Siemaaaa!!! 

Na czytniku pojawiło się kilka rozdziałów THE SCHOLAR'S REINCARNATION. Niebawem będzie ich więcej, czytać możemy na -> http://bsmoki.pl/FoOlSlide-master/

 

 

Kyoshiro ⛧

⛧ Biały Smok.
  • Content count

    3093
  • Punkty

    47450 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    234

Kyoshiro ⛧ last won the day on March 25

Kyoshiro ⛧ had the most liked content!

Community Reputation

4233 Mistrz Srebrnej Gwiazdki

About Kyoshiro ⛧

  • Rank
    Najwyższy Bóg
  • Birthday

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imie
    Autor, Pervers, Gracz.

Recent Profile Visitors

2626 profile views

Profile Song

  1. 1. Ciekawe ciekawe... 2. Właściwie to nie jest taki głupi pomysł..
  2. Tak tylko mówię że fajnie się odpoczywa od pisania ;v
  3. demony

    <3 Czekam na nexta Sis
  4. dzięki za info o błędzie - poprawiam. I tak, pojawią się :>
  5. Nie tyle co przeoczyłem, tyle co były dość długie timeskipy podczas jego nauki [ oraz podczas przerw w nauce - różne ciekawe historyjki d;]. Co do 4 roku szkolnego - Mc uznał że odzyskiwanie i trenowanie "starych zdolności" jest dla niego bardziej opłacalne.
  6. Krążą plotki że autor zaczyna zabierać się do pisania, aby mieć jakiś zapasik. #Niepotwierdzone Info
  7. Podobno >_<
  8. ====== PoV Kamiko ====== Wstałam dzisiaj dość późno, co było dla mnie czymś zaskakującym. Nie pamiętam już kiedy ostatnio, tak dobrze mi się spało... Leżenie w tym łóżku było takie przyjemne, że naprawdę nie chciało mi się wstawać, jednak spoglądając na zegar, stojący obok łóżka na szafce, zerwałam się na równe nogi. - Już po dwunastej?! - wymamrotałam, nie dowierzając w to, co widzę. Jest źle. Jeśli tak dalej pójdzie, to naprawdę mogę się rozleniwić i zamienić się w jakąś porażkę człowieka. Jednak biorąc pod uwagę kierunek, w jakim zmierza świat - nie mogę sobie na to pozwolić. Wstałam z łóżka i szybciutko się ogarnęłam, a następnie skierowałam się na niższe piętro. Wczoraj udało mi się trochę poznać rozkład tego budynku, więc dotarcie do kuchni nie było zbyt problematyczne. Będąc już na miejscu spotkałam Tsuki, która właśnie rozpoczynała przygotowywanie sobie śniadania, więc po prostu do niej dołączyłam. Po dość sycącym śniadaniu, Tsuki poinformowała mnie, że na idzie na spacerek, więc postanowiłam poszukać Satsukiego. Wciąż mam do niego kilka pytań, na które chciałabym poznać odpowiedzi. Już miałam go szukać, jednak usłyszałam, że z kimś rozmawia przy schodach. Lekko się wychyliłam i poza samym Satsukim, dostrzegłam również szczupłą, lecz dość zgrabną kobietę o jasnej skórze i długich fioletowych włosach. Ku mojemu zdziwieniu, ubrana ona była w strój podobny do Miko [kapłanek], jednak widząc ostrze znajdujące się dosłownie na wyciągnięcie jej ręki, zrozumiałam, że musiała dopasować go, aby nie ograniczał jej ruchów. - Ten pieprzony dupek... - wymamrotał Satsuki, wyraźnie niezadowolony, gdyż zaczął zaciskać pięść. - Miałem wrażenie, że mnie sprzeda… - Nie powinieneś mieć do niego pretensji. - odpowiedziała kobieta. - Tym, czym powinieneś się naprawdę przejmować, to jaką odpowiedź chcesz dać, na te urocze wyznanie. Satsuki westchnął. - Skoro Hisoka powiedział ci o naszej rozmowie, powinien też ci powiedzieć, że jej uczucia do mnie, to zwykła wdzięczność. Nic poza tym. Tym razem to kobieta, z którą rozmawiał westchnęła. - Czasami się zastanawiam, jak ktoś tak bystry jak ty, czasami może być aż takim