętny tyłeczek Nany który teraz piął się wysoko w górę. W tem wpadając na genialny pomysł niebiesko włosa dziewczyna po cichu wstała i trzymając w ręku wcześniejszą zabawkę podeszła do Nany od tyłu i jednym ruchem, zatopiła ponad połową dildosa w jej cipce. Nana czując że jest penetrowana z zaskoczenia nagle podskoczyła i niekontrolowanie za jęczała. Luna widząc tą reakcję tylko się uśmiechnęła i rytmicznie wbijała coraz głębiej, gumową zabawkę. Po chwili niespodziewanie Nana doszła i runęła na ziemię z wypiętym tyłkiem ku górze z którego wystawała połowa gumowego dildo. Gdy Nana doszła do siebie, lekko się zirytowała i wyciągając wielką zabawkę ze swojej szparki rzuciła ją na bok. Posyłając Lunie śmiertelne spojrzenie. Widząc je dziewczyna, straciła wcześniejszy uśmiech z twarzy i powolnym krokiem zaczęła się cofać, i zahaczając o kant łóżka przewróciła się na nie. Nana, ignorując ją, z tym samym spojrzeniem odwróciła się i wyciągnęła niewielkie pudło z szafy. Było ono całe czarne z wielką kłódką na środku. Nana wyciągając klucz nie wiadomo skąd wzięła się za otwieranie. Po chwili zawartość pudełka stała przed nią otworem, a na jej twarzy zagościł szatański uśmiech. Sięgając do środka zaczęła wyciągać część rzeczy które się tam znajdowała, w raz z tym jak nowe przedmioty pojawiały się koło pudła. Z twarzy Luny straciły się wszelkie oznaki życia, zastępując je jedynie desperacja i strach. Wibratory, bicze, liny, cały zestaw do sado-maso, kulki analne, dziwnego pochodzenia wiertarka i wiele więcej. Wszystkie te rzeczy zostały wyciągnięte przez Nanę, która z uśmiechem niczym z piekła zaczęła ubierać się w skórzany czarny strój odsłaniający jej intymne części. Następnie biorąc bicz do jednej ręki, zestaw kulek analnych do drugiej, w między czasie zapinając dwustronnego sztucznego kutasa na biodrach. Skierowała się powolnym krokiem w stronę Luny która teraz wystraszona siedziała skulona pod ścianą. Nie przejmując się w ogóle stanem koleżanki, Nana strzeliła z bicza i powiedziała - Czeka cię teraz rozkosz jakiej w życiu nie doświadczyła, przy okazji zapłacisz mi za ten atak z zaskoczenia - Chwyciła za nogę Luny i przyciągnęła ją do siebie odkładając swoje zabawki na bok. Niebiesko włosa dziewczyna starała się stawiać opór lecz na próżno gdyż po tak długiej zabawie pozostało jej niewiele energii. Poddając się w końcu Luna dała Nanie wolną rękę, a ta nie zwlekając nawet chwili dłużej wzięła się do pracy. Zaczynając od pocałunku, przechodząc do piersi i kończąc na cipce z której znów wylewały się miłosne soki. Nana chwytając sztuczne dildo które miała założone przystawiła je do szparki Luny i jednym ruchem, wszedł w nią do granic możliwości. Ponownie przez pokój przeszła fala jęków wydawanych przez obydwie dziewczyny. A po chwili znów szczytowały, zalewając swe ciała falą euforii. Nana nie miała zamiaru przestać i chwytając swoją koleżankę w pasie nabiła ją na dildo jeszcze bardziej zatapiając je do samego końca. Luna starała się cokolwiek zrobić lecz nie miała już sił. Nana poruszając swoimi biodrami wyciągała i wbijała gumową zabawkę raz w siebie, a raz w Lunę. Rozpalone dziewczyny jęczały w niebo głosy. Nie mogąc się powstrzymać dały się ponieść swoim żądzą. Lecz nagle Luna poczuła coś zimnego przy jej nieskalanym tyłeczku. Tym czymś były kulki analne które Nana wcześniej wyciągnęła z pudełka. Dziewczyna nim zdołała cokolwiek powiedzieć poczuła jak zimne kulki wchodzą w jej tyłek coraz głębiej i głębiej, aż do wszystkie znalazły się w środku. Będąc penetrowaną przez dwie dziurki Luna jęczała jeszcze głośniej, zagłuszając nawet swoją koleżankę która czerpała z tego jak najwięcej. Nim się spostrzegły dziewczyny znów doszły. Luna będąc dalej nabita na dwie rzeczy impulsywnie drżała, w akompaniamencie euforii. Krótką chwile zajęło jej dojście do siebie. Lecz gdy doszła do sił zemściła się na Nanie. I tak kontynuując, zabawiały się w najlepsze. Wszystko co miały pod ręką służyło im do zadania jak największej ilości przyjemności. Z każdym kolejnym dojście fale rozkoszy zalewały je od środka, a łóżko stawało się coraz bardziej przesiąknięte ich potem i sokami. Po nie wiadomo jak długim czasie obydwie w końcu padły bez sił na łóżka i splecione w nagim uścisku i z różnymi zabawkami w ich szparkach, zasnęły niczym niemowlęta ledwo po urodzeniu. Koniec. Ps. Podziękowania dla Tsuny który pomagał mi przy drobnych poprawkach i siedział ze mną do 4 rano na discordzie Ps.2 Skończyłem to pisać o 5.17 cieszcie się kurwa Ps.3 Musiałem nanieść małe poprawki więc koniec szacuje się na godzinę 13
  5. one shot

