psychol01

Autor - psychol01
  • Content count

    483
  • Punkty

    8120 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    12

psychol01 last won the day on December 29 2017

psychol01 had the most liked content!

Community Reputation

387 Mistrz Srebrnej Gwiazdki

7 Followers

About psychol01

  • Rank
    Półbóg
  • Birthday

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

518 profile views

Profile Song

  1. Serio?! Niby skąd?!
  2. No i fajnie~~ Nie mogę się doczekać jak to rozwiniesz +.+ Dzięki za rozdział~~
  3. Perspektywa Risyera Vira Dużo ludzi… za dużo ludzi… może uda mi się wtopić w tłum? Nie mogę! Zaczynam się robić głodna, a tutaj tyle ludzi! *Burczenie* Ehh… przez ten tłum zrobiłam się głodna… A także zestresowana. Jak ktoś zauważy, że jestem wampirem od razu mnie ZABIJĄ! Tak, jestem wampirem, a mówiąc konkretniej Lordem wampirów. Nie żebym była jakąś szlachetnie urodzoną dziewczyną. Lord to tak jakby wyższy gatunkowo szczebel wampirów, i to jeden z tych lepszych. Bo nade mną są jeszcze tylko dwie kategorie, które może kiedyś osiągnę. Ogólnie dostałam się do tej akademii tak trochę nie uczciwie. A mówiąc prościej to wrzucili mnie tutaj na siłę. Mieszkałam daleko stąd ze swoją przybraną rodziną, która przyjęła mnie i zaakceptowała jaką swoją córkę, nawet jeżeli jestem uznawana przez większość ludzi za potwora. No i pewnego dnia wyszło na jaw, że jestem wampirem i to dosyć silnym, no i przybyli do naszego domu ludzie kościoła, a także jakiś nauczyciel tej akademii. No i nauczyciel o czerwonych oczach i zakrytej twarzy powiedział, że mam dołączyć do akademii. Jego słowa nie spodobał się ludziom kościoła, a dlatego bo oni chcieli mnie spalić na stosie czy przebić serce kółkiem. Jedno z dwóch opcji, już nie pamiętam dokładnie, bo tak bardzo się wtedy bałam o siebie i moją rodzinę, że ledwo co na nogach stałam. No i ten nauczyciel tak pomiatał tamtymi ludźmi, że aż dali spokój, ale pod jednym warunkiem. A jest nim to, że nikogo nie zabije, i że mam ukrywać swoją prawdziwą naturę, bo jak inaczej to powiedzieli, że czeka mnie STOS albo kołek. Jakoś jedno i drugie mnie nie pociąga, więc postanowiłam, że dołączę do akademii i będę żyła w ukryciu. *Burczenie* Yyy… naprawdę już nie wytrzymam zbyt długo… Mam w plecaku fiolki z krwią mojego brata, ale jak ja mam ją wypić? I to nie jest tak, że ja do czegoś go zmusiłam, sam przyszedł już z napełnionymi i mi je wcisnął na drogę. Jest tu może jakieś ustronne miejsce? Zaczęłam się rozglądać za takowym miejscem. Znalazłam! Na terenie akademii znajduje się park i jak na razie nie widzę tam nikogo. Jak szybko tam podejdę, wypije zawartość jednej fiolki to będzie idealnie. Chwila! Ile ja już tu stoję? Ludzi zaczyna być coraz mniej, a to dobry i zły zarazem znak. Dobry dlatego, że będzie mniejsza szansa by mnie ktoś zauważył jak będę piła, a ta zła jest taka, że niedługo zaczyna się ceremonia rozpoczęcia. No to nie ma co marnować czasu. Jak postanowiłam tak zrobiłam. Przecisnęłam się jakoś przez bramę i weszłam do parku. Rozejrzałam się jeszcze kontrolnie czy nikogo nie ma, jak na razie jest czysto. Tylko może lepiej będzie wejść gdzieś do bocznej alejki. Ukrywanie się w tej sprawie jest najważniejsze. Wbiegłam do jakiejś alejki, potem upewniłam się, że nikogo nie ma i sięgnęłam szybko do plecak by wyciągnąć mój pokarm. Tak nareszcie mogę zapełnić mój domagający się pokarmu żołądek. Gdy wypiłam zawartość naczynia, schowałam je do