Mozill

Autor - Mozill
  • Content count

    32
  • Punkty

    330 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

15 Początkujący

About Mozill

  • Rank
    Świeżak
  • Birthday 02/02/01

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imie
    Miłosz
  • Wiek
    Domyśl się :)

Recent Profile Visitors

208 profile views

Profile Song

  1. Następnego dnia Ragnar wraz z ojcem, od rana ćwiczył walkę toporem i mieczem.Z toporem mu nie szło dlatego szybko przerzucił się na miecz, ćwiczyli tak razem do południa po czym Erak zarządził przerwę. Przepraszam ojcze że nie walczę toporem tak jak ty byś chciał. Spokojnie synu, dla mnie jest ważne tylko to że się rozwijasz na topór przyjdzie ci jeszcze czas, po tym jak odpoczniemy i zjemy kontynuujemy naukę a jutro nauczę cię jak polować na zwierzęta. Naprawdę !!! To wspaniale już nie mogę się doczekać Ćwiczyli tak aż do momentu gdy zaszło słońce, wrócili do domu aby się obmyć i zjeść kolację Ragnar był tak padnięty że gdy tylko położył się na łóżku zasnął, Widzę że dałeś mu niezły wycisk Eraku. Oj tam zaraz niezły wycisk, większość czasu kazałem mu stać z mieczem uniesionym do ataku, żeby wyćwiczył ręce. Dla niego to i tak pewnie dużo za dużo. Chyba będę musiał odwołać jutrzejsze polowanie bo z tego co widzę nie da rady jutro wstać. Chyba tak. Erak wraz ze swoją żoną zjedli kolację i również się położyli spać. Następnego dnia Ragnar wstał wcześniej od swojego ojca co go bardo zdziwiło że chłopak w jego wieku nie jest zmęczony po takim treningu siłowym.- hmm chyba jednak pójdziemy do tego lasu pomyślał Erak Krótki ale jest jak się podoba ? Komentować.
  2. Wszystko wyjdzie z czasem to ogarniesz
  3. Panie chyba wszystko idzie po twojej myśli. Tak myślę ?? Dobrze ci się wydaje wierny sługo, wszystko jak narazie idzie po mojej myśli, wydaje im się że mają plan. Jakże się zdziwią kiedy okaże się że są bezradni jak dzieci. Hahahahahahahahaa Doskonały plan mój panie, nie mogę się doczekać aż i wdrążymy plan w życie. Spokojnie jeszcze tylko troszeczkę i uderzymy z pełną mocą... Krótki ale mam nadzieję że fajne Komentujecie nast. Chapter dodam za nie długo. Piszcie jak się podoba
  4. Dzięki za rozdział
  5. ----- Około 8 lat później ----- Od tamtego pamiętnego dnia minęło ponad 8 lat, dla nie których to szmat czasu, ale dla naszego biednego Eraka to wciąż za mało żeby pogodzić się ze śmiercią swojego najlepszego przyjaciela, którego traktował jak własnego brata którego „nie miał”. W Normandi zaszło wiele zmian po wielkiej witwie z Anglikami, wybrano owego Jarla, odbudowana zniszczone gospodarstwa, nawet udało się przepędzić anglików na swoje tereny gdzie obiecali nigdy więcej nie atakować Wikingów. Zapożyczono wiele wynalazków i pomysłów od angoli i zrealizowano je na wikingowskie standardy. W centrum tego wszystkiego dorasta nasz bohater, który nawet się nie spodziewa jaki los go spotka za około 7 lat. ----- Okolice domu Eraka ----- Erak| Synu pamiętaj najważniejsze w życiu to mieć godnego i dobego przyjaciela. Ragnar| Wiem ojcze, mówiłeś mi to już ponad 1000 razy, a co się stało z twoim najlepszym przyjacielem-gdy to mówił zauważył że jego ojciec nagle posmutniał, widząc to chciał go przeprosić-przepraszam ojcze nie powinienem pytać. Erak| Nic się nie stało, i tak bym ci kiedyś musiał powiedzieć, chodź pokażę ci coś.