    Świat Valvran, zamieszkały przez niezliczone ilości ras. Każda z nich specjalizuje się w innej dziedzinie. Elfy mają żywot sięgający kilkuset lat oraz zwiększone możliwości magiczne, krasnoludy są najlepszymi rzemieślnikami, a w swej historii mają takie osiągnięcia jak wykucie czterech legendarnych mieczy. Następnie są Ludzie którzy mimo bycia jednym z najsłabszych gatunków władają największą ilością terytoriów. Razem z pozostałą dwójką oraz zwierzołakami specjalizującymi się w sile fizycznej władają kontynentem Rantore jednym z trzech głównych lądów tego świata. Razem z pozostałymi rasami stworzyły koalicję “Antaru” skierowaną przeciwko ich największemu wrogowi którym są demony mające pod swoją kontrolą północna część świata. Która jest pod kontrolą Najwyższe władcy demonów. Od setek lat wojna pomiędzy demonami a resztą świata trwała w najleprze, miliony istnień zginęła, miliony kobiet zgwałcono, miliony domów spalono. Lecz ostatecznie demony przegrały. A największy władca demonów został pokonany przez czterech wybrańców dzierżących cztery legendarne miecze. **************************************************************************************************** “HAHAHAHA nikt mnie nie pokona” W wielkiej komnacie w czarnym zamku, szaleńczy śmiech rozszedł się przez całe pomieszczenie, docierając do uszu wszystkich którzy się tam znajdowali. Na platformie, na ozdobnym tronie siedziała osoba ubrana w czarno, karmazynowy pancerz i hełm z którego wystawały rogi oraz czarna niczym mrok peleryna która zdawała się pochłaniać światło które na nią padało. Po drugiej stronie komnaty znajdowała się grupa ludzi wyekwipowanych w najleprze pancerze oraz broń, na czele ich stała czwórka nastolatków z olśniewającymi mieczami. “Władco demonów dzisiaj kończą się twoje rządy” Młodzieniec z krótkimi blond włosami który stał na czele przemówił, kierując swym mieczem w stronę władcy demonów. Który tak samo jak wcześniej tylko się zaśmiał. “Jak ktoś tak nędzny jak wy może mi grozić, za chwilę was nauczę pokory” parsknął, Kierując prawą dłoń przed siebie i patrząc arogancko na bohaterów, rozpoczął inkarnację “Enarus Magnatus” “Twoje niedoczekanie” Powiedział młodzieniec na czele. Zamykając oczy i skupiając całą swoją moc na mieczy. Dzierżąc świętą broń cała czwórka bohaterów rozpoczęła świętą pieśń zniszczenia “Antarno kalato daxaru” W komnacie zerwał się huragan, a niezliczona ilość magicznej energii zaczęła się zbierać o oby dwóch stronach barykady. Po chwili obydwie strony zakończyły inkarnację i dwoje zaklęć klasy Boga zostały skierowane w swoją stronę. Zderzenie się obydwu sił spowodowało zjawisko implozji. Która po chwili eksplodowała nieskończoną ilością mocy. Tworząc kolumnę światła i mroku sięgających coraz wyżej i wyżej. Cały świat mógł ujrzeć potyczkę mającą zakończyć odwieczną wojnę. Światło i mrok, dwa przeciwne żywioły. jedno jest kontra na drugie. Od wieków świat był podzielony na dwie połówki. Niczym jing i jang, moc która kontroluje świat. Po implozji nastała eksplozja która oprócz wielkiego filara przeciwnych świateł. Spowodowała fale uderzeniową mroku i światła która odrzuciła obydwie strony. Wielka moc ustała, wokół zapanowała cisza. Wszędzie było widać skutki tej destrukcyjnej siły. Po jednej stronie znajdował się wielki władca demonów który teraz był wbity w ścianę swojego zamku, zaś po drugiej stronie można ujrzeć ten sam widok, czterech bohaterów po kolei powbijanych w masywne ściany. W komnacie ostało się w sumie pięć