idiotą. - odpowiedziała, a po chwili ruszyła przed siebie, a Satsuki wyraźnie niezadowolony jej komentarzem ruszył na wyższe piętro. No ciekawych rzeczy się dowiaduje. Nawet Satsuki ma jakąś słabość? To całkiem ciekawa wiadomość, jednak... Wolę nie poruszać tego tematu - cenię swoje życie bardziej, niż jakieś durne żarciki. Chciałam się już zawinąć z tego miejsca i ruszyć za Satsukim, jednak otworzyły się drzwi w pokoju obok, a następnie przeszła przez nie dość młoda dziewczyna. Miałam okazję ją wczoraj poznać. Jeśli się nie mylę, jej imię to Akane, prawda? - Głupek... - wymamrotała pod nosem, co dało mi do zrozumienia, że nie tylko ja przysłuchiwałam się rozmowie Satsukiego. Po chwili zerknęła w moim kierunku, lekko kiwnęła głową na powitanie i ruszyła w swoją stronę. Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że jej humor znacząco się poprawił, gdyż drobny uśmiech zagościł na jej twarzy. Cóż... Udam, że nie słyszałam tej rozmowy i po prostu pójdę do Satsukiego załatwić to, co chciałam. Tak będzie najlepiej. I najbezpieczniej. ==== PoV Satsuki ==== Do ciężkiej cholery. Cały świat się dzisiaj na mnie uwziął. Najpierw Hisoka zawraca mi głowę jakimś jełopem, a teraz jeszcze Yukikaze uważa, że pozjadała wszystkie rozumy. Wróciłem do swojego pokoju, zamknąłem drzwi odpaliłem sobie na całą głośność “Adelita's Way - Invincible” i walnąłem się na łóżko, próbując zagłuszyć swoje myśli muzyką. ~ Ech! [westchnięcie] Czyżbym naprawdę źle to zrozumiał? Naprawdę źle odebrałem uczucia Akane, traktując je jako wdzięczność? Mimo iż nie jestem z nią spokrewniony, uważałem ją za młodszą siostrę, gdyż przeżyliśmy podobne piekło. Jednak teraz... Nie mogę już jej w ten sposób postrzegać Jakby na to nie patrzyć, mała, bezbronna dziewczynka, którą poznałem czternaście lat temu, stała się inteligentną, zaradną i jakby na to nie patrzeć - dość piękną kobietą… Zauważyłem, że drzwi do mojego pokoju zaczęły się uchylać, więc usiadłem na łóżku, a następnie przyciszyłem muzykę, gdyż zauważyłem, że to Kamiko złożyłą mi wizytę. - Z twoją głową wszystko w porządku?? -zapytała, lekko trzymając się za uszy. - Kto przy zdrowych zmysłach słucha muzykę przy takiej głośności? - Co mnie to obchodzi kto? - odpowiedziałem z miną pokerzysty. - Ja to robię i to mi wystarczy do wiadomości... - dodałem. Kamiko westchnęła. - Więc? Co cię do mnie sprowadza? - zapytałem wprost. - Mam kilka pytań odnośnie tego miejsca... Tak więc przez kolejną godzinę, rozmawiałem z Kamiko na temat naszego aktualnego miejsca zamieszkania, przy okazji ją po nim oprowadzając. Oczywiście pomijając pokoje, których wolałaby nie widzieć - takich jak loch w piwnicy, magazyn broni czy też salę przeznaczoną na pomieszczenie do tortur w podziemiach jaskiń. Och, to był oczywiście żart - nie mamy czegoś takiego jak sala tortur w jaskiniach. Dopiero planuję coś takiego tam zbudować. To też był oczywiście żart - czy ja wyglądam na kogoś, kto bawi się w łapanie więźniów? - Słuchasz, co do ciebie mówię? - wymamrotała niezadowolona Kamiko, która zorientowała się, że pogrążyłem się w myślach. - Tak, tak. - odpowiedziałem, machając ręką. - Chcesz jechać do miasta, bo potrzeba ci kilka rzeczy, prawda? Kamiko przytaknęła. - To nawet dobrze się składa. - powiedziałem, lekko rozbawiony. - Co masz na myśli? - zapytała, nie kryjąc zdziwienia. - Mój aktualny komputer jest w beznadziejnym stanie. - odpowiedziałem. - Muszę sobie złożyć coś nowego, znacznie