plecaka. - Ah… nareszcie ulga. Jaka ja byłam głodna. - (Ris) Ulga i to duża, teraz nie będę miała już myśli o wygryzieniu się komuś w szyję, Uff… życie wampira nie jest łatwe. Nagle poczułam jak ktoś klepnął mnie w ramię i usłyszałam. - Hejka wampirku~! - (Dziewczyna) Po tych słowach zamarłam. Odwróciłam się z przerażoną miną do dziewczyny, która stała za mną. - Hejka… - (Ris) Porażka… totalna porażka… poległym na całej linii. Pierwszy dzień w akademii, a już się wydałam. Dziewczyna, która przede mną stała była Kitsune. Jeszcze nigdy nie widziałam kogoś z jej gatunku na oczy, ale i tak w tej sytuacji nie mam co się cieszyć. Nogi mam jak z waty i zaczęłam się mocno denerwować. Co ona teraz zamierza? Wyda mnie? Muszę jakoś wykaraskać się z tej sytuacji... Nie dam rady! Panikuję! - Proszę nie mów nikomu, że jestem wampirem. Jestem jeszcze młoda, nikogo nigdy nie zabiłam. Chcę jeszcze pożyć, proszę nie mów nikomu. Oni mnie zabiją. Spłonę na stosie! - (Ris) W tym momencie nie wytrzymałam już presji i padłam na kolana i zaczęłam płakać. - Przegrałam już na samym starcie… chcę do domu. - (Ris) Nie mogę przestać płakać… - Ej! Co się stało?! Zrobiłam coś nie tak?! Przestań płakać! - (Rei) Widząc, że nagle zaczęłam płakać lekko zdziwiona szybko uklękła przy mnie, ale sama nie wiedziała co robić. - Co ja mam teraz zrobić? - (Ris) - Nie wiem co się dzieje, ale płacz w tym nie pomoże! - (Rei) Hę? - Nie zamierzasz mnie wydać? - (Ris) Nie zamierza mnie wydać?! Jak to możliwe?! - A czemu niby miałabym?! Więc przestań już płakać! - (Rei) - Okej. Wiesz jestem uznawana za potwora przez ludzi… - (Ris) Ludzie, gdy tylko usłyszą wampir wpadają w panikę i wzywają ludzi Kościoła albo łowców. Przetarłam moje załzawione oczy i wyciągnęłam z kieszeni chustkę by się wysmarkać. - Niby czemu masz być potworem? - (Rei) Zapytała z zdziwioną miną. - Bo jestem wampirem. Ludzie tak mnie postrzegają. - (Ris) - Niby jacy? Gdzie ty się niby wychowałaś? Nie przypominam sobie by kiedyś uznano wampira za potwora… no chyba, że jacyś sekciarze. - (Rei) Jak to jacy? Wszyscy! Jak tylko się dowiedzieli to nawet ci co bardzo mnie lubili chcieli mojej śmierci. Sekciarze? To cały KOŚCIÓŁ!!!! - W małej wiosce daleko stąd. Ale proszę nie wydaj mnie. Ja naprawdę nigdy nikogo nie ugryzłam! Zobacz moje kły są jeszcze w stanie uśpienia! - (Ris) Włożyłam palec w usta i odsłoniłam jeden z kłów. - Wiesz, nawet jakbyś kogoś ugryzła to mnie to mało obchodzi~~ - (Rei) Serio? Kim ty jesteś? - Naprawdę? - (Ris) - Naprawdę. - (Rei) Czy aby na pewno? - Czyli mnie nie wydasz? - (Ris) Kiedy już miała odpowiedzieć pokazała wyraz twarzy jakby sobie o czymś przypomniała i po chwili na jej twarzy pojawił się mały diabelski uśmieszek. Naprawdę ładny uśmiech, ale mam co do tego złe przeczucia! - Może~~ A co ja będę z tego miała? - (Rei) ... - Nie będziesz miała mnie na sumieniu!!! - (Ris) - Jakoś bym z tym przeżyła~~ Ponownie się uśmiechnęła. A mi do oczu zaczęły napływać łzy… - Jesteś straszna! A to ja powinnam być tą straszną! - (Ris) - Widzisz jaki ten świat sprawia psikusy? - (Rei) Dalej się uśmiechała i widać było, że dobrze się bawi … zaraz się rozpłaczę …. - To…- (Ris) * burczenie - znowu* W tym momencie przerwał mi mój żołądek, a moja twarz zrobiła się pewnie całą czerwona… czuje to. - Coś czuję, że chyba jedna porcja tak mizernego posiłku ci nie wystarczyła, co? Więc chyba musisz się pośpieszyć, zaraz rozpoczęcie roku, a ja nadal czekam~~~ - (Rei) Wiem, że zaraz rozpoczęcie! - Krew mojego brata jest bardzo pyszna! Nie nazywaj, że jest mizerna, może mało, ale jakościowo wysoka! A tobie mogę zaoferować jedynie moją przyjaźń, bo nie mam nic innego. - (Ris) Wyciągnęłam pospiesznie jedną już z ostatnich fiolek. I zaczęłam ją pospiesznie pić… nieee… pociekło mi po policzku i ubrudziła moją białą koszulę. Mam dzisiaj pecha… - A co jak ci powiem, że to nie wystarczy? - (Rei) Dlaczego ona dalej się tak uśmiecha?! - To czego chcesz? - (Ris) - Nie wiem, a co mi możesz dać?