osób, które teraz nie były w stanie nawet ruszyć palcem. *Khe khe Gratulacje bohaterowie udało się wam doprowadzić mnie do takiego stanu* Głuchą ciszę przerwał kaszel oraz słowa, którego autorem był władca demonów który teraz był w opłakanym stanie. Zbroja którą miał na sobie zaczęła się ulatniać, a z pod niej ukazała się śnieżno biała skóra która była cała pokryta świeżą krwią. Jedyna rzecz jaka się ostała była peleryna czarna która o dziwo nie odniosła żadnych obrażeń. Wydostając się z dziury w ścianie, władca demonów spadł na podłogę.Ten niegroźny upadek był dla niego torturą i fala bólu przeszyła jego ciało. Każda część jego ciała była zraniona, kilkanaście kości połamanych, a gdzie nie gdzie można było ujrzeć dziury w ciele. Z których sączyła się krew barwiąc podłoże na czerwony kolor. Władca demonów, resztkami sił owinął się swą szatą, zasłaniając swoje nagie ciało. Po drugiej zaś stronie nie ostał się nikt, waleczni bohaterowie którzy mieli ocalić świat, teraz znajdowali się w murach zamku, zalani swą krwią. Jedynie Blond włosy młodzieniec ledwo się trzymał, tylko dlatego że jeden z bohaterów rzucił na niego barierę, lecz tak samo jak jego przeciwnik, był cały pokiereszowany . Całe jego ciało miało wszelkie możliwe rany. Lecz mimo to nie miał zamiaru się poddać. Resztkami sił wydostał się z kamiennej ściany i podnosząc święte oręże z ziemi skierował się chwiejnym krokiem w stronę Władcy demonów który teraz starał się przeżyć w swym kokonie z czarnego płaszczu. Bohater brnął przed siebie, mijając różne przeszkody na jego drodze w końcu dotarł do swego celu. *Khe Khe.. Władco.... demonów khe khe… Dzisiaj...nastanie twój koniec” Kończąc wypowiedź bohater lekko się schylił i chwytając czarny płaszcz powoli zaczął go ściągać z władcy demonów. Na twarzy bohatera malował się szok i zdziwienie gdy z pod czarnego płaszcza, ujrzał twarz swego odwiecznego wroga który był… W centrum stolicy demonów. W środku czarnego pałacu należącego do Najwyższego władcy demonów znajdował się bohater który po krótkiej lecz destrukcyjnej walce stał na swym odwiecznym wrogiem Władcą demonów. Chwytając czarny płaszcz którym był owinięty jego przeciwnik, zaczął powoli go ściągnąć w celu dokończenia swego najważniejszego zadania. Po odkryciu prawdziwej tożsamości swego przeciwnika, bohater doznał szoku. Z pod płaszcza ukazała się owalna drobna twarz z krętymi rogami oraz szkarłatnymi długimi włosami, idealnie pasujących do śnieżnobiałej skóry która teraz była pokryta cała ranami. Wystarczyło jedno spojrzenie by każdy został zauroczony, Całość podkreślały Krwisto czerwone drobne usta oraz smukły nos. Koło którego znajdowały się zamknięte oczy z których leciał strumień łez. Ciągnąc dalej ujrzał smukły obojczyk oraz barki, wykute niczym z najlepszej jakości marmuru. Bohater zmieszany pociągnął z całej siły płaszcz i jego oczom ukazało się drobne ciało, całe pokryte ranami. Na klatce piersiowej widniały dwa pagórki które nieregularnie się podnosiły i opadały hipnotyzując każdego kto na nie spojrzy.Niżej zaś była wąska talia oraz krągle bioda przyozdobione w zgrabną parę nóg. Całość prezentowała się niczym nie skalany kwiat, zamknięty w świętym ogrodzie by nikt go nie naruszył. Zmieszany bohater lekko się cofnął i wydusił “Ty jesteś... dziewczyną ??” Lecz tak samo szybko jak doznał szoku, otrząsnął się i znów z gniewem na twarzy podniósł swój miecz w górę i jednym ruchem upuścił go celując w jej szyję. “??? co jest ??” zapytał sam siebie bohater