Kyoshiro ⛧

⛧ Biały Smok.
  • Content count

    3083
  • Punkty

    47720 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    221

Kyoshiro ⛧ last won the day on February 10

Kyoshiro ⛧ had the most liked content!

Community Reputation

4197 Mistrz Srebrnej Gwiazdki

About Kyoshiro ⛧

  • Rank
    Najwyższy Bóg
  • Birthday

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imie
    Autor, Pervers, Gracz.

Recent Profile Visitors

2372 profile views

Profile Song

  1. 1. Brzmi ciekawie na sposób poznania krasnoludów. 2. Eitarou aka Ei i jego wątki miłosne? Hmm, do przemyślenia. 3. Elfy i zwierzołaki będą miały swoją chwilę w tomie 2, podczas pewnego wątku [ trwającego prawie cały tom xD] 4. Wątek z Ayano i jej przeszłością - będzie.
  2. Ujmę to w następujący sposób - no to się namiałem wolnego. Tylko ta myśl przyszła mi do głowy, gdy usłyszałem od Hisoki: “ Chodź ze mną przesłuchać tego nowego.”. Nie powiem, abym był tym specjalnie zainteresowany, jednak coś niby wiszę Hisoce. W końcu pozwolił Kamiko i Chibi tu zostać, co nie? Argh, nienawidzę tego typu sytuacji. - Nie chcę tracić za dużo czasu, więc zajmijmy się z tym szybko. - odpowiedziałem Hisoce. - Taki mam zamiar. - rzekł Hisoka, lekko się szczerząc. - Więc jak? Zagramy w złego i jeszcze gorszego? - zapytałem lekko rozbawiony. - Zacznijmy od spokojnej rozmowy, okej? - odpowiedział Hisoka, lekko poważniejąc. - Nie chcemy go w końcu przestraszyć, prawda? - Ech? Serio? To, po co ja tam jestem potrzebny? - zapytałem, udając zdziwionego. - Będziesz ładnie wyglądał, okej? - powiedział rozbawiony Hisoka. - Będziesz robił za maskotkę... - Mam cię podpalić? - zapytałem podnosząc lewą rękę i otwierając dłoń, a następnie sprawiłem, że pojawił się na niej płomień. - Wiem, że się zregenerujesz, ale trochę bólu ci zapewnię, co ty na to? - Podziękuje, już kilka razy bawiłem się z ogniem i raczej nie jesteśmy swoimi wielbicielami. - odpowiedział rozbawiony Hisoka. - Uch, szkoda. - odpowiedziałem. Nasza przyjacielska wymiana zdań, zakończyła się w momencie dotarcia do pokoju, w którym znajdował się niejaki Eji Kaede - potencjalny sojusznik. Albo wróg, którego będzie trzeba się pozbyć... - Dziękuje za twoją cierpliwość. - powiedział Hisoka, odpalając swojego “Poker Face”, ze standardowym uśmiechem niewinnego i spokojnego człowieka. - Ach, nie ma problemu, Kokonoe~san. - odpowiedział Kaede. Gdy skierował swoje spojrzenie w moim kierunku, zauważyłem pewnego rodzaju nienaturalną reakcję. Przez chwilę nawiązując ze mną kontakt wzrokowy, wydawał się być przestraszony. Nie wydaje mi się, abym go kiedyś spotkał, więc jeśli coś o mnie wie, to albo z plotek - albo widział mnie w czasie akcji. - Ten tutaj to Natsuki - rzekł Hisoka, wskazując na mnie. Naprawdę mam ochotę zrobić mu za to krzywdę, gdyż nie lubię używania mojego starego imienia, które budzi we mnie mordercze intencje. Wstrzymaj się, Ja. Zrobisz mu krzywdę trochę później... - Haa. Miło mi cię poznać. - mówić to, chciał podać mi rękę, ale wskazałem na zabandażowaną dłoń i skinąłem głową. Podczas gdy Hisoka zgarnął go w krzyżowy ogień pytań, a ja skoncentrowałem się na obserwowaniu jego osoby. Muszę przyznać, że coś mi w nim nie pasuje. Jako esper kontrolujący elektryczność, jestem w pewien sposób wyczuć “energię” znajdującą się w ciele człowieka - nie ważne czy jest esperem, czy nie. Nie udało mi się jeszcze tego wymasterować na wysoki poziom i ta umiejętność ma ograniczony zasięg, jednak - nie czuje jej od niego. Pierwszy raz trafiam na coś takiego. Zupełnie jakby osoba siedząca naprzeciwko Hisoki, była… Martwa. - Pozwól, że zadam ci jedno pytanie. - odezwałem się, przerywając Hisoce przepytywanie, co wydawało się go dość mocno zaskoczyć. - Ile pozostało w tobie z człowieka? Moje pytanie wydawało się go zaskoczyć. - Nie do końca rozumiem, co masz na myśli... - Nie posiadasz w sobie energii, występującej w