~~ - (Rei) Gdybym wiedziała to bym dała! - Nie wiem czego chcesz, nic nie mam. - (Ris) - Jak to nic? Duszę i ciało ma każdy~~ - (Rei) Demon! Istny Demon! - Duszy ci nie oddam! - (Ris) - Więc co ci zostało~? - (Rei) … - Chyba tylko ciało… - (Ris) - Więc~? - (Rei) Co ona chce mi zrobić? - Powiedz mi na co ci moje ciało? - (Ris) - Jeszcze nie wiem, ale posiadając ciało pięknej dziewczyny otwiera się wiele możliwości~~ - (Rei) Coś mi mówi, że mam przechlapane.... ale i tak lepsze to niż śmierć. - Umowa stoi o ile mnie nie wydasz i trwa do momentu, kiedy nikt nie zna mojej tajemnicy, okej? - (Ris) - Prawie, nawet jak ktoś się dowie umowa trwa, a to dlatego, że zadbam by ten ktoś siedział cicho~~ - (Rei) Ona jest Demonem i to czystej krwi… - Mm…. Chodźmy, bo się spóźnimy na rozpoczęcie. I tak swoją drogą nazywam się Risyera Vira, ale możesz mówić do mnie Risa. - (Risa) - Ja nazywam się Rei Kasumi~~ Miło mi poznać i dobrze się odżywiaj, nie chcę by twoje ładne ciałko straciło na jakości~~ - (Rei) … nie wiem co powiedzie… straszna. Zasłoniłam swoje kobiece miejsca i powiedziałam. - Zboczona jesteś. - (Ris) Pokazała mi najpiękniejszy uśmiech jak do teraz i powiedziała: - Nie wiem o co ci chodzi, po prostu dbam o swoje “rzeczy”~~ - (Rei) Mówiąc to podniosła się i mi pomogła wstać. Coś czuję, że to będzie trudna znajomość... Perspektywa Rei Kasumi O matko, naprawdę dużo tutaj ludzi~! Jak przystało na najlepszą uczelnię na świecie, tyle różnych osób~! Już nie mogę się doczekać~! Oby tylko nie trafić na jakiegoś zboka, nie mogę mieć takiego pecha już pierwszego dnia co nie?! Proszę~! To chyba nie taka wielka prośba co nie? Pośród tylu ludzi raczej nic mi nie będzie~! … Dlaczego nagle z tego morza ludzi zrobiła się co najwyżej rzeczka?! Byłam tak podekscytowana i zajęta podziwianiem widoków, że nie zauważyłam jak większość osób już poszła na rozpoczęcie roku! I teraz jestem już zdecydowanie bardziej widoczna… Ech… bycie Kitsune to ciężki kawałek chleba! Ale było tu tyle ciekawych osób, że warto to przetrwać! Ten nauczyciel dzięki, któremu miałam łatwą drogę tutaj naprawdę mówił prawdę! Ciekawe czy spotkam go w tak wielkim miejscu? Mało prawdopodobne … ale muszę od niego jeszcze wyciągnąć jak on to robi, że ma takie piękne włosy! Pomimo tego, że był facetem, czułam że przegrałam z nim w kwestii kobiecości, a to godzi w moją dumę! To jest jeden z moich głównych zadań w Akademii!!! Ale jak tak teraz patrzę to kiedy ten tłum się przerzedził mogę się lepiej przyjrzeć osobą, które mnie teraz otaczają~~~ Tam jakiś chłopak co udaje człowieka, ale na pewno nim nie jest. Nie ma możliwości by człowiek miał taką aurę~~ Tak chłopak co wygląda na nieśmiałego dzieciaka, ale czuję od niego aurę profesjonalnego zabójcy, ciekawe jakie ma zlecenie? Czy to możliwe, że to będzie jedna z tych historii gdzie zabójca ma zabić piękną dziewczynę, ale nie jest w stanie i zakochuje się w niej porzucając swój fach? Muszę to sobie zapamiętać~~ Jest