gdy zauważył że jego miecz zatrzymał się w powietrzu i nie był wstanie nim ruszyć. Zdezorientowany młodzieniec próbował ruszyć swoim orężem chociaż o milimetr lecz jego wysiłki na nic się nie zdały. Po chwili uświadomił sobie że nie tylko miecz ale całe ciało nie chciało się go słuchać. Będąc w tym stanie bohater walczył z samym sobą, lecz nagle poczuł wszech ogarniający go chłód który rozchodził się o całym otoczeniu. Zerkając niżej ujrzał władcę demonów zwiniętego w kłębek i całego trzęsącego się. Bohater wpadł w wszechogarniająca panikę, nie wiedząc kompletnie co się dzieje *dum dum dum* Odgłos kroków rozszedł się po całej komnacie, młodzieniec wpadając w panikę zawołał “Kto tu do cholery jest??” Lecz nie otrzymał odpowiedzi, a odgłos kroków stawał się coraz głośniejszy, aż postać do której należały zatrzymała się za młodzieńcem. Który nie był wstanie się odwrócić. Nagle poczuł uderzenie w plecy i kątem oka dostrzegł czyjąś rękę w swym brzuchu, która po chwili została wyciągnięta. Bohater tracąc resztki sił opadł na ziemię, i kierując wzrok przed siebie dostrzegł postać w takim samym płaszczu jaki miał władca demonów, klęczącego nad nim i spoglądając mu głęboko w oczy przemówił głosem jak z koszmaru“Zrobiłeś coś czego nie powinieneś” Następnie poczuł lekkość na całym ciele, spowodowana lotem jego głowy w powietrzu. **************************************************************************************************** Tego dnia czworo bohaterów stoczyło walkę z władcą demonów. Cała czwórka zginęła, a oręża przez nich trzymane zniknęły razem z władcą demonów. Świat ogłosił to wydarzenie dniem zero gdyż mimo śmierci bohaterów, wojna została zakończona. Demony po stracie swego władcy i stolicy po której pozostał krater wielkości kilku kilometrów kwadratowych, ogłosili kapitulację, a koalicja Antaru rozpoczęła okupowania ziem demonów. Świat zaczął się stabilizować, a wszystkie rasy i królestwa żyły w spokoju. Przynajmniej tak trwało przez następne pięć lat. **************************************************************************************************** *BUUUUUUUUMMMMMMM* Ogromny wybuch rozległ się w centrum stolicy ludzi. Panika i chaos rozeszła się wokół i po chwili ogarnęła całe miasto. Wszyscy ludzie uciekali z epicentrum zdarzenia. “Mistrzuuu, znowu to zrobiłeś” te słowa zostały wypowiedziane przez dziewczynę ubraną w czarny płaszcz, która teraz uciekał przed grupą uzbrojonych po zęby strażników. Na przeciwko niej biegł chłopak tak samo ubrany, “Oj Milu nie przesadzaj, każdemu się może zdarzyć” odpowiedział jej beztrosko, biegnąc dalej przed siebie. *BUUMM* Nagle, kula ognia wybuch koło nich przerwał ich konwersację. Postać w czarnym odskoczyła od wybuchu i chwytając swą towarzyszkę wskoczył na dach najbliższego budynku, i kontynuował ucieczkę. Po chwili obydwoje znaleźli się nieopodal wewnętrznego muru miasta. “Trzymaj się mocno* Powiedział do dziewczyny, a następnie wybił się z budynku, niszcząc go doszczętnie. I niczym rakieta wystrzelił w powietrze, lecąc nad murem z akompaniamentem pisków swej towarzyszki. Będąc na wysokości chmur, chłopak w czarnym płaszczu zaczął recytować zaklęcie ”Anntaruss dalloren” Wielka chmura czarnego dymu zaczęła kumulować się przed nim, tworząc portal, z którego po chwili wyleciał czarny smok, na którym obydwoje wylądowali. “Znowu ty ?!?!” W powietrzu rozległ się mroczny głos, należący do bestii lecące po niebie. “Oj pysio nie denerwuj się tak, wiem że cieszysz się na mój widok” Powiedział