lepszego, jeśli chcę się... - w tym momencie lekko odchrząknąłem - … aby był sprawny trochę dłużej... - W takim razie kiedy możemy wyruszyć? - Co powiesz na jutro? - odpowiedziałem, zerkając na zegarek. - Najlepiej z samego rana. - dodałem. - Ugh... Rano? - wyjęczała, niezbyt zachwycona tą myślą. - Chyba, że chcesz zwiedzać budynki pełne zombiaków w nocy, mając ograniczoną wizję i będąc w mniej korzystnej sytuacji. - odpowiedziałem, widząc jej reakcję. - A pragnę przypomnieć, że tylko niewielka część umarlaków ma sprawny wzrok, a pozostali mają zajebiście dobry słuch. - dodałem. Kamiko zrozumiała, co miałem na myśli. Poruszanie się w nocy, działałoby gdyby naszym zmartwieniem byli sami ludzie. Jednak tym, co nam zagraża, to nie tylko żywe trupy - ale również innego rodzaju monstra. Akcje nocne w tym wypadku, działają na naszą niekorzyść - więc trzeba tego unikać. - Niech będzie. - odpowiedziała, lekko wzdychając. - Chibi jedzie z nami? - zapytałem, dostrzegając tą małą złośnice, która właśnie wracała ze spacerku. - Zapytam ją. - mówiąc to, ruszyła w kierunku Chibi, a ja skierowałem się do domu, aby poinformować Hisokę albo Yukki o mojej jutrzejszej wycieczce. --- Jest i chapter ścieżki Kiedy next? To już zależy od Adiroxa ;x [ Bo next to Kuro, a później znowu Satsu ;x] Lajkować/komentować - i już wiecie co robić ;d
  9. Dotarcie do miasta zajęło im ponad godzinę dłużej niż przewidywali. Głównym tego powodem była ilość ludzi jaka chciała się do niego dostać i fakt że tak wielki tłum, zmusił ich do spowolnienia tempa jakim się przemieszczali. Ostatecznie jednak wylądowali w mieście, a dzięki przepustce - strażnicy nawet nie tracili czas na ich przeszukiwanie. - Naprawdę się zawodzę tym miejscem. - skomentował Shinzuke, gdy tylko oddalili się od strażników przy bramie. - Rozumiem że zignorowali by nasze pierścienie magazynujące, nie mając o nich pojęcia, ale żeby nawet nie przeszukali karawanu którym tu przyjechaliśmy, to już naprawdę przesada.. - Wiem co czujesz, Shin. - odpowiedział Kyoshiro, rozglądając się wokół. - Mimo iż widzę patrolujących strażników, rewizja przy wejściu powinna być obowiązkowa.. Nie wiem czy strażnicy się opierdalają, czy może jednak są aż tak pewni swojego bezpieczeństwa, jednak jedno jest pewne… - Przejadą się na tym bardzo mocno.. - dokończył za niego Shin.. Kyoshiro westchnął. - Wiesz jak to mawiają? Tylko wojna budzi w człowieku wszystkie instynkty, które zbyt długie trwanie “pokoju” usypia. - skomentował Kusaribe. - Masz tego bardzo dobry przykład.. - To prawda.- odpowiedział Shin. - Poszukajmy jakiejś karczmy, bo średnio widzi mi się spanie w karawanie.. - dodał - Nawet nie czujesz, że rymujesz, co nie, Shin? - zażartował Kyoshiro - A żebyś kuźwa wiedział. - odpowiedział lekko rozbawiony Shin. - Rozdzielmy się. - zaproponował Kyoshiro. - Szybciej znajdziemy karczmę, szukając na dwa fronty. - Naprawdę współczuję tej twojej kobiecie, bo coś często lubisz latać na dwa fronty.. - zażartował Shinzuke. - Ale to fakt, tak będzie szybciej. Kyoshiro zignorował docinkę Shinzuke, tylko dlatego że nie chciał tracić kolejnej godziny na durnowatą pogawędkę, do której mogą wrócić jak już znajdą jakąś tawernę. Okazało się to jednak trudniejszym zadaniem niż przewidywał - bowiem kilka z napotkanych tawern było już uzupełnionych aż po same brzegi, co nie zapowiadało się zbyt dobrze. Mijając coraz to więcej sklepów i innych budynków, spokojnym krokiem krążył z