-mówiąc to wstał z swojego miejsca i zaczął prowadzić syna w nieznane mu tereny. Ragnar| Ojcze gdzie idziemy??-spytał niepewnie. Erak| Zaraz się dowiesz.-nie mówiąc niczego więcej zaczął prowadzić syna przez las do miejsca jego narodzin. ----- 30 minut później ----- Erak| Spójrz synu tutaj się narodziłeś, oraz w tym miejscu umarł mój najlepszy przyjaciel.-mówiąc to spojrzał na syna. Ragnar| Nie wiem co powiedzieć ojcze. Erak| Chodź pokażę ci wszystko.-mówiąc to zaprowadził syna do domu, w którym się urodził oraz pokazał mu grób swojego przyjaciela ,Ragnar był bardzo zadziwiony tym że grób jest tak zadbany pomimo dużego upływu czasu. Ragnar| Ojcze czy to tutaj przychodzisz co 2 tygodnie i zostajesz na parę dni?-zapytał znając już odpowiedź. Erak| Tak synu to tutaj znikam na parę dni, tylko nic nie mów matce ona myśli że wtedy idę na ryby. Ragnar| Dobrze ojcze nie powiem jej ale dlaczego przed nią to urkywasz?? Erak| Jak wiesz w naszej kulturze wierzymy że zmarli idą do Vahalli, i my powinniśmy się cieszyć z tego, i nie opłakiwać ich, ale Ragnar był bliski memu sercu niczym brat i nie mogę się pogodzić z jego śmiercią do tej pory. Ragnar| Teraz rozumiem ojcze, obiecuję nic jej nie powiem. Erak| Dziękuję dobry z ciebie chłopak, chyba już czas żebym zaczął cię uczyć walki i tropicielstwa. Ragnar| Naprawdę!!, Ojcze mam pytanie czy mogę wybrać kim chcę być czy muszę być takim wojownikiem jak ty?? Erak| Ragnarze zapamiętaj sobie jedno zawsze podejmuj decyzje, które są właściwe według ciebie i twojego serca. Ja będę się radował z każdego dokonanego czynu przez ciebie, jeżeli zapragniesz zostać tropicielem będę z tego dumny jeżeli kimś innym nie zmienię swojego zdania. Ragnar| Dziękuję ojcze te słowa wiele dla mnie znaczą. Erak| Wracajmy już pewnie twoja matka się niecierpliwi na nasz powrót. ----- późnym wieczorem koło domu Eraka ----- Ragnar| Spójrz ojcze to matka nas wyczekuje koło domu. Erak| Widzę-no to mam przesrane. Ragnar| Co mówiłeś ojcze?? Erak| Nic nic. Aldis| Gdzie wyście się podziewali, pół dnia was nie ma. Erak| N… Ragnar| Nie denerwuj się mamo, tata zabrał mnie nad jeziorko uczył mnie łowić ryby-powiedział po czym mrugnął porozumiewawczo do ojca. Aldis| Tak to gdzie macie wędzki i ryby. Ragnar| No powiedziałem że mnie uczył ale czy nauczył to już co innego. Aldis| W sumie to nic nowego zawsze kiepsko łowiłeś ryby Eraku. Erak| Bardzo śmieszne, naprawdę bardzo. Aldis| Dobrze już dobrze siadajcie do stołu, przygotowałam kolację. ----- Resztę tego wieczoru Ragnar spędził na spoglądaniu w gwiazdy w swoim pokoju----- Ragnar|-gwiazdy są takie piękne, słyszałem jak chłopaki mówili że ponoć jest ich jeszcze więcej niż nam się wydaje, chciałbym zobaczyć je kiedyś z bliska , hmm chyba czas iść już spać, ojciec obiecał mi że jutro nauczy mnie walki mieczem.