żyjącej istocie. - odpowiedziałem, przepuszczając przez swoje ciało drobną błyskawicę. - Jestem na to dość mocno wyczulony, wiesz? Kaede Eji westchnął. - Jest zupełnie tak jak mówisz. To, co widzisz tu, nie jest moim prawdziwym ciałem. - powiedział, nie kryjąc przygnębienia - Moje prawdziwe ciało zostało zniszczone pierwszego dnia apokalipsy. - Zniszczone? - zapytałem zainteresowany tą częścią wypowiedzi. - Zgadza się. - odpowiedział, kiwając głową. - Podobnie jak ty, jestem esperem. Jedna z moich umiejętności umożliwia mi tworzenie marionetek, a druga przesyłanie mojej świadomości pomiędzy nimi. Moje ciało zostało ranne do tego stopnia, że już pogodziłem się ze śmiercią, jednak… Uratowała mnie moja własna moc. - odpowiedział lekko, opuszczając głowę. Uratowała go własna moc, co? Brzmi znajomo, prawda Natsuki? Tak samo było w moim wypadku i wybuchu energii, jaki się ze mnie wydostał. Tylko dzięki niemu, wciąż żyje. I moja moc wciąż utrzymuje mnie przy życiu - nawet w przypadku mojej ręki. - Co sprawiło, że twoje ciało uległo zniszczeniu? - zapytał Hisoka. - Zostałem zaatakowany przez kilka dwumetrowych potworów. - odpowiedział Eji. - Znajdowałem się w tamtej chwili w jednym z laboratoriów...Należących do rządu, więc nie chcąc stać się jednym z nich... Aktywowałem w nim proces samozniszczenia... W normalnym wypadku słysząc hasło “Laboratorium Rządowe”, przetrącił bym temu gościowi karczycho. Teraz jednak się powstrzymam - do czasu, gdy usłyszę resztę... - Mogę wiedzieć, co tam robiłeś? - zapytał Hisoka. - Albo czym zajmował się dział, w którym pracowałeś? - Pracowaliśmy nad zastosowaniem genetyki w medycynie. - odpowiedział bez chwili zawahania. - Hmm, więc może byłbyś w stanie ocenić, co takiego stało się Natsukiemu w rękę, co? - mówiąc to, Hisoka spojrzał na mnie. - Nic takiego mi się nie stało, poza tym wzrostem siły. - odpowiedziałem rozbawiony, odwiązjuąc swój bandaż. Zauważyłem, że reakcja Eji’ego różniła się od innych osób, które widziały moją rękę. Zupełnie jakby już wcześniej... Ach, wspominałem już o tym. Nie wydaje się osobą godną zaufania... - Interesujący przypadek... - wymamrotał. - Wiesz coś o tym? - zapytał Hisoka. - Na pierwszy rzut oka mogę powiedzieć tylko to, co wydaje się oczywiste. - rzekł Eji. - W jego ciele wystąpiła pewnego rodzaju mutacja, która powinna go przemienić, jednak z jakiegoś powodu zatrzymała swój rozwój. Zauważyłeś coś dziwnego po tej zmianie? - Niespecjalnie. - odpowiedziałem. - Poza tym, że jest kilkanaście, o ile nie kilkadziesiąt razy silniejsza i wytrzymalsza... - dodałem. - Niesamowity przypadek... - Czuje się zagrożony, przebywając w tym pokoju. - skomentowałem, widząc jego spojrzenie na mojej ręce. - Domyślam się, że nie będę już potrzebny, więc idę robić swoje. - powiedziałem do Hisoki, a następnie wyszedłem z pokoju. Myślałem, że uda mi się w spokoju dotrzeć do pokoju, jednak po zrobieniu dosłownie pięciu kroków trafiłem na Yukikaze, która najwyraźniej czekała na moją osobę. - Rozmawiałam z Akane na temat ostatnich wydarzeń. - powiedziała, lekko się uśmiechając. - Dowiedziałam się od Hisoki o twoim ostatnim “zawodzie miłosnym” i powiedziałam jej o nim, więc na jakiś czas powinieneś mieć spokój. - Ten pieprzony dupek... - wymamrotałem, zaciskając pięść. - Miałem wrażenie, że mnie sprzeda... - Nie powinieneś mieć do niego pretensji. - odpowiedziała Yukikaze.- Tym, czym powinieneś się naprawdę przejmować, to jaką odpowiedź chcesz dać jej odpowiedź na te urocze wyznanie. - Skoro Hisoka powiedział ci o naszej rozmowie, powinien też ci powiedzieć, że jej uczucia do mnie, to zwykła wdzięczność… Nic poza tym. Yukikaze westchnęła. - Czasami się zastanawiam, jak ktoś tak bystry jak ty, czasami może być aż takim idiotą. - odpowiedziała Yukikaze, a następnie ruszyła przed siebie. Cholera jasna. Przestańcie się zachowywać w ten sposób, jakbym to ja źle to wszystko odebrał.