po mieście ze swoją towarzyszką, rozglądając się po okolicy. Dopiero pół godziny później udało im się odnaleźć jakieś lokum, więc Kyoshiro zostawiając Eun w pokoju, a sam skoczył po Shinzuke i Neosii, aby poinformować ich o tawernie przy zachodnim murze miasta. Poinformował go o wynajętym pokoju w tawernie przy zachodnim murze, a następnie postanowił rozejrzeć się z góry, więc wskoczył na budynki i przeskakując po zwiedzał całe miasto. “ Miasto samo w sobie jest fajne, jednak bardzo nieprzemyślane.. Za mało tawern, za dużo sklepów.. Nie wspominając o tym że każdy może się tu dostać. “ - pomyślał Kyoshiro, który po zakończeniu rundki po mieście, skierował się do tawerny. ---- - Więc mówisz że się zawiodłeś, biały lisie? - skomentował Shinzuke, gdy Kyoshiro opowiedział mu o tym co zobaczył, podczas swojego zwiadu. - Zgadza się, czarna amebo. - odpowiedział Kyoshiro. - Wzmocnione są co prawda straże w nocy, jednak jak łatwo się domyślić - jest ich tylko więcej.. - Debilizm. - skomentował Shinzuke - Słyszałem też ciekawą ploteczkę, gdy obserwowałem grupę strażników. - powiedział Kusaribe. - Zainteresowany? - Nie bardzo. - odpowiedział Shinzuke odwracając wzrok, a po chwili dodał. - mówisz czy nie? - Przecież cię to nie interesuje.. - odpowiedział rozbawiony Kyo. Shinzuke spojrzał na Kyoshiro z miną wyraźnie mówiącą “Really Nigga?. - No dobra, tak więc.. Podobno królewscy magowie na rozkaz swojego władcy, przywołali tu kilka osób z innego świata. - powiedział Kyoshiro - Brzmi znajomo? - Myślisz że przywołał ich w podobny sposób w jaki nas tu ściągnięto? - zapytał wyraźnie zainteresowany Shin. - Nie mam zielonego pojęcia. - odpowiedział Kyo. - Dobrze wiesz że nasze przywołanie pozostaje niewyjaśnione. Kto to zrobił i po co, to wciąż jedna wielka niewiadoma.. Shinzuke westchnął. - Nienawidzę tego mówić, ale masz rację. - odpowiedział Shinzuke. - Więc, coś jeszcze o tych “przywołanych osobistościach” wiesz? - zapytał zainteresowany. - Tylko tyle że jutro wracają one do zamku królewskiego, po wykonaniu jakiegoś zadania. - odpowiedział Kyo. - Będziemy mogli się tam przejść i ocenić czy to prawda, czy pic na wodę. - Tak zrobimy. - przytaknął Shin. - Skoro ktoś przywołuje osoby z innego świata, to czemu mielibyśmy z tego nie skorzystać? Kyoshiro zaśmiał się. - Kto wie? Może nawet uda nam się odkryć w jaki sposób to robią? - rzekł Kyo. - Albo odkryjemy sposób podróży między “światami”..Taki żarcik.. - dodał rozbawiony. - Aż tak bardzo chcesz wrócić do starego świata? - zapytał Shinzuke - Niespecjalnie, po prostu chciałbym sprowadzić tu kilka osób. - odpowiedział Kyo. - Cóż, nie ty jeden. - dodał Shin. ======= Krecik się szarpnął i napisał - to nie pozostaję dłużny, więc wrzucam chaptera, z nadzieją że się spodobał
  10. 1. Brzmi ciekawie na sposób poznania krasnoludów. 2. Eitarou aka Ei i jego wątki miłosne? Hmm, do przemyślenia. 3. Elfy i zwierzołaki będą miały swoją chwilę w tomie 2, podczas pewnego wątku [ trwającego prawie cały tom xD] 4. Wątek z Ayano i jej przeszłością - będzie.