tu naprawdę wiele ciekawych person~~ Hm? Moją uwagę przykuła jakaś strasznie pod denerwowana dziewczyna, która ciągle się rozglądała w każdą stronę … o, chyba właśnie zauważyła, że jest coraz mniej ludzi i jest coraz bardziej widoczna … i co ona jest taka głodna? Już stąd słyszę jak jej brzuch burczy… Wiesz, że dobry posiłek to podstawa dobrego funkcjonowania! W końcu się na coś zdecydowała i pobiegła w stronę jednego z pobliskich parków … po tym co widziałam raczej ciężko się oprzeć pokusie by za nią nie iść, prawda~? Nie mogąc się powstrzymać by nie poobserwować dłużej tak ciekawej osoby złożyłam parasol, który miałam przy sobie i ruszyłam za nią, jako że jestem bardzo zwinna i potrafię sprawić by nikt mnie nie dostrzegł, nie będzie problemu z tym by ją trochę pośledzić, ale czuję, że nie jest słaba hm… jest głodna, pewnie mnie nie zauważy~~ Optymizm ponad wszystko! Kiedy ona sobie gdzieś tam pobiegła, ja poruszałam się za nią, w pewnej odległości oczywiście~~ widać, że sama nie wie gdzie biegnie, ale coś czuję, że gdzieś już czułam aurę podobną do niej… nie ma co się nad tym rozwodzić, pewnie później sobie przypomnę~~ W końcu zdecydowała się wbiec do jakiejś alejki. Ja byłam nad jej głową i patrzyłam co robi i lekko się zdziwiłam, kiedy nagle wyciągnęła fiolkę z krwią … o, pamiętam już tą aurę, ona jest wampirem! Tylko na pewno nie jest jakimś zwykłym, co to to na pewno nie … ale jako że nic więcej nie wymyślę to … przywitam się! Zeskoczyłam na dół, ale udało mi się to zrobić tak że mnie nie usłyszała, jej~~ - Ah… nareszcie ulga. Jaka ja byłam głodna. - (Dziewczyna) Tak, brzuch ci strasznie burczał, wiesz? - Hejka wampirku~! - (Rei) Po moich słowach zamarła, po czym powoli odwróciła głowę w moją stronę, a jej mina mówiła wszystko. - Hejka… - (Dziewczyna) Tak… wygląda jakby miała upaść na kolana i zapłakać się na śmierć … zrobiłam coś nie tak? - Proszę nie mów nikomu, że jestem wampirem. Jestem jeszcze młoda, nikogo nigdy nie zabiłam. Chcę jeszcze pożyć, proszę nie mów nikomu. Oni mnie zabiją. Spłonę na stosie! - (Ris) I właśnie w tym momencie padła na kolana i zaczęła niekontrolowanie płakać. - Przegrałam już na samym starcie… chcę do domu. - (Ris) Ciągle płacze … to nawet słodko wygląda EJ nie czas na to! - Ej! Co się stało?! Zrobiłam coś nie tak?! Przestań płakać! - (Rei) Nie wiedząc co robić podeszłam do niej i uklękłam przy niej, ale dalej nie wiem co robić! - Co ja mam teraz zrobić? - (Ris) - Nie wiem co się dzieje, ale płacz w tym nie pomoże! - (Rei) Zrobiła minę jakby zobaczyła najdziwniejszą rzecz na świecie … co? - Nie zamierzasz mnie wydać? - (Ris) A czemu bym miała ją wydać?! I komu?! - A czemu niby miałabym?! Więc przestań już płakać! - (Rei) - Okej. Wiesz jestem uznawana za potwora przez ludzi… - (Ris) Mówiąc to wytarła łzy i wysmarkała nos, ale serio skąd ona pochodzi, że ludzie są tak ograniczeni?! - Niby czemu masz być potworem? - (Rei) Nie mogłam się powstrzymać by o to zapytać. W końcu wampir to rasa jak każda inna! - Bo jestem wampirem. Ludzie tak mnie postrzegają. - (Ris) - Niby jacy? Gdzie ty się niby wychowałaś? Nie przypominam sobie by kiedyś uznano wampira za potwora… no chyba, że jacyś sekciarze. - (Rei) Naprawdę … może ona jest z jakiegoś końca świata? - W małej wiosce daleko stąd. Ale proszę nie wydaj mnie. Ja naprawdę nigdy nikogo nie ugryzłam! Zobacz moje kły są jeszcze w stanie uśpienia! - (Ris) Włożyła palec do ust i pokazała mi jeden z swoich kłów, ale nie wyglądał