  3. Nie wiem, ale tak średnio to widzę
  4. --- Ponownie PoV Yuu --- Po kilku nudnych dniach podróży, dotarliśmy w końcu do naszego miejsca docelowego - ukrytego domku w górach. [By Tsu - jestem zbyt leniwy, aby szukać kilka godzin obrazku pokazującego owy domek, więc wrzucam ten, który mi się najbardziej spodobał. Kapitan Leniwiec odmeldowuje się!] - Więc... Mówiłeś, że ten domek jest mały, prawda? - powiedział Akira. - Oczywiście, że tak, przecież to prawda. - odpowiedziałem, bez chwili zastanowienia. - Od jakiegoś czasu się zastanawiam, co dla ciebie jest małe, a co duże... - rzekł Akira. - Przecież to coś jest ogromne! - wyjęczał, wskazując na owy budynek. Naprawdę miałem ochotę zażartować w pewien sposób, ale tym razem postanowiłem sobie to darować. Podczas gdy cała ekipa starała się zaklimatyzować, udałem się do salonu i wraz z Ayano i Eitarou rozkminialiśmy nad naszymi “osobistymi” planami. Zgadza się - nie zamierzam z nimi zostać i ich niańczyć. Mam swoje własne plany na najbliższe dwa, trzy lata. Chciałbym udać się do jakiegoś miejsca, w którym nie ma żadnej humanoidalnej istoty, aby trochę potrenować swoje stare umiejętności. Jeśli tego nie zrobię, nie będę mógł się w stu procentach skupić - no i używać umiejętności pewnego typu, które wymagałyby ode mnie przejścia do duchowej formy. Chcę zobaczyć jak bardzo ten świat pozwoli mi się rozwinąć - w końcu wygląda jakby został stworzony tylko po to, aby ułatwić każdemu zdobywanie siły. Oczywiście skorzystam z jego zasad - działają one na moją korzyść. - Więc od kiedy możemy liczyć na kontynuację lekcji magicznych? - zapytał Akira, przerywając mi moje drobne przemyślenia. - Prawdopodobnie w okolicach tygodnia. - odpowiedziałem, wspominając rozmowę z Rushder’em Vergim’em. - Będziecie mieli chwileczkę, aby trochę odpocząć. - Naprawdę to przemyślałeś, co? - Oczywiście, że tak. Skoro już biorę w czymś udział, wole mieć pewność że mój plan się powiedzie… - odpowiedziałem, lekko się uśmiechając. - Nawet mnie to nie dziwi... - odpowiedział Akira. - Więc? Co masz zaplanowane na teraz, poza czekaniem aż nauczymy się magii? - Czekaniem? Kto powiedział, że będę tu czekał? - Ha? A co innego masz do roboty, skoro już wymasterowałeś tą całą magię? - zapytał Akira, nie ukrywając swojego zaskoczenia. - Do wymasterowania jej jeszcze sporo mi brakuje. - odpowiedziałem, lekko rozbawiony. - Co do moich planów, to udaje się na dłuższy trening. - Dłuższy trening, co? - powtórzył Akira. - Jeśli mam być szczery, to po części spodziewałem się tego. - Hmm, no to mnie naprawdę zaskoczyłeś - odpowiedziałem. - Twoje zaskoczenie wydawało się autentyczne, jednak udam, że ci uwierzyłem. - Nie znamy się od dziś, Yuu. - odpowiedział rozbawiony Akira. - To fakt. - Kiedy zamierzasz wrócić z tego swojego treningu? - zapytał wyraźnie zainteresowany. - Zakładam, że jakieś trzy w najgorszym cztery lata. [ By Tsuna - Autor < czyli Ja> robi sobie trzy, góra cztery miechy przerwy. Przypadek? ] - To faktycznie... Sporo czasu. - rzekł Akira, wyglądając na zaniepokojonego. - Nie powinieneś martwić się o mnie. - powiedziałem, widząc jego żałosną minę. - Masz na głowie kilkanaście innych osób, które będziesz musiał pilnować, aby wasza grupa się nie rozpadła. - Nie musisz mi o tym przypominać… - mówiąc to, Aki złapał się za głowę. - Na samą myśl o tym dostaje pierdolca... - dodał. - Nie marudź, przynajmniej nie będziesz miał powodu narzekać na nudę. - odpowiedziałem, ledwo powstrzymując się od śmiechu. - Co za złamas... Moja zabawna rozmowa z Akirą, potrwała jeszcze jakąś godzinę. Przed wyjazdem muszę porozmawiać jeszcze z Yuną, więc zostawiłem Akiego i skierowałem swoje kroki do miejsca, w którym ją wypatrzyłem - wszystko dzięki mojej minimapce. Oczywiście łatwo jest się domyślić, że nie była zbyt zadowolona, wiedząc, że po raz kolejny planuje się zwinąć, jednak musiała się z tym pogodzić. W końcu uwolniłem jej najlepszą przyjaciółkę, więc nudzić to się za bardzo z nią nie powinna... Zaraz, to zabrzmiało strasznie niewłaściwie... A może jednak nie?! Mniejsza o takie drobnostki. Jeszcze przed zachodem słońca, Ja, Eitaro i Ayano opuściliśmy ową górę, zostawiając Akiego i resztę grupy samych sobie. Miejsce, do którego się przenieśliśmy, to uniwersytet Rushder’a Vergim’a, którego przybyłem poinformować o “udanej akcji ratunkowej”. Nie wydawał się być tym zaskoczony, mówiąc tylko “To było do przewidzenia.”