przywoływacz smoka, z wielkim uśmiechem na twarzy, jednocześnie rozkładając się na smoku jak byłoby to jego łóżko. “Ile razy ci mówiłem żebyś tak do mnie nie mówił, chyba że chcesz sobie sam polatać” Odpowiedział, wściekły smok. “Dobra, mniejsza z tym leć do mojego zamku” Powiedział młodzieniec ignorując kompletnie swą bestie. Smok, znając doskonale jego zachowanie, odpuścił kontynuowanie dalszej konwersacji bo doskonale wiedział że do niczego to nie doprowadzi i tylko sam się będzie wkurwiał. **************************************************************************************************** “Znowu on” Słowa te zostały wypowiedziane przez kobietę ubraną w mundur wojskowy. Kierowała się ona korytarzem razem z kilkoma jej podwładnymi, którzy donieśli jej przed chwilą o wydarzeniach w mieście. Zdenerwowana kobieta była generałem złotej armii, najsilniejszej jednostce chodzącej po tym kontynencie. Jednym z jej największych osiągnięć był szturm na zamek władcy demonów z przed pięciu laty. Dzięki osiągnięciom jakie tam zdobyła, została awansowana do swej aktualnej rangi. Dzięki czemu stała się najmłodszym generałem w historii. Jeden z jej podwładnych który szedł za nią próbował się jakoś tłumaczyć“Ale pani generał, co mieliśmy zrobić, zanim tam dotarliśmy go już nie było” Powiedział rycerz, lecz został obrzucony jednym spojrzeniem i zamilkł. “Jesteście bandą niekompetentnych idiotów, za co wam płacą” Odpowiedziała kobieta z wściekłością w głosie. Gdy podwładni zauważyli że są coraz bliżej wejścia do sali narad, zatrzymali się przed wejściem, salutując kobiecie która pewnym krokiem wszedł do środka. W wielkiej sali był owalny stół przy którym zasiadło 11 ludzi, każdy z nich miał na tyle wpływów lub siły własnej albo militarnej że mógł uczestniczyć w naradach państwowych odbywających się w ów komnacie. Kobieta wchodząc do środka, obrzuciła tylko wściekłym spojrzeniem zebranych i z gracją usiadła na swym miejscu. “A cóż cię tak zdenerwowało, moja droga??” Powiedział mężczyzna siedzący przed nią na wspaniałym tronie. Był on ubrany w wykwintną szatę która idealnie ukazywała jego majestat jako władca. Z uśmiechem na ustach, wpatrywał się w zdenerwowana kobietę która, po opanowaniu się powiedziała” Dzisiaj w mieście miał miejsce drobny incydent, nic ważnego by się wasza wysokość musiał przejmować” “Oh mów nie krępuj się” Powiedział mężczyzna na tronie, a następnie dodał ”To nie może być tylko drobny incydent, jak jesteś taka wściekła” Kobieta doskonale wiedząc że dalsza próba utrzymania wydarzeń w tajemnicy nie ma sensu, więc wstała i opowiedział co się wydarzyło w mieście. “Hahaha” mężczyzna po usłyszeniu raportu zaśmiał się i powiedział “Znów odwiedził nasze miasto, mógł przynajmniej mnie odwiedzić. Irna nie przejmuj się tym zdarzeniem” Następnie wszyscy wzięli udział w dalszej głównej części narady dotyczącej różnych detali. ****************************************************************************************************
  6. Dla wyczekujących z niecierpliwieniem, powiadam że 18 rozdział jest w trakcie pisania Więc prędzej czy później wleci na stronę ale raczej to później
  7. Dzięki wszystkim za te pozytywne komentarze. Nie spodziewałem się ze aż tak wam przypadnie do gustu nowy styl pisania. Ostatnio tak siadłem i od tak uznałem to napisać inaczej, i normalnie wyszło znakomicie
  8. nieee mi się wydaje jednak że 14 tajemnica może by i brzmiało lepiej ale nie zawsze chce mi się wszystko pisać idealnie. W końcu jestem sam dla siebie korektorem
