Pawcio97

Autor - Pawcio97
  • Content count

    427
  • Punkty

    8185 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

Pawcio97 last won the day on June 9 2017

Pawcio97 had the most liked content!

Community Reputation

415 Mistrz Srebrnej Gwiazdki

7 Followers

About Pawcio97

  • Rank
    Półbóg
  • Birthday 05/29/97

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imie
    Paweł
  • Wiek
    20

Recent Profile Visitors

800 profile views

Profile Song

  1. w przeciwieństwie do pozostałej dwójki to mam jeszcze w planach pisać
  2. Na rzecz nowego projektu robię sobie przerwę z tym projektem ale do niego na pewno będę czasami wracać. Tylko najpierw muszę znaleźć wenę która mi uciekła.
  3. Zawieszam projekt na czas nieokreślony ale w zamian za to zajmę się czymś nowym. Sobie od niego odpocznę bo brak mi weny i pomysłów. Może do niego kiedyś wrócę ale nie obiecuję.
  4. Zawieszam projekt na czas nieokreślony ale w zamian za to zajmę się czymś nowym. Sobie od niego odpocznę bo brak mi weny i pomysłów. Może do niego kiedyś wrócę ale nie obiecuję.
  5. gdyby pokazał że może rozwalić całą armię to ci u góry prawdopodobnie skapnęli by się że coś jest nie tak i by w jakiś sposób interweniowali.
  6. W KOŃCU COŚ NAPISAŁEM _____________________________________________________________________________________________________________________ „Dobra. Skoro wszystko gotowe to ruszamy w drogę.” -Rzekł Władca Demonów. „Nic nie jest gotowe. Moja przyjaciółka zginęła a ja sprzedałem swoje życie by ją wskrzesić. Na domiar złego mam jeszcze opuścić rodzinę w tak młodym wieku w dodatku nic im nie mówiąc.” - Odrzekłem z rozpaczą w głosie wywołaną moją bezradnością. Jeśli byłbym szybszy i silniejszy Alice by nie zginęła a ja nie sprzedał bym życia za moc wskrzeszania. No ale nic nie poradzę co się stało to się nie odstanie. „Skoro tak stawiasz sprawę to nic na to nie poradzę, tak więc kierunek wasza wioska porozmawiam sobie z waszymi rodzicami.” - Ze względu na Alice nie byłem pewny co do tego co powiedział Nishikenrai. „Ale Alice nie żyje. Jak ty chcesz to wytłumaczyć?” - Zapytałem. „O to się nie martw mam swoje sposoby.” - Odpowiedź, którą udzielił mnie nie zadowoliła, ale nie mogłem nic z tym zrobić. Ruszyliśmy w stronę wioski Ursa. 15 min później nieopodal wioski Ursa. Zbliżaliśmy się do wioski, gdy nagle Władca demonów kazał nam się zatrzymać. „Stać. W powietrzu czuć dwa zapachy, których nie pomylę z niczym innym.” -rzekł. „Jakie?” - Te jego wymijające wypowiedzi zaczęły mnie już denerwować. „Na pewno chcesz wiedzieć?” - Zapytał, ale w jego oczach było widać, że nie chce tego mówić. „Tak chce wiedzieć. Powiedz mi.” - Odrzekłem, bo nie mogłem znieść tej niewiedzy. „Czuję zapach krwi i palonego ciała. Dochodzi z zachodu.” - W końcu udzielił odpowiedzi. „CO!?!?! TAM JEST WIOSKA URSA!!!!!!!” - Wykrzyczałem ze strachem w głosie. Pobiegliśmy w tamtą stronę. Po pewnym czasie zobaczyliśmy dym. Problem był taki, że tego dymu było za dużo, żeby był to dym z kominów. Gdy dotarliśmy do wioski jedyne na co natrafiliśmy to zgliszcza i zwłoki. Padłem na ziemię i zwróciłem wszystko co miałem w żołądku z powodu smrodu jaki roznosił się po wiosce. „Najpierw Alice teraz rodzinna wioska. Boże czemu mnie tak przekląłeś.” - Popadłem w totalną rozpacz. „Chłopcze. Wasz Bóg nigdy nie przejmował się ludźmi. W momencie, kiedy ty tutaj użalasz się nad sobą w 10 innych wioskach dzieje się to samo co tutaj. Pewna osoba powiedziała mi kiedyś „Jeśli ktoś ma żyć to będzie żyć nawet i 100lat, ale jeśli ktoś ma umrzeć to umrze dlatego żeby ktoś mógł żyć, takie są Boże Prawa i nic tego nie zmieni.” Tak więc widzisz, śmierć nie przychodzi po tych którzy na to zasłużyli tylko po tych których wybrał Bóg.” - Jego sentencja uświadomiła mój zepsuty umysł w jednej rzeczy, że przejście na stronę Władcy Demonów to dobry pomysł. Wpadłem na pomysł, żeby wskrzesić wszystkich ludzi z wioski, jeśli to się uda to nie dość, że uratuje bliskich mi ludzi to jeszcze pokrzyżuje plany Boga przez co upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. [Boże Spaczenia ty który masz piecze nad Władcą Nekromancji daj mi moc bym mógł przyzwać z martwych tę umęczoną duszę- nekromancja] Gdy skończyłem inkantacje zauważyłem coś innego w reakcji zwłok. Jak wskrzeszałem Alice to z jej ciała zniknęły wszystkie rany przez co wyglądałaby jakby nigdy nie walczyła z tym dzikiem, gdyby nie tak krew na ubraniach. U ludzi z wioski natomiast nie zauważyłem leczących się ran, jedynie przyczepiali swoje utracone kończyny. Ci którzy byli przecięci na pół po prostu zaczęli się czołgać w stronę swojej drugiej połowy. Gdy wszyscy zostali ożywieni to wioska zamiast wrócić do normalności została wypełniona bezmózgimi zombie które słaniały się na nogach. „Co? Ale jak czemu się nie udało?” – Spytałem się władcy. „Za bardzo rozproszyłeś moc zaklęcia przez co było ono niepełne.” – Odpowiedz którą usłyszałem spowodowała, że się padłem na klęczki z płaczem. „Nie! Nie! Nie! To się nie miało tak skończyć” – Nagle poczułem się strasznie wyczerpany i miałem mroczki przed oczami. Gdy poczułem, że tracę przytomności usłyszałem w tle głos Alice która krzyczała „Tzuchi! Tzuchi!” najwidoczniej dopiero co zmieniłem swoje imię a ona już je zdrobniła. Chwilę później straciłem przytomność. Gdy się ocknąłem nic nie widziałem nie wiem, czy straciłem wzrok czy po prostu jest tak ciemno, że nawet czubka swojego nosa nie widzę. „Nie martw się nie oślepłeś, po prostu przeniosłam twoją świadomość do wyrwy między wymiarami, gdzie jestem uwięziona.” -Usłyszałem namiętny głos dochodzący zewsząd. „K-kim jesteś i co ja tutaj robię.” -Zająknąwszy się na początku w końcu udało mi się udzielić pytania które siedzi mi w głowie, odkąd się tu pojawiłem. „Oho!! Gdzie moje maniery. Jestem Bogiem Spaczenia i nazywam się Lilith a przyzwałam cię tutaj, bo chcę z tobą porozmawiać. Ale może najpierw zmienimy scenerię.” – Bogini Lilith klasnęła w dłonie a wszechogarniający mrok zniknął a jego miejsce zajęła wielka polana gęsto porośnięta kwiatami. A na jej środku stała młoda dziewczyna miała czarne włosy sięgające ziemi oraz oczy ciemnie jak najmroczniejsza otchłań a ubrana była w czarne kimono. Po chwili zauważyłem też, że na kostkach ma założone kajdany w kształcie obejmujących je dłoni a wokół niej krążą łańcuchy. „Te łańcuchy są moim więzieniem a ty wybrany przez mojego powiernika dasz rade mnie z nich wyciągnąć, lecz musisz najpierw dostać się na Świętą Górę Boga Ognia, gdzie jest ukryty klucz do tego wymiaru, gdy tego dokonasz powiem ci co dalej.” – Kolejna osoba coś ode mnie wymaga. „Nie dość, że jestem tylko dzieckiem to czemu niby ja mam to zrobić?” – Zapytałem, bo nie widziałem w tym żadnej korzyści. „Nie martw się nagroda cię nie ominie. Gdy wykonasz powierzone ci zadanie ludzie, których dzisiaj niedokładnie ożywiłeś ja ożywię w 100 procentach.” - Moja dziecięca łatwo wierność dała osobie znać nie wiedząc, że to nie jest takie łatwe na jakie się wydaje. „Zrobię to.” - Udzieliłem odpowiedzi. „Przyzwę cię znowu do siebie, gdy twój trening się skończy. A teraz wracaj, bo twoja przyjaciółka się o ciebie martwi.” -Gdy skończyła mówić poczułem jakby coś mnie ciągnęło w tym i obraz przede mną zaczął się oddalać a ja straciłem przytomność. Gdy się obudziłem zauważyłem że leżałem na wielkim łożu z baldachimem w pokoju wielkości ok. 15mx15mx5m. Na krześle obok łóżka siedziała Alice i połową ciała spała na łóżku. Gdy zastanawiałem się gdzie jestem i jak tu się znalazłem otworzyły się drzwi w których stanął Władca Demonów. ___________________________________________________________________________________________________________________________________________ Miałem problemy z weną i brakiem czasu ale nareszcie coś napisałem. Nie wiem kiedy znowu coś napiszę ale jeśli coś się pojawi to prawdopodobnie znowu to. Jeśli ktoś chce żebym zajął się bardziej którąś z pozostałych dwóch projektów niech mi napisze a ja sprawdzę co da się z tym zrobić.
  7. Ja mógłbym zagrać tylko jak gram to mnie cały czas z serwerów wywala.
  8. główny wątek