. Postanowiłem go zapytać o to, co od kilku ostatnich dni nie daje mi spokoju - czy istnieje możliwość “ożywienia” kogoś za pomocą magii w tym świecie. Sam temat “ożywienia” wydawał się być dla niego jakiś trudny, gdyż przez chwilę wydawało mi się jakby przypomniał sobie coś okropnego, jednak odpowiedź, jaką mi udzielił - potwierdzała moje najgorsze obawy. - Istnieje taka możliwość, jednak magia tego typu wymaga nie tylko dużej ilości mocy magicznej, ale również osoby, która poświęci swoje życie w zamian za osobę, którą chcesz ożywić. Mimo iż przewidywałem taką możliwość, to wciąż jest zaskakujące Mówiąc “Osobę, która poświęci swoje życie”, dobrze wiemy, że chodzi o zwykłą ofiarę. W przypadku tego zjeba, Reya zakładam, że ofiarą mógłby być ktoś niewinny... Mogłem spalić ciało tego zjeba, Masayoshi’ego, a teraz będę musiał brać pod uwagę fakt, że ponownie zobaczę jego gekonowskie oblicze. Mimo wszystko jedno jest pewne - nawet jeśli zyska “drugie życie” nie ma możliwości, aby miał wystarczająco odwagi, aby stanąć mi naprzeciw. Podczas śmierci, każda istota jest w stanie dostrzec prawdę, kryjącą się w innych - jeśli zobaczył kim jestem, to prawdopodobnie na sam mój widok padnie na kolana i zacznie błagać o litość. Ach, cóż - nawet jeśli tak nie będzie, to tym razem upewnie się, że nic po nim nie zostanie. Dotyczy to również pozostałej piątki idiotów, która miała wystarczająco szczęścia, że nie było ich w królestwie Senga. Jako, że zrobiło się już dość ciemno, wraz z Ayano i Eitarou opuściliśmy teren uniwersytetu i skierowaliśmy się w stronę północnego zachodu. Dlaczego akurat tam? Jak już wcześniej wspominałem, najlepszym miejscem do treningu będzie takie, w którym nikogo nie będzie. Czy istnieje lepsze miejsce od całkowitych pustkowi, których jedynymi mieszkańcami jest gromada potworków? Odpowiedź wydaje się być oczywista - jasne, że nie. Potwory mogą posłużyć nie tylko jako materiał treningowy, ale również jako obiekty eksperymentalne moich starych umiejętności - no i “Nadpisania”. Kufufu. ------- I tak oto zakończył się tom 1. Masakra, przez to, że chciałem napisać 100 chapterów, już tak się z nim męczyłem, że to aż strach ;0 Mimo wszystko - komentować, lajkować i propozycje do tomu 2 wrzucać TU [http://www.bsmoki.pl/index.php?/topic/1527-propozycje-fabularne-tom-2/] Ah i uprzedzam pytania : Tom 2 pojawi się.. nie wiem tak naprawdę kiedy. Ale będę chciał aby w najbliższych 3 miechach powrócił [ przy dobrych wiatrach szybciej, przy gorszych może wolniej ;x]
  5. Powiem to w następujący sposób : Tom 2 i wizyty w innych krajach = bardziej niż pewne. Ze względu na to jakie plany ma MC odnośnie innych krajów i sposobu na całkowitą destrukcję królestwa senga [ i piątki zjebów z pokeskładu ]
  6. No a po co go zabijać, skoro można zabawić się jego kosztem
  7. Jak zwykle - dziękuję
  8. Nawet nie wiem w jaki sposób mam to skomentować
  9. Kilka dni podróży minęło całkiem szybko. Jednak nie mam powodu, aby się temu szczególnie dziwić - odkąd Toshiro aka gumowe ucho, sprzedał info całej ekipie, kim tak naprawdę jestem - ani na chwilę nie miałem możliwości się nudzić. Ach, mówię tu oczywiście o mojej tożsamości Sakumy Yuuichi’ego - nic poza tym. Myślałem, że zyskam chwilę spokoju, gdy założę słuchawki i zacznę słuchać muzyki, jednak i tu się przeliczyłem - pojawiły się pytania “jakim cudem twój telefon wciąż działa”. Magia, kuźwa, magia... Dokładniej mówiąc mana, ale mniejsza o to... Dotarliśmy w końcu do kanionu, więc przed dostrzeżeniem wywerny na minimapce, powiedziałem całej grupie, że ich kolejny oponent czai się w tej okolicy. Gdy tylko wyleciała ona ze swojej kryjówki i wylądowała przed naszymi powozami, usłyszałem tylko narzekanie. - To koniec… - wymamrotała Nanami. - Miło było was wszystkich poznać... - dodała Ayaka. - To naprawdę kiepski żart... - powiedział Toshiro. - Wolałbym siedzieć teraz w lochu… - ten komentarz pochodził akurat od Keity Kaiby. - To są chyba jakieś żarty… - wymamrotał Jun. - Najpierw lochy, teraz smok... Słysząc ostatni komentarz, zacisnąłem pięść i przyjebałem Jun’owi po łbie, niczym młotkiem. - O co ci chodzi, palancie?- wymamrotał, odwracając się w moją stronę, jednocześnie masując obolałą głowę. - Uważasz, że to, to coś jest smokiem? Masz chyba coś z oczami albo z głową. - powiedziałem, wzdychając. - To małe coś, to wywerna. [By Tsu - to “małe” coś.] - Co to, za cholerna, różnica?!. - wyjęczał - To, że smok coś takiego zjada na śniadanie, jak mały szaszłyczek. - Nie. - odpowiedziała Ayano. - Mięso wywerny smakuje obrzydliwie... - dodała po chwili. Zaraz, czyli jednak miała okazję coś takiego jeść? Zażartował bym o kanibalizmie, jednak... Daruję sobie. To nie jest odpowiednia pora. No i wolę nie ryzykować, że zacznie się dąsać. - Więc to jest ta twoja niespodzianka? - zapytał Akira, który jako jedyny nie spanikował w tej sytuacji. - Zgadza się. Powalczcie sobie całą gromadką z tą pokraką… - odpowiedziałem, lekko się uśmiechając. -Ty zwyrodnialcu. - rzekł Akira, lekko się uśmiechając. - Wiedz, że jak te monstrum mnie zeżre, będę cię prześladował zza grobu... - Nie mam nic