  11. Ujmę to w następujący sposób - no to się namiałem wolnego. Tylko ta myśl przyszła mi do głowy, gdy usłyszałem od Hisoki: “ Chodź ze mną przesłuchać tego nowego.”. Nie powiem, abym był tym specjalnie zainteresowany, jednak coś niby wiszę Hisoce. W końcu pozwolił Kamiko i Chibi tu zostać, co nie? Argh, nienawidzę tego typu sytuacji. - Nie chcę tracić za dużo czasu, więc zajmijmy się z tym szybko. - odpowiedziałem Hisoce. - Taki mam zamiar. - rzekł Hisoka, lekko się szczerząc. - Więc jak? Zagramy w złego i jeszcze gorszego? - zapytałem lekko rozbawiony. - Zacznijmy od spokojnej rozmowy, okej? - odpowiedział Hisoka, lekko poważniejąc. - Nie chcemy go w końcu przestraszyć, prawda? - Ech? Serio? To, po co ja tam jestem potrzebny? - zapytałem, udając zdziwionego. - Będziesz ładnie wyglądał, okej? - powiedział rozbawiony Hisoka. - Będziesz robił za maskotkę... - Mam cię podpalić? - zapytałem podnosząc lewą rękę i otwierając dłoń, a następnie sprawiłem, że pojawił się na niej płomień. - Wiem, że się zregenerujesz, ale trochę bólu ci zapewnię, co ty na to? - Podziękuje, już kilka razy bawiłem się z ogniem i raczej nie jesteśmy swoimi wielbicielami. - odpowiedział rozbawiony Hisoka. - Uch, szkoda. - odpowiedziałem. Nasza przyjacielska wymiana zdań, zakończyła się w momencie dotarcia do pokoju, w którym znajdował się niejaki Eji Kaede - potencjalny sojusznik. Albo wróg, którego będzie trzeba się pozbyć... - Dziękuje za twoją cierpliwość. - powiedział Hisoka, odpalając swojego “Poker Face”, ze standardowym uśmiechem niewinnego i spokojnego człowieka. - Ach, nie ma problemu, Kokonoe~san. - odpowiedział Kaede. Gdy skierował swoje spojrzenie w moim kierunku, zauważyłem pewnego rodzaju nienaturalną reakcję. Przez chwilę nawiązując ze mną kontakt wzrokowy, wydawał się być przestraszony. Nie wydaje mi się, abym go kiedyś spotkał, więc jeśli coś o mnie wie, to albo z plotek - albo widział mnie w czasie akcji. - Ten tutaj to Natsuki - rzekł Hisoka, wskazując na mnie. Naprawdę mam ochotę zrobić mu za to krzywdę, gdyż nie lubię używania mojego starego imienia, które budzi we mnie mordercze intencje. Wstrzymaj się, Ja. Zrobisz mu krzywdę trochę później... - Haa. Miło mi cię poznać. - mówić to, chciał podać mi rękę, ale wskazałem na zabandażowaną dłoń i skinąłem głową. Podczas gdy Hisoka zgarnął go w krzyżowy ogień pytań, a ja skoncentrowałem się na obserwowaniu jego osoby. Muszę przyznać, że coś mi w nim nie pasuje. Jako esper kontrolujący elektryczność, jestem w pewien sposób wyczuć “energię” znajdującą się w ciele człowieka - nie ważne czy jest esperem, czy nie. Nie udało mi się jeszcze tego wymasterować na wysoki poziom i ta umiejętność ma ograniczony zasięg, jednak - nie czuje jej od niego. Pierwszy raz trafiam na coś takiego. Zupełnie jakby osoba siedząca naprzeciwko Hisoki, była… Martwa. - Pozwól, że zadam ci jedno pytanie. - odezwałem się, przerywając Hisoce przepytywanie, co wydawało się go dość mocno zaskoczyć. - Ile pozostało w tobie z człowieka? Moje pytanie wydawało się go zaskoczyć. - Nie do końca rozumiem, co masz na myśli... - Nie posiadasz w sobie energii, występującej w żyjącej istocie. - odpowiedziałem, przepuszczając przez swoje ciało drobną błyskawicę. - Jestem na to dość mocno wyczulony, wiesz? Kaede Eji westchnął. - Jest zupełnie tak jak mówisz. To, co widzisz tu, nie jest moim prawdziwym ciałem. - powiedział, nie kryjąc przygnębienia - Moje prawdziwe ciało zostało zniszczone pierwszego dnia apokalipsy. - Zniszczone? - zapytałem zainteresowany tą częścią wypowiedzi. - Zgadza się. - odpowiedział, kiwając głową. - Podobnie jak ty, jestem esperem. Jedna z moich umiejętności umożliwia mi tworzenie marionetek, a druga przesyłanie mojej świadomości pomiędzy nimi. Moje ciało zostało ranne do tego stopnia, że już pogodziłem się ze śmiercią, jednak… Uratowała mnie