  9. Mroczno wszędzie głucho wszędzie, pod nieboskłonem gwiazd rozpostartym ponad światem. Dwoje nieustraszonych wojowników toczy ze sobą zażarty bój. którego powód znają tylko oni. Jeden z nich, z śnieżnobiałymi włosami częściowo zakrywającymi, dwa krwistoczerwone światła imitujące oczy, lecz nikt z otaczających gapiów nie powiedziałby że należą one do istoty ludzkiej. Prędzej do potwora, demona z najgłębszych czeluści piekła. Chcącego zniszczyć wszystko na swej drodze. Z zakrwawionym ciałem oraz podartym ubraniem, białowłosy potwór z szaleńczym uśmiechem na ustach, wystrzelił przed siebie z zastraszająca prędkością. Jego przeciwnik który czekał na jego ruch w każdej chwili, ścisnął swój dwuręczny miecz mocniej i zamachnął się chcąc z kontrolować swego przeciwnika. Wszyscy obserwatorzy, wpatrywali się w dziejącą się przed nich sceną. Szok i niedowierzanie nie było wstanie zejść z ich twarzy. Ten nieludzki pojedynek który właśnie się odbywał, łamał całkowicie ich logikę siły jaka istnieje na świecie. Muskularny wyższy ork, wyekwipowany w swoją najlepszą zbroję czekał do ostatniej chwili by precyzyjnie kontrolować swego przeciwnika, którego w oczach było widać tylko żądze mordu. Tak przytłaczającą że zwykły przechodzień potraktowany taką dawką, jaką musiał znosić, dawno wąchał by kwiatki od spodu. Ork dając całą swoją moc w to uderzenie, zamachnął się lecz miecz jakby nigdy nic przeszedł przez ciało demona, rozmazując jedynie powidok jaki po nim został. Zszokowany, tak samo jak wszyscy inni nie wiedział co się właśnie dzieje przed jego oczami. -BOOOM Nagły odgłos uderzenia niczym bomby w londyńskim metrze, otrząsnął gapiów którzy po chwili znów stali jak wryci nie wiedząc co się właśnie stało. Ciało prawie trzy metrowego orka niczym pocisk zostało wystrzelone w powietrze, aby następnie z taką sama siłą zostało wbite w ziemię tworząc krater wielkości całego placu. Część orków poprzewracała się jak kostki domina, pod wpływem wstrząsu jakie wywołało to uderzenie, niewielu z nich zdołało ustać na nogach. A jednym z nich albo raczej jedną z nich która się ostała była czternastoletnia dziewczyna, o ciemno błękitnych włosach, i niebieskich oczach oraz turkusowej jednoczęściowej sukni, idealnie dopasowanej do jej ciała. jednocześnie podkreślająca jej największe atuty. Trzymając się drewnianej belki będącej jedną z podpór namiotu, starała się utrzymać równowagę. Jej rozpostarte szeroko oczy wpatrywały się przed nią, starając się przeanalizować sytuację jaka się przed chwilą stała. Zwykłe orki który teraz leżały na ziemi nie był w stanie ujrzeć, widowiska jakie się działo przed nimi. Jedynie, ona, która nie została w pełni pozbawiona swej dawnej siły, była wstanie nadążyć na tym co się właśnie stało. Jej pan, czyli białowłosy szaleniec, w ułamku sekundy znalazł się za swym przeciwnikiem i jednym precyzyjnym uderzeniem wysłał go w powietrze, aby z tą samą niewyobrażalną prędkością znaleźć się nad nim. Biały demon, czerpiąc z tego jak największą radość, podniósł swą prawą nogę w górę i z jeszcze większym uśmiechem, opuścił ją, trafiając w brzuch swojego przeciwnika, aby następnie wbić go w podłoże. Ork uderzając o ziemię po wypluciu masy krwi, przestał się ruszać. Dookołą zapadła grobowa cisza nikt z obecnych nie był wstanie wypowiedzieć chociażby najmniejszego słowa. Nikt nie wiedział jak to skomentować. Jedynie dziewczyna która ledwo trzymała się na nogach, przez wcześniejszą zabawę i aktualny