przeciwko, pod warunkiem, że nie będziesz mi przeszkadzał, gdy będę się bawił z dziewczynami. - odpowiedziałem, śmiejąc się. Akira ruszył jako pierwszy, aby pozwolić reszcie się ogarnąć. Wiedziałem, że sam długo, by nie wytrzymał, więc rzuciłem na niego dwa zaklęcia wzmacniające - utrzymam je do czasu, aż reszta idiotów nie weźmie się w garść, a potem będzie koniec forów. - Coś się stało? - zapytałem Ayano, która stała z lekkim uśmieszkiem. - Widząc jak traktujesz tych “ludzi”, zaczynam rozumieć twoje powiązanie z… - mówiąc to, lekko obniżyła swój głos. - “piekłem”. - To było wredne, wiesz? - Więc jesteśmy kwita, prawda? - Brzmi fair. - odpowiedziałem rozbawiony. Zauważyłem, że Toshiro, Jun i Keita ogarnęli się na tyle, że pospieszyli całą paczkę i dołączyli do Akiry, więc anulowałem bufy, jakie mu dawałem - ot tak, aby trochę utrudnić mu życie. Powodem, dla którego kazałem im walczyć z wywerną, jest oczywiście sprawdzenie tego jak bardzo ich strach, wpłynie na ich zachowanie. Czy będą chcieli uciec? Czy może jednak schowają strach do kieszeni i zrobią, co konieczne. Mimo ich chwilowego zawahania, cała gromadka stanęła naprzeciwko wywerny. Nie powiem, aby mi tym szczególnie zaimponowali, jednak z całą pewnością polepszyłem o nich swoje zdanie. Jeśli mam być szczery, spodziewałem się, że przynajmniej połowa osób odpadnie z tej walki, bojąc się o własne życie. Jednak po tym wszystkim, co ich spotkało, prawdopodobnie rozumieją, że jedyne osoby, na które mogą kiedykolwiek liczyć - to ta gromadka. Więc nie mają innego wyboru jak trzymać się razem - mimo wszystko dotyczy to również takich sytuacji. --[PoV Ayano] Jakieś dwadzieścia minut później-- - Wygląda na to, że kończą... - rzekł Eitaro, dostrzegając moje “zamyślenie się” - Jest lepiej niż myślałem, obeszło się bez ran śmiertelnych. - Zajęło im to zdecydowanie za dużo czasu… - wymamrotałam, spoglądając w kierunku umierającej wywerny. - Nie porównuj ich do siebie, Ayano. - powiedział Yuuichi. - Mimo wszystko to zwykli ludzie. - Potencjał całej tej gromadki jest naprawdę mizerny... - zauważyłam. - Główną siłą tej grupy, zostanie z całą pewnością ten chłopak... Akira. Yuuichi zaśmiał się. - To chyba oczywiste, biorąc pod uwagę umiejętność, jaką mu podarowałem, odchodząc z królestwa Senga. - mówiąc to, spokojnym krokiem ruszył w kierunku gromadki, która radośnie wykrzykiwała rzeczy typy “Udało się” albo “Zwycięstwo!”. - Brawo, jestem pod wrażeniem! - Rzekł Yuuichi, klaskając w dłonie. - Muszę przyznać, że udało wam się zaskoczyć nawet mnie. - To złamasie... Spodziewałeś się, że przegramy? - odpowiedział Akira, który wygodnie odpoczywał, używając kolan Ayaki jako poduszeczkę. - Nie mówię o wyniku, bo on sam w sobie był z góry ustalony. Chodziło mi bardziej o wasze... Zachowanie w trakcie walki. - rzekł Yuu, wzruszając ramionami. - Zachowanie? - Wstyd się przyznać, ale uważałem, że prawie połowa z was ze strachu, podwinie ogon i spierdoli w podskokach. - odpowiedział, nie kryjąc rozbawienia. - To było wredne, wiesz? - wyjęczał Akira. - Masz o nas aż tak słabą opinię? - Są pewne wyjątki, jednak nie będę wskazywał Juna… Znaczy palcami. - odpowiedział, nie kryjąc rozbawienia. - Jednak cóż, potraktujcie to jako mój mały “prezent” w ramach gratulacji za wasze pierwsze “PRAWDZIWE” polowanie! Mówiąc to, Yuuichi podniósł prawą dłoń, sprawiając, że jego palec wskazywał niebo. Chwilę później ruszył tym palcem w dół, a każdą leżącą osobę, otoczyło niesamowicie jasne światło. Błysk był na tyle potężny, że oślepił nawet mnie, jednak gdy zniknął - dostrzegłam, że rany na ciele każdego z nich dosłownie zniknęły. - No jasne... - rzekł Akira. - Całkowicie zapomniałem o tym, że jeśli chodzi o magię, jesteś na innym poziomie... - dodał, podnosząc się z ziemi i oglądając swoje ciało, które jeszcze chwilkę wcześniej było mocno poranione. - Mimo wszystko oberwaliście trochę bardziej niż się spodziewałem, więc miałem ochotę was “ukarać”, zostawiając w takim stanie, jednak... - mówiąc to, Yuuichi nikczemnie się uśmiechnął. - Kawałek drogi jeszcze przed nami, więc musicie być w pełni sprawni. W końcu nie wiemy, jakie jeszcze “niespodzianki” czekają nas podczas jej trwania… Kufufufufufu. - Demon... - Diabeł wcielony... - Ostateczny boss? - Też tak myślisz? Umiejętność użyta przez Yuu - nie była magią - w końcu nie użył ani odrobiny many. Tylko jedno przychodzi mi w tym momencie na myśl - wspominał coś o starych umiejętnościach i próbie ich odzyskania - czyżby to była jedna z nich? Na razie nie będę przerywała mu zabawy ich kosztem, tylko po to, aby wypytać o szczegóły. Zepsucie mu zabawy, mogłoby się źle skończyć… --- Korekta By @Sefcia Jeśli macie jakieś ciekawe pomysły - zapraszam do odpowiedniego działu [Czyt :http://www.bsmoki.pl/index.php?/forum/44-propozycje/ ] i Standard : LAJK/Koment etc