jakby był … w pełni sił? - Wiesz, nawet jakbyś kogoś ugryzła to mnie to mało obchodzi~~ - (Rei) Taka prawda, robiłam rzeczy znacznie gorsze i nie mam wyrzutów sumienia~~ tak działa ten świat, silny zawsze ma rację~~ - Naprawdę? - (Ris) - Naprawdę. - (Rei) Nie wierzysz mi? … w sumie to logiczne … - Czyli mnie nie wydasz? - (Ris) Kiedy już miałam jej powiedzieć że jej nie wdam przyszedł mi do głowy znacznie lepszy pomysł~~ Nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu~~ - Może~~ A co ja będę z tego miała? - (Rei) I już teraz mogę powiedzieć co dostanę~~ - Nie będziesz miała mnie na sumieniu!!! - (Ris) - Jakoś bym z tym przeżyła~~ Prawda boli, ale cóż … czy ona znowu zacznie płakać? - Jesteś straszna! A to ja powinnam być tą straszną! - (Ris) - Widzisz jaki ten świat sprawia psikusy? - (Rei) Nie wiem jak ty, ale ja się dobrze bawię~~ - To…- (Ris) * burczenie - znowu* Przerwał jej własny żołądek i cała jej twarz zrobiła się czerwona~~~Jest naprawdę słodka~~ - Coś czuję, że chyba jedna porcja tak mizernego posiłku ci nie wystarczyła co? Więc chyba musisz się pośpieszyć, zaraz rozpoczęcie roku, a ja nadal czekam~~~ - (Rei) Pośpiesz się~~ Już chcę dostać swoją nagrodę~~ - Krew mojego brata jest bardzo pyszna! Nie nazywaj, że jest mizerna, może mało, ale jakościowo wysoka! A tobie mogę zaoferować jedynie moją przyjaźń, bo nie mam nic innego. - (Ris) Co z tego, że wysokiej jakości jak się nie najesz? Szybko wyciągnęła kolejną fiolkę i zaczęła szybko pić, ale trochę poleciało jej po policzku i ubrudziła sobie koszulę. Ona serio ma dziś pecha~~ - A co jak ci powiem, że to nie wystarczy? - (Rei) Ona naprawdę jest bliska płaczu~~ - To czego chcesz? - (Ris) - Nie wiem, a co mi możesz dać?~~ - (Rei) Tak … rozpłacze się czy nie? - Nie wiem czego chcesz, nic nie mam. - (Ris) - Jak to nic? Duszę i ciało ma każdy~~ - (Rei) Duszy mi nie odda, więc zostanie jej tylko opcja nr 2! - Duszy ci nie oddam! - (Ris) - Więc co ci zostało~? - (Rei) No co? - Chyba tylko ciało… - (Ris) - Więc~? - (Rei) Już nie mogę się doczekać~~ - Powiedz mi na co ci moje ciało? - (Ris) - Jeszcze nie wiem, ale posiadając ciało pięknej dziewczyny otwiera się wiele możliwości~~ - (Rei) Oj bardzo wiele~~ - Umowa stoi o ile mnie nie wydasz i trwa do momentu kiedy nikt nie zna mojej tajemnicy okej? - (Ris) - Prawie, nawet jak ktoś się dowie umowa trwa, a to dlatego, że zadbam by ten ktoś siedział cicho~~ - (Rei) I od czego by tu zacząć? - Mm…. Chodźmy, bo się spóźnimy na rozpoczęcie. I tak swoją drogą nazywam się Risyera Vira, ale możesz mówić do mnie Risa. - (Ris) Miło~~ - Ja nazywam się Rei Kasumi~~ Miło mi poznać i dobrze się odżywiaj, nie chcę by twoje ładne ciałko straciło na jakości~~ - (Rei) Nie wiem co siebie pomyślała, ale zasłoniła swoje kobiece miejsca. - Zboczona jesteś. - (Ris) Pokazałam jej piękny uśmiech i powiedziałam szczerze: - Nie wiem o co ci chodzi, po prostu dbam o swoje “rzeczy”~~ - (Rei) Podniosłam się i pomogłam jej wstać. To początek pięknej znajomości~~ Poboczna historia w Akademii~~ liczymy że się spodoba! Korekta by Misterium
  4. Trzymam cię za słowo!
  5. Za krótkie!!! Zapowiada się dobrze, ale dłuższe jak byś robił, to by było dobrze~~
  6. Dzięki za rozdział~~ Jeszcze tylko 3 rozdziały do końca... zleciało
  7. Naprawdę?! Bardzo się cieszę~~
  8. Kropka nienawiści?!
  9. Dziękuję~~ I dziękuję za wskazanie błędów~! ale jakby co to nic nie widziałeś XDDD a tak serio to bardzo dziękuję tylko gdzie są te błędy?