moja własna moc. - odpowiedział lekko, opuszczając głowę. Uratowała go własna moc, co? Brzmi znajomo, prawda Natsuki? Tak samo było w moim wypadku i wybuchu energii, jaki się ze mnie wydostał. Tylko dzięki niemu, wciąż żyje. I moja moc wciąż utrzymuje mnie przy życiu - nawet w przypadku mojej ręki. - Co sprawiło, że twoje ciało uległo zniszczeniu? - zapytał Hisoka. - Zostałem zaatakowany przez kilka dwumetrowych potworów. - odpowiedział Eji. - Znajdowałem się w tamtej chwili w jednym z laboratoriów...Należących do rządu, więc nie chcąc stać się jednym z nich... Aktywowałem w nim proces samozniszczenia... W normalnym wypadku słysząc hasło “Laboratorium Rządowe”, przetrącił bym temu gościowi karczycho. Teraz jednak się powstrzymam - do czasu, gdy usłyszę resztę... - Mogę wiedzieć, co tam robiłeś? - zapytał Hisoka. - Albo czym zajmował się dział, w którym pracowałeś? - Pracowaliśmy nad zastosowaniem genetyki w medycynie. - odpowiedział bez chwili zawahania. - Hmm, więc może byłbyś w stanie ocenić, co takiego stało się Natsukiemu w rękę, co? - mówiąc to, Hisoka spojrzał na mnie. - Nic takiego mi się nie stało, poza tym wzrostem siły. - odpowiedziałem rozbawiony, odwiązjuąc swój bandaż. Zauważyłem, że reakcja Eji’ego różniła się od innych osób, które widziały moją rękę. Zupełnie jakby już wcześniej... Ach, wspominałem już o tym. Nie wydaje się osobą godną zaufania... - Interesujący przypadek... - wymamrotał. - Wiesz coś o tym? - zapytał Hisoka. - Na pierwszy rzut oka mogę powiedzieć tylko to, co wydaje się oczywiste. - rzekł Eji. - W jego ciele wystąpiła pewnego rodzaju mutacja, która powinna go przemienić, jednak z jakiegoś powodu zatrzymała swój rozwój. Zauważyłeś coś dziwnego po tej zmianie? - Niespecjalnie. - odpowiedziałem. - Poza tym, że jest kilkanaście, o ile nie kilkadziesiąt razy silniejsza i wytrzymalsza... - dodałem. - Niesamowity przypadek... - Czuje się zagrożony, przebywając w tym pokoju. - skomentowałem, widząc jego spojrzenie na mojej ręce. - Domyślam się, że nie będę już potrzebny, więc idę robić swoje. - powiedziałem do Hisoki, a następnie wyszedłem z pokoju. Myślałem, że uda mi się w spokoju dotrzeć do pokoju, jednak po zrobieniu dosłownie pięciu kroków trafiłem na Yukikaze, która najwyraźniej czekała na moją osobę. - Rozmawiałam z Akane na temat ostatnich wydarzeń. - powiedziała, lekko się uśmiechając. - Dowiedziałam się od Hisoki o twoim ostatnim “zawodzie miłosnym” i powiedziałam jej o nim, więc na jakiś czas powinieneś mieć spokój. - Ten pieprzony dupek... - wymamrotałem, zaciskając pięść. - Miałem wrażenie, że mnie sprzeda... - Nie powinieneś mieć do niego pretensji. - odpowiedziała Yukikaze.- Tym, czym powinieneś się naprawdę przejmować, to jaką odpowiedź chcesz dać na te urocze wyznanie. - Skoro Hisoka powiedział ci o naszej rozmowie, powinien też ci powiedzieć, że jej uczucia do mnie, to zwykła wdzięczność… Nic poza tym. Yukikaze westchnęła. - Czasami się zastanawiam, jak ktoś tak bystry jak ty, czasami może być aż takim idiotą. - odpowiedziała Yukikaze, a następnie ruszyła przed siebie. Cholera jasna. Przestańcie się zachowywać w ten sposób, jakbym to ja źle to wszystko odebrał.
  12. Nie wiem, ale tak średnio to widzę