  10. 1. Brzmi ciekawie. 2. Huhuhu Dobre
  11. Jak się okazało, zachowanie Ayano było spowodowane jej niepewnością - co do mojej reakcji na widok jej “ofiary”. No może nie do końca chodziło o samą ofiarę, jednak o to, że zabiła go, mimo iż wcześniej kazałem jej pełnić rolę wyłącznie obserwatorki. Oczywiste jest to, że nie mam do niej żadnych pretensji - zrobiłbym dokładnie to samo co ona, tylko, że prawdopodobnie w trochę bardziej... Brutalny sposób. Niestety dłuższa rozmowa z Ayano, będzie musiała sobie poczekać - czas zagęszczać ruchy. Wysłałem Akirę i resztę ferajny po drobne zakupy - jakieś tam bronie dla nich, no i oczywiste ciuchy na zmianę - w końcu wyszli z lochów, nie zabierając ze sobą niczego, a to, co posiadam w swoim drobnym skarbcu, pozostawię tylko i wyłącznie sobie. Aby nie tracić zbytecznie czasu, wraz z Ei’em i Ayano skierowaliśmy swoje kroki do gildii, aby przyjąć jakieś zleconka. W końcu przez kilka najbliższych tygodni, będziemy w trasie - zmierzając do kryjówki okrężną drogą, zostawiając fałszywe tropy i ślady. Jednak to nie przeszkadza mi w podjęciu jakichś zadań, aby sprawdzić jakie “realne” umiejętności bitewne posiada ta siódemka, którą dziś uwolniłem. Jeśli mam być szczery - nie oczekuję od nich zbyt wiele. Wątpię, aby byli choć w połowie tak przydatni, jak Aki... Jednak nie będą mieli zbyt dużego wyboru, jak nabrać trochę wprawy - inaczej za długo sobie tu nie pożyją... Rozglądaliśmy się za zleceniami od rangi A do D. Mimo iż moja ranga to B, nie wiem jak wygląda sprawa w ich wypadku. Jeśli Rey ograniczał im swobodne działanie, posyłając ich tylko na swoje własne zadania, mogą wciąż nie przekraczać rangi D. Jeśli jednak dawał im więcej swobody, to mogą mieć rangę nawet wyższą od mojej, gdyż sam nie przykładałem do niej zbyt wielkiej uwagi. W końcu na dobrą sprawę, nawet nie odzyskując wspomnień - dzięki kontraktowi z Ayano i przy użyciu jej siły, mógłbym bez większego problemu wskoczyć na rangę S, albo i wyżej - tak przynajmniej mówił Rushder. Uznałem to jednak za oszustwo i zrezygnowałem z tej możliwości - w końcu gdzie tu satysfakcja? Ostatecznie zaakceptowałem prawie piętnaście zadań polegających na polowaniach, które z całą pewnością uda nam się wykonać nim dotrzemy do kolejnego większego miasta. Naprawdę nie wiem, co bym zrobił bez mojej minimapki i “analizy”, która oznacza mi wszystkie miejscówki do takowych zadań, specjalnego rodzaju oznaczeniem. To samo w sobie jest umiejętnością, która powinna podchodzić pod cheaty - w końcu dzięki temu, każdego rodzaju osoba z profesją tropiciela idzie do lamusa! Wiedząc, że mamy jeszcze chwilę czasu, postanowiłem rozejrzeć się po sklepach, z nadzieją na znalezienie jakiegoś fajnego przedmiotu - jednak wiedząc, jakie jest prawdopodobieństwo, że trafię na coś takiego, nie miałem zbyt wielkiej nadziei na taki złoty strzał. No proszę, nie spodziewałem się, że kiedyś to powiem - myliłem się. Znalazłem istną perełkę - zbiór ksiąg dotyczących alchemii, tworzenia magicznych przedmiotów - no i ich łączenia. To naprawdę ciekawy zestaw, mało tego - udało mi się go dostać za prawie bezcen. Łączenie magicznych przedmiotów brzmi jak całkiem niezła zabawa, a dodać do tego moją możliwość tworzenia takowych - mogę kiedyś wyczarować coś naprawdę fajnego. Poza tym nabyłem również kilka kryształów many lepszej jakości, które z cała pewnością przydadzą mi się na wypadek, gdybym całkowicie wyładował się z many, jak to miałem już okazję zrobić kilkukrotnie... Zazwyczaj mam Ayano pod ręką, jako swój mały, uroczy i przenośny zbiorniczek many, jednak kryształ przyda się na sytuację, gdy nie będzie jej w okolicy - przezorny zawsze ubezpieczony i tak dalej. Mniejsza o to - zerkając na mapę, zrozumiałem, że cała paczka zebrała się już we wcześniej ustalonym miejscu, więc zrozumieliśmy, że wypadałoby zagęścić nasze ruchy. Oczywiście przed wyjściem pozbyliśmy się truchła tego idioty Akihisy, a dokładniej mówiąc - spaliłem go na stosie, a jego prochy rozwiały się po całym świecie. Dlaczego to zrobiłem? Nie pomyślałem o tym wcześniej, jednak przecież istnieje magia nosząca nazwę “Dziedziną Życia”. Nie jestem więc do końca pewien, czy w tym świecie, nie da się ożywić drugiego człowieka, za pomocą magii. Gdybym przypomniał sobie o tym chociaż chwilę wcześniej, pozbyłbym się również ciała Masayoshi’ego, jednak... Cóż, nawet jeśli ożyje, wątpię, aby miał odwagę stanąć przeciwko mnie. Niemniej jednak to nie daje mi spokoju - będę musiał poszukać o tym informacji i jeśli istnieje choć cień szansy na magiczne “powstanie zza grobu”, następnym razem upewnię się, że nie zostawię po sobie śladów... ~ Co za utrapienie... Zgodnie z moim poleceniem, każdy zaopatrzył się w