    Ciekawy rozdział i ciekawa grafika. Oby tak dalej. Populacja autorów zwiększa się.
  9. Poprawione Dzięki za info, nawet tego nie zauwarzyłem.
  10. dawno rozdziału nie było ale w końcu coś napisałem postaram się jeszcze coś napisać ale jadę na wakacje i nie wiem kiedy się pojawi kolejny. __________________________________________________________________________________________________________________ Gdy wrogi dowódca padł martwy zauważyłem że pierwsza linia naszych wojsk nie ściera się z ludźmi tylko demi oraz potwory. (Najwidoczniej gdy ludzi podbijali tereny demi ludzi musieli zbierać ze sobą jeńców a te potwory najprawdopodobniej są z lochu Lancelota.) Po przemyśleniu pewnych spraw postanowiłem że ogłoszę wszystkim to co się tu stało. Użyłem na sobie magi wiatru [Stu Milowy Głos] który zwiększał się głosu na tyle że najdalej położeni ludzie i demi słyszeli mnie tak dobrze jakbym stał obok nich. „UWAGA WSZYSCY! WROGI DOWÓDCA NIE ŻYJE A TYM KTÓRY GO ZABIŁ JESTEM WIĘC MAM DWIE SPRAWY DO WSZYSKICH NIE LUDZKICH ISTOT W ZASIĘGU. PIERWSZA DOTYCZY WSZYSTKICH DEMI WALCZĄCYCH PO STRONIE LUDZI, PRZEJDZCIE NA NASZĄ STRONĘ I POKAŻCIE SWOIM CIEMIĘŻYCIELĄ CO POTRAFICIE. DRUGA SPRAWA TYCZY SIĘ WSZYSTKICH ISTOT KTÓRE WCZEŚNIEJ ŻYŁY W GÓRACH ŚWIETLISTEGO BŁYSKU, OD TERAZ JESTEŚCIE POD MOJĄ KOMENDĄ JAKO ŻE POKONAŁEM WASZEGO PANA. PINA I TANNIN PRZYPROWADŹCIE DO MNIE LANCELOTA.”(Arata) Gdy skończyłem mówić linia starć przesunęła się o jakieś 30 metrów gdyż cała pierwsza lina wroga obróciła się przeciwko swoim sojusznikom. „Przegrupować się. Te bestie przeszły na stronę wroga. Przegrupować się. Łańcuch dowodzenia padł. Przegrupować się.”(Zastępca Zefnira) „Wycofują się nie gońcie ich. Nie łamać szyku. Czekamy na wsparcie. Gdy ono już dotrze ruszymy na nich na pełnej petardzie i zmieciemy ich z naszych terenów.”(Arata) po 3 godzinach główne siły po które wyruszyła Anabeth przybyły z nią na czele a za nią szli Anub'arak i Anub'erek, Scathach oraz nekomata Alice. Aktualnie posiadałem armie w głównej mierze składającą się z 3 ras: Slime-ów o róznych odmianach w liczbie 200 tysięcy, kunoichi w liczbie 180 tysięcy i insektony w liczbie 300 tysięcy. Pozostałe 1,67 mln demi należały do różnych ras i żadna rasa nie przekracała ilością 100 tysięcy. Rasy były najróżniejsze od nekamat przez elfy czy enty a na minotaurach kończąc. Cała armia liczyły ponad 3mln demi łącznie z nieumarłymi stworzonymi przez Jackala których było około 1mln. „Dobra skoro cała armia jest tutaj gotowa do walki to nadszedł czas na odwet.”(Arata) „Jaki jest plan?”(Kinmegami) „Kinmegami, Anabeth, Lilith, Delia, Silia, Se-Dahn, Safra, Ur-Bahn, Sebix, Dresix, Hapi, Scathach, Alice, Jackal, Anub'arak, Anub'erek, Meliodas. Wszyscy których wymieniłem dostaną do dyspozycji po 170 tysięcy jednostek ludzkich oraz po 5 balist i 2 trebusze. Zaatakujemy z każdej strony ostrzeliwując wroga trebuszami i balistami a potem ruszymy do ataku. Kto z kim zaatakuje z jakiej strony wybierzcie z jakiej strony, pamiętajcie tylko że frontalnie zraz ze mną wyruszą jeszcze dwa oddziały.”(Arata) „Czyli ja, to jest pewne i nic tego nie zmieni.”(Kinmegami) „Skoro jest jeszcze jedno wolne miejsce to ja tez się zgłaszam.”