wstrząs. wypowiedziała cicho jedno słowo które idealnie odwzorowuje to co właśnie widziała. - Potwór Demon po chwili pojawił się nad, swym nieprzytomnym przeciwnikiem. Z martwym wyrazem na twarzy. Jakby nie spodziewał się że tak łatwo mu pójdzie. Żadnemu z obserwujących nie przyszłoby na myśl że walka tak szybko się skończy, nawet samemu wyższemu orkowi który teraz leżał na ziemi nie dając żadnych znaków życia. Wpatrując się w swojego przeciwnika, na twarzy białowłosego młodzieńca z powrotem wkradł się uśmiech, jeszcze bardziej szaleńczy niż wcześniej. Zbliżając się powoli do wyższego orka. Młodzieniec położył ręce na jego klatce piersiowej i zaczął wtłaczać w niego część swej mocy, jednocześnie aktywując połowę ze swoich specjalnych mocy, w nadziei że to cokolwiek da. Po chwili jego ciało zaczęło się niekontrolowanie trząść, wydobywając jednocześnie przez wszystkie otwory zaczęły się wydobywać masywne pokłady czarnej mgły. Które po chwili zakryła obydwóch. Tworząc czarny kokon. W którym co chwilę miały miejsce przebłyski fioletowych błyskawic rozchodzące się przez całość. I tak mijał czas,minuta, dwie, pięć, dziesięć, pół godziny. Nikt nie miał zamiaru się oddalić z miejsca zdarzenia. I wszyscy jak byli na początku tak dalej wpatrywali się w czarny kokon. Nawet niebieskowłosa dziewczyna uznała podejść bliżej krateru, by się przyjrzeć dokładnie temu zjawisku jakie widzi pierwszy raz na oczy. Dziewczyna, widząc zjawisko przed nią doszła do wniosku że bardziej temu czemuś do jaja niż do kokona ale kto by się teraz tym przejmował czyż nie drodzy czytelnicy. Czas mijał, a Białowłosy młodzieniec dalej siedział wraz z orkiem w domniemanym jaju. Inni orkowie znudzeni tym samym uznali powrócić do swoich rutynowych czynności, pozostawiając kilku z nich na straży by obserwowali czy przypadkiem się coś nie zmienia. Jedynie Błękitnooka niewiasta jak, stała od początku, tak do tej pory wciąż, nieruchomo niczym posąg wpatrywała się w centrum krateru. Czekając na jakiekolwiek oznaki zmiany lub otwarcia się jaja. Zbliżało się późne popołudnie. Słońce powoli zachodziło za horyzont, ustępując księżycowi który miał pochwycić władzę jak każdego wieczoru. Każdy ork zajmował się przydzielonym mu zadaniem. Jedni pracowali w kopalni przy wydobyciu niezbędnych minerałów. Inni zaś modernizowali obóz, powiększali i wzmacniali mury. Przerabiali pozostałe namioty na kamienne budynki, Ulepszali moduły obronne na wypadek nieznajomego wroga. Wszyscy jakby zapomnieli że jeszcze, rano miał miejsce szokujący pojedynek. Którego zakończenie znajduje się w samym centrum obozu. Spoczywające w środku tajemniczego jaja. I wykonując powierzone im zadania czekali na dalszy rozwój sytuacji. W tym czasie była jedna jedyna osoba która nie miała zamiaru oddalać się od tajemniczego kokonu. Była nią Shizumi która pomimo upływu czasu nie ukazywała chociażby najmniejszych oznak zmęczenia. Wciąż wpatrując się w nieznany byt przed nią. Rozmyślając ciągle nad tym co to jest. oraz jakie skutki to przyniesie. Zamyślona, dziewczyna, odcięła się od świata i nawet nie zauważyła gdy jeden z orków. Podszedł do niej z miską jedzenia. Składającego się z kawałka pieczonego dzika, wody i warzy. Oraz kawałka pieczywa. Dostała ona specjalną potrawę zrobioną przez szefa kuchni, działającego w tym obozie. Wcześnie został specjalnie poinformowany przez wodza orków by przygotował najleprzy posiłek jaki jest w stanie. Cóż nie jego wina że potrawka z dzika z dodatkiem kawałka chcl;eba to wszystko