  10. Nie wiem czy to już pisałem, ale naprawdę dobre to Jestem bardzo na tak z One-shotami~~ Czekam na następny wpis~~
  11. Ja już chcę wiedzieć co zrobi elfka~~ I dzięki za rozdział!
  12. Perspektywa Vix’a Ruszyliśmy za Entem, jak to sam się wyraził “na drugą stronę planety”. Ciekawe co miał na myśli? To jakaś konkretna nazwa miejsca czy faktycznie chodziło mu o drugą stronę globu? Alexis powiedziała, że to daleko, więc pewnie wie o co chodzi … ale w sumie nie chce mi się ich pytać, i tak się prędzej czy później dowiem, więc to jest mało ważne… Ważniejsze jest to bym dostał coś dobrego do jedzenia. Jego owoce są dobre, a w porównaniu do innych owoców, które jadłem to znajdują się prawie na samym szczycie, ale mówił, że to jest najlepsze co jest w stanie wyhodować tutaj, więc jak trafimy do lepszych rejonów to będzie smaczniejsze …. nie mogę się doczekać. -Drzewko, długo będziemy iść? - (Alexis) A czy to takie ważne? - Nie wiem. Może kilka miesięcy. Gdybym sam tam zmierzał to zajęłoby mi znacznie mniej czasu. - (Hazelwood) -Ech… Tak długo? Nie chce mi się tyle iść. - (Alexis) To jest według ciebie długo? Naprawdę? - A masz jakieś plany na przyszłość? Czy będziesz się sama tułała po świecie? - (Hazelwood) -Żadnych ciekawych planów nie mam~ - (Alexis) - No to nie marudź, tylko chodź. - (Hazelwood) Gdy to powiedział rozszedł się głośny trzask łamanego drewna, a Ent uderzył o ziemię z głośnym hukiem. Ech… tak bardzo spróchniał czy co? - Przeklęte stare drewno. - (Hazelwood) Zwalaj winę na drewno, zaniedbałeś się i tyle. - Muszę zrobić coś na szybko. Robienie nowego ciała zajmie zbyt dużo czasu. - (Hazelwood) I w tym momencie zaczął się jakby łączyć z ziemią za pomocą korzeni, a następnie zmniejszać swoją wielkość tak do trzech metrów. Gdy kokon, który stworzył rozpadł się, ujrzałem człekokształtną istotę wykonaną z drewna, o jelenich rogach i pnączach, które stanowiły jego głowę. W prawej ręce trzymał jakąś laske, a jego lewa dłoń świeciła złotem… Okej, tego jeszcze nie widziałem. Od kiedy Enty mogą coś takiego? -Masz rogi! Mogę cię nazywać rogaczek? - (Alexis) Rogaczek? Potężny Ent został rogaczkiem? ... - Nie. - (Hazelwood) -Czemu?! To takie słodkie przezwisko… - (Alexis) Idealnie do niego pasuje, idealnie. - A chcesz znowu latać? Tylko, że tym razem nikt nie będzie ciebie łapał. - (Hazelwood) Drażni go to? … Dobrze, oby tak dalej. -Hiiii! Przepraszam, nie będę cię tak nazywać!! Wybacz mi! Tylko mną nie rzucaj! - (Alexis) - Spokojnie jak cię wyrzuci, to cię złapię, tylko nazywaj go tak. - (Vix) - Wy małe… eh. Idziemy. - (Hazelwood) -Napewno mnie złapiesz? - (Alexis) Na jej pytanie użyłem wiatru i podniosłem ją do góry. Tak będziemy szybciej iść. Nie będzie narzekała, że jest zmęczona i szybciej będę mógł ją złapać …. same plusy. Ent ruszył utykając trochę na prawą nogę, i żeby sobie pomóc podtrzymywał się na lasce. I w taki oto sposób cały majestat potężnego Enta zniknął…. -Mogłeś chociaż ostrzec!!! - (Alexis ) Ale po co? Co by to zmieniło? - Dobra dobra - ~~ziew~~ - może zapamiętam - (Vix) Mała szansa… -Haa?! Może?! Masz zapamiętać! -(Alexis) ~~Ziew~~ - Ile ty masz lat Alexis?