(Scathach) wyszło na to że grupy wyglądały następująco: -Ja, Scathach i Kinmegami zaatakujemy frontalnie. -Meliodas, Sebix, Dresix, Jackal i Anub'erek zaatakują od tyłu. -Alice, Anabeth, Lilith, Delia i Safra zaatakują z lewej. -Silia, Hapi, Anub'arak, Se-Dahn i Ur-Bahn zaatakują z prawej. Mając już ustalone co, gdzie i jak, ruszyliśmy na wyznaczone miejsca. Po 30 minutach wszyscy byli gotowi i zaczął się ostrzał jak z artylerii chociaż to były zwykłe trebusze. W obozie wroga panował istny chaos gdzie się nie spojrzało tam leżeli ludzie przygnieceni przez głazy a ci co to przeżyli mieli zmiażdżone kończyny przez co nie mogli się ruszać. Ci co nie zostali trafienie kamieniem kończyli przebici strzałą z balisty razem z 10 innymi osobami. Nagle podleciał do mnie jeden z techników obsługujących trebusze. „Panie kończy nam się amunicja, długo już tak nie będziemy mogli atakować.”(technik) „Nie martw się powiadom inne stanowiska machin oblężniczych by zaprzestały ostrzału ponieważ nadszedł czas na bezpośredni atak.”(Arata) „Tak jest!”(technik) po 15 minutach na bazę wroga nie spadł ani jeden atak dystansowy. „Dobra skoro maszyny oblężnicze stoją to teraz czas na wasz pokaz. Łucznicy przygotować się!! Ognia!!( świst strzał) Zmiana!! przygotować się!! Ognia!!(świst strzał) pora na bezpośrednie starcie ludziska!! DO ATAKU!!!!”(Arata) Wszyscy ruszyli do ataku. Z każdej strony można było usłyszeć krzyki gotowych do walki żołnierzy. Pina i Tannin przyprowadzili do mnie Lancelota. „Trochę wam to zajęło.”(Arata) „Przepraszamy. Ten idiota nie chciał nas słuchać, musieliśmy go trochę uspokoić ponieważ chciał cie zabić za zabójstwo jego mistrza ale jak już się uspokoił to przyprowadziliśmy go tutaj.”(Pina) „No nic ważne że jesteście bo byliście mi potrzebni.”(Arata) „Nie myśl że jak pokonałeś mojego mistrza to będę ci służył.”(Lancelot) „Ty mnie tu nie denerwuj bo jestem i tak zdenerwowany całą tą sytuacją. Cały loot z lochu przeleciał mi koło nosa a w dodatku wróg z którym miałem w planach się zetrzeć po z rekrutowaniu Rose w drodze do Skiadruma.”(Arata) „Dobra zluzuj majty kolego ja po prostu mówię że nie znam twoich zdolności więc nie będę ci służył musisz mi udowodnić że jesteś tego wart.”(Lancelot) „Czyli to co tu się dzieje plus to że mam dwa smoki o niczym nie świadczy?”(Arata) „Tu masz racje ale ja chcę zobaczyć co potrafisz.”(Lancelot) „Czyli chcesz ze mną walczyć by mnie sprawdzić?”(Arata) „Myślałem żebyś zam pokonał całą armię wroga ale to co powiedziałeś bardziej pasuje ze względu na smocze zasady.”(Lancelot) „To jak skończy z tutaj to sprawdzimy czy nadaje się na twojego pana jeśli wygrasz to puszczę cie wolno.”(Arata) „mi to pasuje”(Lancelot) Po rozmowie ze smokami udałem się zobaczyć jak tam idzie moim oddziałom. Po 2 godzinach było już po walce. Pozbieraliśmy wszystkie ciekawe fanty a jeńcy zostali przekazani Sili do przesłuchania. Po posprzątaniu wszystkiego wyruszyliśmy z powrotem do Kawashimy. ____________________________________________________________________________________ rozdział może być trochę gorszy ale mam nadzieje że się podobał. następny rozdział jaki się pojawi będzie raczej rozdziałem posłańca spaczenia. Rozdział Pawcio97 aka Snake.