co potrafi. Biorąc pod uwagę że normalnie to wali wszystko do gara. Daje na ogień i po godzinie dwóch gotowania daje do jedzenia.Orkowie nie są wybredni, zeżrą wszystko co poda im się na talerzu. Po uświadomieniu sobie że ktoś jest koło niej, co jednak trwało chwilę. Shizume wzięła podany jej posiłek i zasiadła do jednego ze stołów przy którym jedli inni, głodni i spragnieni. Dziewczyna nim zdała sobie z tego sprawę pochłonęła cały posiłek. Wylizują praktycznie dno miski. Widząc to pozostali wojacy, zaczęli się śmiać. Wywołując na twarzy shizume rumieniec wstydu. Lecz jakby nie zwracając na to uwagi, podali dziewczynę drugą miskę strawy. - Masz najedz się do syta Powiedział jeden z siedzących, który podał shizume miskę z jedzeniem z wielkim uśmiechem na twarzy. jednocześnie wypijając zawartość kufla. Dziewczyna lekko zmieszana, zawahała się lecz po chwili zaczęła jeść podany jej posiłek. - Dziękuje Kończąc, podziękowała. A następnie wzięła kufel wcześniej przygotowanego trunku i jednym tchem wypiła całą zawartość. Trzeba pamiętać że pierwotnie jest pełnoletnia. Lecz siedzący biesiadnicy nie zdawali sobie z tego sprawę i widząc 14 letnią dziewczynę pijąca alkohol i to jeszcze cały kufel za jednym razem. Wszyscy byli lekko zamurowani, lecz po chwili jeden z nich się otrząsnął i skomentował to - HAHA widać mamy tu dobrego zawodnika do picia. Szefie!! przynieś całą beczkę. Po zawołaniu szefa kuchni, wyszedł on po chwili z wielką beczką wypełnioną po brzegi tajemniczym trunkiem. Następnie wszyscy razem usiedli i zaczęli pić oraz śpiewać różne pijackie pieśni. Nawet Shizume dała się ponieść biesiadnej atmosferzę. I bez umiaru zaczęła opróżniać kolejne polane jej kolejki. Sielankowa atmosfera mogłaby trwać do rana, lecz niestety na głównego bohatera czai się niebezpieczeństwo o wiele większe niż do tej pory miał do czynienia. Zamknięty bez jakichkolwiek możliwości obronnych w tajemniczym jajku czekał na wyrok który miał na niego paść, a jedyna osobą która mogłaby go przed nim ochronić, coraz bardziej staje się niezdolna do działań przez trunek który pije w pokaźnych ilościach. I na tym kończymy dzisiejszy rozdział. Był by dłuższy ale mi się nie chciało go pisać. W skrócie ciąg dalszy nastąpi... A wracając do klasyka Komentować, łapkować i co tam jeszcze macie. Nie ograniczać się kurwa z łapkami bo nie wiadomo kiedy będzie ciąg dalszy, a na pewno chcecie go zobaczyć Ps. Jebać zarazki, jebać grypę. Nie nawiedzę być chory bo tak
  10. Jak ja to dobrze znam
  11. XDD to ty też usuń bo będą mień mindfuck'a
  12. kac-morderca-nie-ma-serca-pl-000000-1

    1. Show previous comments  10 more
    2. Pawcio97

      Pawcio97

      nie ma piwa 0.0%.

      to po pierwsze, a po drugie ja tam wole żubra.

      i po trzecie takie poza tematem jedziesz na IEM??

    3. Sledziuch116

      Sledziuch116

      Po pierwsze jest.

       

      Po drugie tyski lepszy.

      Po trzecie raczej tak

       

    4. Pawcio97

      Pawcio97

      po pierwsze radler się nie liczy bo to zwykły soczek jak dla mnie.

      po drugie co kto lubi.

      po trzecie trzymam cie za słowo.

  13. Wbijać na temat odnośnie pga
  14. Poczekajcie to zobaczycie jak to się rozwinie
  15. A kto powiedział że go to nie zabije Bo został, musiałem jakoś wprowadzić największego wroga mc a akurat mi tak spasowało Jakim samym początku, 17 rozdział to sam początek. A z resztą potrzebowałem zwrotu akcji i go dałem teraz bo tak mi pasuje i chuj Ty jedyny mnie rozumiesz