- (Hazelwood) … Jestem zaskoczony … on jest całkiem rozmowny. -W sierpniu skończyłam 16, a ty ile masz rogaczku? - (Alexis) - Teraz rozumiem twoje zachowanie. Ja ile mam lat? Hmm… dużo. Tak z 3000 lat by było, a może nawet już więcej. - (Hazelwood) 3000 lat, co? Nie powiem, pewnie jest najstarszą istotą na tej planecie, a na pewno jedną z najstarszych… -Staryś!!! - (Alexis) - 3000 lat, co? To nawet w porównaniu ze mną jesteś stary… Tytuł dziadka nie jest tylko na pokaz, co? - (Vix) - Haha. Jestem drugim najstarszym Entem, tylko Urus już nie podróżuje. - (Hazelwood) Byłem blisko… -Latający człowieczku, a tobie będzie pasować tytuł wnuczka!! - (Alexis) Wnuczka? - Wnuczka? Mam już ponad 600 lat, nie jestem tak młody, wiesz? - (Vix) - O co ja słyszę. Jesteś z ery świetności człowieka. - (Hazelwood) Tiaaaa Jak tak teraz na to spojrzeć, to jestem bardzo stary jak na człowieka… - Tak. Nie pamiętam tego za dobrze, ale różnica między tym co jest teraz, a tym jak się żyło 600 lat temu jest spora, bardzo spora… - (Vix) - Ja pamiętam, aż za dobrze tamte czasy. Te twoje i jeszcze wcześniejsze.- (Hazelwood) -Jesteście za starzy… Nie będziecie nic mówić o dawnych czasach, co nie…? -(Alexis) - Nie lubię wracać pamięcią do przeszłości. - (Hazelwood) -Uff.. Całe szczęście. - (Alexis) - Ja i tak mało z tego pamiętam - ~~ziew~~ - (Vix) - Wiecie ile my już tak idziemy? Chodzi czasowo. - (Hazelwood) Skąd takie nagłe pytanie? -Dokładnie nie wiem, ale wiem, że długo. - (Alexis) Pewnie tak... - Hmm… nie dobrze. - (Hazelwood) Niby czemu? - Niby czemu? - (Vix) - Powinniśmy wchodzić na teren goblinów. Nie chodzi o to, że stwarzają zagrożenie tylko będzie ich pełno i będą plątać się pod nogami by zdobyć Alexis. - (Hazelwood) Gobliny? … Aaaa te takie małe, zielone i denerwujące…. -Czemu mnie?! - (Alexis) - A co? Mają zapłodnić drzewo, lub faceta? - (Vix) -Z-zapłodnić?! Powiedz, że żartujesz! -(Alexis) - Będą się tobą zabawiać, aż nie zemdlejesz z wyczerpania. No możesz liczyć tak na 30 partnerów. Ha ha. - (Hazelwood) Zboczone drzewo… -Zabawiać?! Partnerów?! Proszę! Nie, błagam przestańcie!!! - (Alexis) Nie krzycz…. Użyłem wiatru, by nie słyszeć jej wrzasków …. Od razu lepiej… - Nie krzycz, bo ich tu zwabisz. Jesteś młoda, więc wypadało by nam ciebie ochronić. Chyba, że nie chcesz, ja uszanuję twoją decyzję. - (Hazelwood) Chyba coś mu odpowiedziała… Może coś ważnego? A nie ważne… Po kilku minutach się uspokoiła, i zrobiła obrażoną minę. Odwołałem wiatr, więc ponownie mogła wydawać z siebie dźwięki. - Hmm… powiedzcie mi jakie macie nastawienie do Potworów typu roślinnego. Bo inaczej ich nie da się nazwać. - (Hazelwood) Nastawienie? … - Kiedyś ich nienawidziłem, ale obecnie nie mam do nich nic konkretnego, po prostu nowy gatunek, który zabija i jest zabijanym. - (Vix) Tyle w temacie… - Aha. A ty nasza młoda towarzyszko? - (Hazelwood) Skoro wcześniej cię zaatakowała to raczej nie za dobre…. -Powiedzmy, że niezbyt przyjazne. -(Alexis) Jestem jasnowidzem…. - Jest jakaś roślina, która sprawiła ci problemy?. - (Hazelwood) A może być inne wytłumaczenie? -Może jest, może nie ma. Ale tobie chyba nic do tego, Encie. -(Alexis) Oczywiście to wcale nie daje nam jasnej odpowiedzi na zadane pytanie… - Ha ha. Układanka prawie skończona. - (Hazelwood) Tia, na to wychodzi. - Nie uważacie, że skoro mamy razem podróżować to nie lepiej sobie ufać? - (Hazelwood) Niby racja…. -Po co? Jak i tak po osiągnięciu celu się rozejdziemy. Wolę by nieznajomi za wiele mnie nie znali. - (Alexis) - Jesteś najmłodsza i chyba najbardziej sztywna, a to ja jestem drewniany, co nie Vix? - (Hazelwood) Racja… - Przyznaję ci rację, świat jest tak wielki, że szanse, że się jeszcze kiedyś spotkamy jeżeli się faktycznie rozdzielimy będą bardzo małe, wiesz? A nawet jeśli, to co z tego, że będziemy coś o tobie wiedzieć? On jest drzewem, a ja i tak pewnie o tym