  13. --- Ponownie PoV Yuu --- Po kilku nudnych dniach podróży, dotarliśmy w końcu do naszego miejsca docelowego - ukrytego domku w górach. [By Tsu - jestem zbyt leniwy, aby szukać kilka godzin obrazku pokazującego owy domek, więc wrzucam ten, który mi się najbardziej spodobał. Kapitan Leniwiec odmeldowuje się!] - Więc... Mówiłeś, że ten domek jest mały, prawda? - powiedział Akira. - Oczywiście, że tak, przecież to prawda. - odpowiedziałem, bez chwili zastanowienia. - Od jakiegoś czasu się zastanawiam, co dla ciebie jest małe, a co duże... - rzekł Akira. - Przecież to coś jest ogromne! - wyjęczał, wskazując na owy budynek. Naprawdę miałem ochotę zażartować w pewien sposób, ale tym razem postanowiłem sobie to darować. Podczas gdy cała ekipa starała się zaklimatyzować, udałem się do salonu i wraz z Ayano i Eitarou rozkminialiśmy nad naszymi “osobistymi” planami. Zgadza się - nie zamierzam z nimi zostać i ich niańczyć. Mam swoje własne plany na najbliższe dwa, trzy lata. Chciałbym udać się do jakiegoś miejsca, w którym nie ma żadnej humanoidalnej istoty, aby trochę potrenować swoje stare umiejętności. Jeśli tego nie zrobię, nie będę mógł się w stu procentach skupić - no i używać umiejętności pewnego typu, które wymagałyby ode mnie przejścia do duchowej formy. Chcę zobaczyć jak bardzo ten świat pozwoli mi się rozwinąć - w końcu wygląda jakby został stworzony tylko po to, aby ułatwić każdemu zdobywanie siły. Oczywiście skorzystam z jego zasad - działają one na moją korzyść. - Więc od kiedy możemy liczyć na kontynuację lekcji magicznych? - zapytał Akira, przerywając mi moje drobne przemyślenia. - Prawdopodobnie w okolicach tygodnia. - odpowiedziałem, wspominając rozmowę z Rushder’em Vergim’em. - Będziecie mieli chwileczkę, aby trochę odpocząć. - Naprawdę to przemyślałeś, co? - Oczywiście, że tak. Skoro już biorę w czymś udział, wole mieć pewność że mój plan się powiedzie… - odpowiedziałem, lekko się uśmiechając. - Nawet mnie to nie dziwi... - odpowiedział Akira. - Więc? Co masz zaplanowane na teraz, poza czekaniem aż nauczymy się magii? - Czekaniem? Kto powiedział, że będę tu czekał? - Ha? A co innego masz do roboty, skoro już wymasterowałeś tą całą magię? - zapytał Akira, nie ukrywając swojego zaskoczenia. - Do wymasterowania jej jeszcze sporo mi brakuje. - odpowiedziałem, lekko rozbawiony. - Co do moich planów, to udaje się na dłuższy trening. - Dłuższy trening, co? - powtórzył Akira. - Jeśli mam być szczery, to po części spodziewałem się tego. - Hmm, no to mnie naprawdę zaskoczyłeś - odpowiedziałem. - Twoje zaskoczenie wydawało się autentyczne, jednak udam, że ci uwierzyłem. - Nie znamy się od dziś, Yuu. - odpowiedział rozbawiony Akira. - To fakt. - Kiedy zamierzasz wrócić z tego swojego treningu? - zapytał wyraźnie zainteresowany. - Zakładam, że jakieś trzy w najgorszym cztery lata. [ By Tsuna - Autor < czyli Ja> robi sobie trzy, góra cztery miechy przerwy. Przypadek? ] - To faktycznie... Sporo czasu. - rzekł Akira, wyglądając na zaniepokojonego. - Nie powinieneś martwić się o mnie. - powiedziałem, widząc jego żałosną minę. - Masz na głowie kilkanaście innych osób, które będziesz musiał pilnować, aby wasza grupa się nie rozpadła. - Nie musisz mi o tym przypominać… - mówiąc to, Aki złapał się za głowę. - Na samą myśl o tym dostaje pierdolca... - dodał. - Nie marudź, przynajmniej nie będziesz miał powodu narzekać na nudę. - odpowiedziałem, ledwo powstrzymując się od śmiechu. - Co za złamas... Moja zabawna rozmowa z Akirą, potrwała jeszcze jakąś godzinę. Przed wyjazdem muszę porozmawiać jeszcze z Yuną, więc zostawiłem Akiego i skierowałem swoje kroki do miejsca, w którym ją wypatrzyłem - wszystko