  11. Gdy trafiłam do gildii postanowiłam zrobić jakieś zadanie. znalazłam 3 zlecenia. pierwsze polegało na eskorcie kupca: misja: eskortuj kupca Wilhelma do Elfickiego Miasta Pieśni. nagroda: 300 denarów za eskortę (+bonus za nieprzewidziane okoliczności (do uzgodnienia)). nie przepadam za eskortami więc zrezygnowałam z tego zlecenia. drugie polegało na eliminacji demonicznych ważek. misja: zabij 10 demonicznych ważek z pobliskiego lasu. nagroda: 250 denarów (+25 denarów za każdą dodatkową ważkę) uwagi: demoniczne ważki są niebezpieczne ze względu na silną truciznę którą strzelają. trucizna ta ba mocne właściwości paraliżujące. a trzecie i ostatnie polegało na eliminacji piekielnych wróbli. misja: zabij 30 piekielnych wróbli. nagroda: 1500 denarów(+50 denarów za każdego dodatkowego wróbla) uwagi: piekielne wróble są potworami stadnymi. pojedynczo nie stanowią zagrożenia ale w grupie są bardzo niebezpieczne. wybrałam trzecie zadanie ze względu na większą nagrodę i ruszyłam do recepcji. po wszystkich formalnościach wyszłam z miasta.
  12. poszłam do kowala gdzie kupiłam dwa miecze po 250 denarów. potem skierowałam się do cieśli gdzie zakupiłam łuk za 200 denarów i 30 strzał po 100 denarów za 10. łącznie wydałam 1000 denarów przez co zostałam bez grosza przy duszy.
  13. No ba. Dzięki temu pytaniu zauwarzyłem że nie mam pełnej tabelki. Miszę jutro ją zedytować bo mi ucieło ekwipinek i cele.
  14. Miałem spory dylemat z wyborem postaci. 8 postaci do wyboru było ale padło akurat na Silice chociaż myślałem też na Jibril. Zrobie se z niej towarzysza.
  15. Karta Postaci Imię: Keiko Nazwisko: Ayano Płeć: Kobieta Wiek: 17 Rasa: Minionek Klasa: Brak Poziom: 1 Doświadczenie: 0 Brakujące doświadczenie: 75 Przynależność: Brak Ranga: F Siła: 10(+12) Inteligencja: 10(+10) Zręczność: 15(+11) Mądrość: 15 Wytrzymałość: 15(+5) Charyzma: 5(+10) Opanowanie: 10 Szczęście: 10 Percepcja: 10 Karma: Neutralna (0) Historia Gdy miała 10 lat Tachibana razem z przyjaciółmi kupiła konsole NervGear i zaczęła grać w pewną gre VRMMORPG ale po kilku godzinach gry okazało się że ci co się do niej zalogowali nie będą mogli z niej wyjść a śmierć w grze jest równa prawdziwej śmierci. Tachibana spędziła w tym świecie dwa lata i miała swojego własnego smoka. pewnego dnia gdy potwory zabiły jej smoka spotkała dziwnego chłopaka ubranego na czarno który powiedział że jest sposób na uratowanie jej smoka i że wskaże jej drogę. gdy dotarli do odpowiedniej lokacji zostali zaatakowani przez istotę zwaną Mandragorą czyli wielką ludożerną roślinę która zabiła Tachibane zjadając ją co skutkowało tym że Tachibana odrodziła się w tym świecie. Umiejętności Bierne: Brak Czynne: Brak Specjalne: Brak Bestia: Brak Dodatkowe informacje Odporności: Brak Słabości: łaskotki, nie lubi brukselki oraz obrzydliwych goblinów. Nieruchomości: Brak Ubrania: podkolanówki, czerwona spódniczka, stalowy napierśnik, czerwone rękawiczki bez palców, gumki do włosów. Cele krótkoterminowe: oswoić pierwszego smoka i żyć jak najlepszym życiem. Cele długoterminowe: Mieć armię smoków na swoich usługach. Ekwipunek Inne Sztylet (Siła +2) Miecz (Siła +5) Miecz (Siła +5) Łuk (Zręczność +4) Strzały x30 (Zręczność +2) Sakiewka (0 / 3 000) Minionek(+5 Zręczność, +5 Wytrzymałość, +10 Inteligencja, +10 Charyzma