zapomnę… Ech … zmęczyłem się …. - (Vix) Ech… zmuszają mnie do takiego wysiłku … Ech … może by tak się przespać? - Niby racja, ale jednak nie do końca, a i ty jednak potrafisz mówić dłuższe zdania. - (Hazelwood) -Zmęczyłeś się?! Czym?! Poza tym zawsze się znajdzie powód dla którego można wykorzystać jakąkolwiek informacje o kimś. - (Alexis) Ale tak na chłopski rozum… czy jakakolwiek informacja o tobie jest na tyle cenna by nas zainteresować? Powinienem się o to zapytać, ale już się chyba wystarczająco wysiliłem… - Ah… te ludzkie zmartwienia. Myślisz, że jakakolwiek informacja o mnie może być wykorzystana przeciwko mnie? - (Hazelwood) Masz dobre owoce…. - Masz dobre owoce. Zapolują na ciebie, by je zjeść… Ech … za bardzo się zmęczyłem, chyba idę spać … - (Vix) -Oczywiście, że tak myślę. Nawet to czego nie lubisz można wykorzystać przeciw tobie. -(Alexis) - Vix niby myślisz, że dadzą radę? A ja nie lubię ludzi i co wykorzystasz to przeciwko mnie Alexis? - (Hazelwood) - Nie wiem … Nie chcę mi się nad tym zastanawiać … - ~~~~~~ziew~~~~~~ - (Vix) -A ktoś powiedział, że ja chcę to teraz wykorzystać? -(Alexis) - Właśnie się przyznałaś, że będziesz chciała to wykorzystać. - (Hazelwood) -Na razie nie chcę tego wykorzystać, ale nie wiadomo co się stanie w przyszłości. - (Alexis) - Powiem tobie jedną rzecz. To, że teraz żyjesz nie jest spowodowane tym, że jestem miły. Żyjesz tylko dlatego, że nie miałem towarzystwa od 100 lat i się trochę nudno zrobiło. A bo bym zapomniał, przy okazji dowiem się paru rzeczy o waszym rodzaju. - (Hazelwood) -Ale jak byś mnie zabił to miałbyś za towarzysza Vix’a, więc ja nie jestem potrzebna. A dowiedzieć o mojej RASIE możesz się od każdego przedstawiciela rasy nieludzkiej. - (Alexis) A ja jestem taką duszą towarzystwa, co nie? - Vix’a tak? Eh… kiedyś to zrozumiesz, może jeszcze podczas naszej podróży. A i czy widziałaś kogoś jeszcze w czarnym lesie kto był z twojego lub Vix’a rodzaju? - (Hazelwood) Mojego rodzaju… czy ja się jeszcze kwalifikuje jako człowiek? … nie chce mi się nad tym myśleć … -Nie za bardzo się rozglądałam jak biegałam, więc nie wiem czy ktoś był. -(Alexis) Coś czuję, że serio przysypiam … Za bardzo się dziś napracowałem … - Nie było. - (Hazelwood) -Jak znasz odpowiedź to po co pytasz? -(Alexis) - Bo jestem ciekaw twojej odpowiedzi. - (Hazelwood) -Skoro znasz odpowiedź to może rozbijemy obóz, bo zaczyna robić się ciemno, a ja chcę się wyspać. - (Alexis) - Możemy. Wybacz, ale zapomniałem, że musicie spać. To kiedy wy będziecie spali ja zrobię siebie swoje normalne ciało.- (Hazelwood) - Ja nie muszę spać, - ~~ziew~~ - ale lubię, a to jest różnica. - (Vix) I to bardzo ważna różnica, wiesz? -Vix…- (Alexis) Czego jeszcze chcesz? - Co znowu? - ~~ziew~~- (Vix) -Czy możesz odstawić mnie na ziemię?! - (Alexis) Aaaaa. Racja … Zapomniałem. Wyłączyłem swoją moc, która ją podtrzymywała, a ona zleciała na ziemię. -Auuu!! Moja pupa!! Mogłeś delikatnej! -(Alexis) - Bo zaraz sprawię, -~~ziew~~- że nie będziesz mogła wydać z siebie pisku, jak dalej mi będziesz przeszkadzać w drzemce. - (Vix) Dajcie mi się kimnąć… - Idźcie spać, bo jeszcze coś was usłyszy i przyjdzie, a mi się nie chce walczyć. - (Hazelwood) Popieram. -Dobrze…- (Alexis) - No to ja zaczynam tworzyć nowe ciało. - (Hazelwood) Z jego … nóg? zaczęły wychodzić korzenie, które wbiły się w ziemię … nie chce mi się już o tym myśleć … Dobranoc…. Korekta by Misterium
  13. Dzięki za rozdział~~
  14. Cały materiał został zmontowany i wysłany!
  15. Więcej~!