jakąś broń oraz jakąś zbroję - nie wspomniałem im, w jakim to celu, jednak coś czuje, że gdy powiem im o zleceniach, jakie udało mi się dorwać, będą płakali i błagali o litość. Oczywiście wśród tych zleceń, znajdują się płotki pokroju goblinów, koboldów oraz ogrów, a na główne danie serwujemy wywernę, czającą się w okolicach kanionu. Hmm, na dobrą sprawę - będę miał z tego trochę frajdy, obserwując ich zabawę. Swoją drogą musieliśmy wynająć dodatkowego konia z powozem, gdyż aktualny rozmiar naszej grupy to 15 osób - oczywiście wliczając w to Mnie, Ei’a i Ayano. Ustaliliśmy sobie, że będzie po pięć osób na pojazd, w sumie to było chyba logiczne skoro mamy ich aż trzy. Po dziesięciu minutach ustalania szczegółów, w końcu ruszamy w trasę. Jeśli mnie pamięć nie myli, naszym pierwszym celem będą potworki nazywane “Bullfango”. Z tego co mi wspomina o nich moja cudowna “Analiza” to nic innego jak wyrośnięte dziki z dużo większymi kłami, występujące w całkiem dużych grupach. Cóż, nie są zbyt niebezpieczne - jednak zlekceważone z całą pewnością napsują im krwi... --- Kilka godzin później --- Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony - ta banda kretynów, która dała zakuć się w łańcuchy jak podrzędny przestępca, jest całkiem niezła, jeśli chodzi o polowanie na potwory. Ich współpraca jeszcze kuleje, jednak jak nad nią popracują - mogą całkiem daleko zajść. Jednak ciekawe jak poradzą sobie z trudniejszym przeciwnikiem - pokroju wywerny. Ach, zresztą - co ja się tym tak zamartwiam? Za dwa dni dotrzemy w okolice kanionu i będę mógł zobaczyć, jak uda im się polowanie na tego gada... A teraz... Oddam się relaksowi podziwiania krajobrazu. O ile nie zasnę... -- By Tsuna: Chciał czy nie chciał - zasnął. Swoją drogą - pozostały dwa chaptery do zakończenia tomu 1 [99 i 100]. Po zakończeniu planuję zrobić jakąś dłuższą przerwę [miesiąc/dwa max trzy], aby na spokojnie rozpisać tom drugi - tak więc jeśli macie do niego jakieś ciekawe pomysły - zapraszam do odpowiedniego działu [Czyt :http://www.bsmoki.pl/index.php?/forum/44-propozycje/ ]
  12. --PoV Eitarou – Obserwacja handlarza niewolników była czymś banalnie prostym – biorąc pod uwagę fakt, że znajduje się on na rynku, gdzie panuje olbrzymi ruch. Wystarczyło wskoczyć na budynek oddalony kawałek od miejsca, w którym ustawił się owy handlarz, aby mieć go na oku. Im dłużej obserwuję to, co dzieje się wokół – tym większa złość zbiera się we mnie. Za jak bezwartościowe uważają czyjeś życie, że mają czelność wymieniać je na kilka pieprzonych monet... Jest naprawdę źle – zaczyna mnie coraz bardziej ponosić. Nie mogę ulec swoim emocjom – muszę działać zgodnie z planem Yuu. Mimo iż zdaje sobie z tego sprawę, mój gniew na ludzi, krążących poniżej – jest cholernie ciężki do utrzymania w ryzach. Ci, którzy tak nisko cenią sobie cudze życie... Powinni zasmakować niewoli na własnej skórze. Powinni poczuć ciężar łańcuchów, którymi więzili innych. Poczuć to samo, co czuły ich ofiary. Oko za oko, ząb za ząb... „Zło za zło”... Po niecałej godzinie obserwowania okolicy, zauważyłem, że Yuu, który opuścił teren zamku królewskiego, zaczął wykonywać jakiś ruch. Nie wiem do końca, co takiego przyszło mu do głowy, jednak dzięki zdolności nazwanej „minimapą”, jestem w stanie dostrzec, że przechodzi obok strażników, których zielone ikony – zamieniają się na niebieskie. Jeśli mnie pamięć nie myli, podobna sytuacja miała już kiedyś miejsce – w lochu... Potwór zmienił kolor na niebieski, gdy Yuuichi użył jakiejś... Przypomniało mi się – to była jedna ze zdolności sześciu sfer! Nie wiem jednak, jaki ma cel, w gromadzeniu tak żałosnych ludzi, jakimi są tutejsi strażnicy. Naprawdę nie mam zielonego pojęcia, co on znowu kombinuje... Nie dłużej jak dziesięć minut później, Yuuichi pojawił się obok mnie. - Wybacz spóźnienie, musiałem zaplanować drobne „przedstawienie”. - powiedział, lekko się uśmiechając. - Przedstawienie? - Ujrzysz je na własne oczy. - mówiąc to, wskazał na dwie grupy po dwadzieścia osób, składające się z sił zbrojnych tego królestwa, otoczyło grupę handlarzy niewolników. - Teraz zaczyna się zabawniejsza sytuacja. - powiedział Yuuichi. Widziałem jak osoby odpowiadające za „uwięzienie” innych, zostają zakute w dość ciężkie kajdany i wyprowadzone przez około piętnastu zbrojnych, natomiast pozostali zebrali wszystkich w jedno miejsce. - Nie spodziewałem się, że użyjesz wrogiego wojska, do własnych korzyści... - powiedziałem, zaskoczony tym, co widziałem. - Jednak to aresztowanie, było naprawdę realistyczne... - Było prawdziwe. - odpowiedział Yuu, spokojnym krokiem idąc do krawędzi dachu. - Na dodatek było całkiem widowiskowe, czyż nie? - Co masz na myśli? - zapytałem zainteresowany tym, co właśnie usłyszałem. - Ci „handlarze żywym