  6. ----- Tymczasem podczas porodu ----- Położna| Już prawie koniec, jeszcze chwila. Aldis| Aaaa, gdzie on jest, jak zwykle go nie ma kiedy jest potrzebny. Położna| Zaraz powinien przyjść, zaraz powinni skończyć odbijać przybrzeże… ----- 30 Minut wcześniej ----- Erak| Ragnar UWAZAJ!! Za tobą. Ragar aby uniknąć ataku przeciwnika upadł na twarz, w tym samym czasie Erak aby pomóc swojemu przyjacielowi rzucił mieczem w zdezorientowanego stojącego za nim angielskiego żołnierza, trafiając go prosto w klatkę piersiową. Ten upadając dławił się własną krwią i barwiąc piasek na kolor czerwieni. Ragnar| Dziękuję, ledwo mi się udało przez tą pieprzoną ranę na boku- powiedział po czym spojrzał na swój bok owinięty prowizorycznym bandażem. Erak| O ile dobrze pamiętam to wychodziłeś cało i zdrowo z gorszych ran, pozatym musimy się śpieszyć pewnie mój syn się już rodzi. Ragnar| Skąd wiesz że to syn a może to córka? Erak| Morze ale coś mi podpowiada, że to syn. Ragnar| Masz już dla niego albo niej imię ?? Erak| Jeszcze nie. Ragnar| Dobra zbierajmy się. W drodze powrotnej mijali podpalone domy i podcinane kawałki ciała. Erak| Widzę że już nie tylko my robimy taką miazgę. Ragnar| Pewnie się ostro wkurwili po naszym ostatnim najeździe, coś czuję że to nie będzie ich jak to nazwali revenge. Erak| Też mi się tak wydaje, już jesteśmy pilnuj wejścia, ja wejdę. Aldis| Co tak długo co was tam trzymało?! Erak| Nie denerwuj się kochanie, już jestem. Alids| Widzę chodź do mnie. Erak| Co z naszym dzieckiem ? Aldis| Wszystko z nim w porządku, chodź przywitaj się z nim. Erak| Jest taki podobny do nas, ma … Aldis| O BOŻE!!! Erak odwróć się. Gdy Erak się odwrócił zobaczył angielskiego rycerza przebijającego jego przyjaciela mieczem, w tym momencie coś pękło w Eraku zaczął produkować ogromną żądzę krwii, wybiegł z domu w stronę Rycerza z prędkością huraganu wywracając wszystkie meble w środku pomieszczenia. Gdy znalazł przed chatką podbiegł do Ragnara, ten stracił przytomność, w miejscu rany dalej sterczał miecz wbity prawie do połowy swojej długości, odwrócił się w stronę Rycerza stojącego blisko 4m od niego i patrzącego z pogardą na Eraka i rannego wpół martwego Ragnara. Erak| Ty śmieciu jak śmiałeś to mój przyjaciel. Rycerz| Jestem zaskoczony że taki śmieć zna mój język. Erak| Braliśmy tyle niewolników z waszych wiosek i kościołów, tak wyszło że się w końcu nauczyłem- powiedział z pogardą w głosie. Rycerz| Zapłacisz śmieciu za każdego porwanego człowieka i kapłana. Erak| Śmiem wątpić. Jak cię zwą muszę znać imię swojej przyszłej ofiary ? Rycerz| Skoro musisz wiedzieć to zwą mnie Sir.Rodney Erak| Mnie zwą Erak ale pewnie w Anglii mówią na mnie Erak krwawy, albo Krwawa bestia. Rodney| Milcz śmieciu i walcz- mówiąc te słowa wyciągnął swój drugi miecz i ruszył na swojego przeciwnika. Erak odruchowo zrobił unik w bok i wykonał atak swoim ciężkim toporem Rodney wyprowadził 3 szybkie, Erak odbił dwa ataki a trzeciego uniknął robiąc przewrót. Jako kontrę wyprowadził mocny