dzięki mojej minimapce. Oczywiście łatwo jest się domyślić, że nie była zbyt zadowolona, wiedząc, że po raz kolejny planuje się zwinąć, jednak musiała się z tym pogodzić. W końcu uwolniłem jej najlepszą przyjaciółkę, więc nudzić to się za bardzo z nią nie powinna... Zaraz, to zabrzmiało strasznie niewłaściwie... A może jednak nie?! Mniejsza o takie drobnostki. Jeszcze przed zachodem słońca, Ja, Eitaro i Ayano opuściliśmy ową górę, zostawiając Akiego i resztę grupy samych sobie. Miejsce, do którego się przenieśliśmy, to uniwersytet Rushder’a Vergim’a, którego przybyłem poinformować o “udanej akcji ratunkowej”. Nie wydawał się być tym zaskoczony, mówiąc tylko “To było do przewidzenia.”. Postanowiłem go zapytać o to, co od kilku ostatnich dni nie daje mi spokoju - czy istnieje możliwość “ożywienia” kogoś za pomocą magii w tym świecie. Sam temat “ożywienia” wydawał się być dla niego jakiś trudny, gdyż przez chwilę wydawało mi się jakby przypomniał sobie coś okropnego, jednak odpowiedź, jaką mi udzielił - potwierdzała moje najgorsze obawy. - Istnieje taka możliwość, jednak magia tego typu wymaga nie tylko dużej ilości mocy magicznej, ale również osoby, która poświęci swoje życie w zamian za osobę, którą chcesz ożywić. Mimo iż przewidywałem taką możliwość, to wciąż jest zaskakujące Mówiąc “Osobę, która poświęci swoje życie”, dobrze wiemy, że chodzi o zwykłą ofiarę. W przypadku tego zjeba, Reya zakładam, że ofiarą mógłby być ktoś niewinny... Mogłem spalić ciało tego zjeba, Masayoshi’ego, a teraz będę musiał brać pod uwagę fakt, że ponownie zobaczę jego gekonowskie oblicze. Mimo wszystko jedno jest pewne - nawet jeśli zyska “drugie życie” nie ma możliwości, aby miał wystarczająco odwagi, aby stanąć mi naprzeciw. Podczas śmierci, każda istota jest w stanie dostrzec prawdę, kryjącą się w innych - jeśli zobaczył kim jestem, to prawdopodobnie na sam mój widok padnie na kolana i zacznie błagać o litość. Ach, cóż - nawet jeśli tak nie będzie, to tym razem upewnie się, że nic po nim nie zostanie. Dotyczy to również pozostałej piątki idiotów, która miała wystarczająco szczęścia, że nie było ich w królestwie Senga. Jako, że zrobiło się już dość ciemno, wraz z Ayano i Eitarou opuściliśmy teren uniwersytetu i skierowaliśmy się w stronę północnego zachodu. Dlaczego akurat tam? Jak już wcześniej wspominałem, najlepszym miejscem do treningu będzie takie, w którym nikogo nie będzie. Czy istnieje lepsze miejsce od całkowitych pustkowi, których jedynymi mieszkańcami jest gromada potworków? Odpowiedź wydaje się być oczywista - jasne, że nie. Potwory mogą posłużyć nie tylko jako materiał treningowy, ale również jako obiekty eksperymentalne moich starych umiejętności - no i “Nadpisania”. Kufufu. ------- I tak oto zakończył się tom 1. Masakra, przez to, że chciałem napisać 100 chapterów, już tak się z nim męczyłem, że to aż strach ;0 Mimo wszystko - komentować, lajkować i propozycje do tomu 2 wrzucać TU [http://www.bsmoki.pl/index.php?/topic/1527-propozycje-fabularne-tom-2/] Ah i uprzedzam pytania : Tom 2 pojawi się.. nie wiem tak naprawdę kiedy. Ale będę chciał aby w najbliższych 3 miechach powrócił [ przy dobrych wiatrach szybciej, przy gorszych może wolniej ;x]
  14. Powiem to w następujący sposób : Tom 2 i wizyty w innych krajach = bardziej niż pewne. Ze względu na to jakie plany ma MC odnośnie innych krajów i sposobu na całkowitą destrukcję królestwa senga [ i piątki zjebów z pokeskładu ]