towarem” nie idą do lochów. - odpowiedział, odwracając się w moim kierunku. - Idą prosto do piachu. - dodał, jednocześnie zeskakując z dachu i idąc w kierunku grupy żołnierzy. Rozumiem. Yuu wziął pod uwagę to, że nawet załatwiając im posiedzenie za kratkami, nie ma pewności, że nie wyjdą lada dzień i nie wrócą do starego zawodu. Pozbywając się ich w ten sposób, wyrywa zbędne chwasty, zatruwające ten świat. Mogłoby się wydawać to strasznie... Okropne, jednak to, co zrobił... ~ To całkiem… Rozsądne. ------- PoV Yuu ------- Cały plan przebiegł prawie tak jak go zaplanowałem. Prawie, gdyż żaden z handlarzy niewolników nie stawiał się podczas aresztowania i obeszło się bez rozlewu krwi, który mógłby być pewnego rodzaju demonstracją. Ach, mimo wszystko trochę umilić sobie czas, więc pora wracać do obowiązków. Używając zaklęcia podobnego do „teleportacji” tyle, że na większą skalę, przeniosłem kawałek obok wioski Ecrin siebie, Ei'a, oraz „byłych” niewolników, a następnie poświęciłem chwilę czasu, aby pozbyć się ich klątw. Wielu z obecnych w tym miejscu, nie mogło uwierzyć w tą sytuację – ani fakt, że zostali ocaleni. Użyłem więc jednego zabawnego powiedzonka, które to „ludzie” wierzący w cuda – mają zwyczaj powtarzać. - Jak widzisz, nawet cuda się zdarzają. Nie chcąc zostawiać ich przed bramami bez grosza przy duszy, ofiarowałem każdemu po dwie platynowe monety, które i tak pochodzą ze skarbca Reya. Zrobiłem to głównie po to, aby mogli bez problemu kupić sobie ubranie i jak najszybciej wrócić do swoich „domów”. Ku mojemu zdziwieniu, część z nich zachowała się naprawdę elegancko – ukłonili się i wspomnieli, że odwdzięczą mi się, gdy będą mieli taką okazję. Mimo iż wątpię w nasze ponowne spotkanie, czuje pewnego rodzaju satysfakcję. „Więc jeszcze żyją... Osoby tego typu...” Pożegnałem się z nimi i wraz z Ei'em przenieśliśmy się do miejsca, w którym miał oczekiwać na nas Akira z resztą paczki, jednak jedyne co ujrzałem w środku – była krew. Następne co rzuciło mi się w oczy, to ciało Akihisy Tsuzuki'ego. Przez chwilę przyglądałem się jego ciału, i zauważyłem, że w okolicach klatki piersiowej jest całkiem mała dziura – to wygląda dość… Nieprzyjemnie. Zajrzałem na minimapę, aby zorientować się czy ktoś jest w okolicy – ku zdziwieniu, każdy znajdował się dwa pokoje dalej. Skierowałem się, więc do owego pokoju, jednak zarówno Ja – jak i Ei, zachowywaliśmy maksymalną czujność. Otwierając drzwi, zauważyłem, że cała grupa jest dość mocno poruszona, więc zrozumiałem się, że do czegoś musiało dojść. - Dobrze, że wróciłeś... - rzekł Akira, gdy tylko mnie dostrzegł. - Naprawdę, co tu się, kuźwa, stało? - zapytałem, wciąż rozglądając się po pokoju. - Nawet nie wiesz jak zdziwił mnie fakt, że to właśnie same zwłoki mnie przywitały w pokoju obok... Akira lekko się skrzywił. - Akihisa… On... Okazał się być wrogiem... Wrogiem? Ach, ma na myśli kolejnego zdrajcę, co? Zaczynałem tak właśnie podejrzewać, że Masayoshi nie był jedynym z tej dziewiątki, jednak nie miałem zielonego pojęcia, że to Tsuzuki... - Więc Masayoshi nie był jedynym... - odpowiedziałem, delikatnie dając Ei'owi do zrozumienia, że nasza przesadzona reakcja była zbyteczna. - Masayoshi też? - zapytał Akira z niedowierzaniem – To cholernie popieprzone... - Taa, złapałem go na rozmowie z Reyem. - odpowiedziałem, uśmiechając się. - Ciesz się. Nie dość, że podobnie jak ja zostałeś „zdrajcą”, to przypisano ci jeszcze „próbę zamachu na króla”... - dodałem, szczerząc się. - Nawet w ten sposób… Nie... Ty nie żartujesz, co nie? - Nie tym razem. Odpowiadając Akiemu, odwróciłem się w kierunku Ayano. Biorąc pod uwagę ranę w ciele Akihisy, tylko ona mogła to zrobić. Spokojnym krokiem zbliżyłem się do niej, jednak dostrzegłem po jej minie, że jest w pewien sposób... Zaniepokojona. --- 3 chaptery do końca tomu, nyahahaha d; Lajkować, komentować i tak dalej. Propozycje i pomysły wrzucać TU : http://www.bsmoki.pl/index.php?/forum/44-propozycje/
  13. da się zrobić. Nowych postaci niestety jeszcze trochę będzie, ze względu na to co planuje zrobić w tomie 2. Aczkolwiek spróbuję jakoś bardziej przybliżyć charakter i osobowość "innych" istotniejszych postaci 1. Aktualne działanie Yuu sprawi że Rey będzie trzymał ludzi przy sobie [ tych najlepszych] bojąc się o swoje cztery litery. [ according to keikaku, kufufufu] 2. Sceny z Ayano? da się zrobić. 3. Możesz rozwijać
  14. Summon [ aka zwierzaczek ] jest czymś, o czym naprawdę często ostatnio myślę >_< Więc prawdopodobnie coś takiego będzie
  15. Jak wyżej : Tom 1 zbliża się ku końcowi, więc będę planował robić przerwę - i rozpiskę co w nim ogarnąć. Macie jakieś interesujące pomysły? Chcielibyście zobaczyć coś konkretnego? Zapraszam do komentowania z pomysłami/propozycjami - na każdą odpowiem!