zamach toporem który przeciął na pół jego przeciwnika. Erak| Jednak dobrzę mówiąz że pies któey najgłośniej szczeka najsłabiej gryzie. Erak wyrwawszy swój topór z martwego ciała Rodneya podbiegł do Ragnara, który ocknął się przez nawoływanie Eraka. Ragnar| Eraku przybliż się, chcę żebyś dał swojemu synowi mój miecz kiedy stanie się mężczyzną, proszę obiecaj mi to. Erak| Nie mów tak, przeżyjesz mówię ci że … Ragnar| Eraku !! myśl racjonalnie mam miecz wbity do boku a ty mi mówisz że przeżyję, proszę obiecaj mi to. Erak| Dobrzę obiecuję. Po wypowiedzeniu tych Ragnar wyzionął ducha, Erak podniósł się wkopał grób dla przyjaciela i pochował go, po skończonym mini pogrzebie poszedł do swojej żony i dziecka.
  7. Nie no taki na serio to zajebiste polecam zajebiste czekaj na nexta
  8. Chujowe. Nie polecam strata czasu
  9. Podczas natarcia na Normandię w jednej z chatek rodzi się dziecko, lecz nie jest to zwykłe dziecko, zostało ono wybrane przez Odyna na swojego wybrańca, nawet nie spodziewał się że to będzie jego najgorszy wybór w życiu. ----- Asgard ----- Thor| O widzę żę urodził się Twój wybraniec-(powiedział z pogardą w głosie) Odyn| Synu ile razy mam ci mówić że on może nam pomóc, zaprowadzić pokój między bogami. Thor| Ależ ojcze!! Przecież możesz wysłać mnie i moich wojowników, żebyśmy zaprowadzili pokój, siłą ale jednak pewnie skutecznie. Odyn| Synu zrozum że jeżeli zaczniesz walczyć z innymi Bogami, to nigdy nie uda nam się skłonić ich, żeby nam pomogli w naszej ostatecznej walce. Thor| Rozumiem ojcze, dobrze zgadzam się oglądaj zatem swojego wybrańca, żegna ojcze idę na biesiadę. Odyn| Ależ z nim są kłopoty, nie jestem pewien czy jest gotów aby objąć tron po mnie, może muszę jeszcze poczekać, może jeszcze zmądrzeje. Loki| Hmm może uda mi się wykorzystać tego chłopaka do własnych celów, może dzięki niemu zawładnę Asgardem, i pokonam mojego głupiego brata-hmm może mógłbym mu pomagać od czasu do czasu, o ile dobrze pamiętam to każde najlepsze ludzkie dziecię wybiera sobie przychylność 1 z nas, oczywiście żadne jeszcze nigdy nie wybrało mnie ciekawe czemu, może mógłbym coś lekko zmienić tym razem ale jak to zrobię jeszcze nie wiem, mam całe 16 lat do zastanowienia się, no a teraz muszę się udać na biesiadę z moim bratem i jego przyjaciółmi. ----- Chwilę później ----- Loki| Witaj bracie, witajcie drodzy przyjaciele. Thor| Witaj Loki, czekamy na ciebie chodź i dosiądź się do nas. Loki| Ooo prawie uwierzyłem, że naprawdę na mnie czekacie. Thor| Loki przecież ja bym cię nigdy nie okłamał. Loki| No tak przecież to moja rola, przecież jestem Loki Bóg Podstępu i oszustwa.-Robi poważną minę Thor i Loki| Hhahahaahah Loki| Chyba nigdy mi się to nie znudzi. Thor| Mnie też bracie. Loki| Zatem zaczynajmy naszą biesiadę. Jak się podoba komentować.
  10. Arigato czekam na nexta
  11. Fajne.
  12. Fajne czekam na kolejny rozdział
  13. Nawet spoko z chęcią będę czytał ale jak napisał kolega up, za dużo dialogów za mało opisów
  14. Jednak warto czekać dzięki za rozdział czekam na kolejny
  15. Fajne