Kret

Amin
  • Content count

    282
  • Punkty

    14410 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    21

Kret last won the day on October 31 2017

Kret had the most liked content!

Community Reputation

1133 Mistrz Srebrnej Gwiazdki

About Kret

  • Rank
    Elitarny Mag
  • Birthday 03/15/94

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imie
    Patryk
  • Wiek
    23 Lata

Recent Profile Visitors

1728 profile views

Profile Song

  1. No w sumie też racja
  2. No nie wiem czy jest sens Sefciu, przecież wiesz że niedługo forum zamienimy na nową stronę :3
  3. Jesteś chora? No to zdrówka!
  4. Nie jest źle, pisaliście że coś mały ruch, a jednak te 100 wyświetleń wbite ^^
  5. Haha nie no, nie pisz nawet tak
  6. Gdy cała trójka ruszyła na pole bitwy, Kyoshiro wraz z Shinzuke wyczuli ich, gdyż uwolnili swoje aury nie ukrywając ich. Czujesz to? Ruszyli do bitwy, myślałem że ciągle będą nas obserwować – Powiedział wkurzony Shinzuke. Haha, pewnie chcą pokazać na co ich stać, ale czuję że na próżno – Mówił Kyoshiro patrząc z zaciekawieniem na Shinzukiego. Cóż, nie chciałem tego używać bez potrzeby, moje nowo stworzone ostrze – Gdy powiedział to Shinzuke ze swojego pierścienia przestrzennego wyciągnął trzy metrowe ostrze, które zaraz po wyjęciu wyzwoliło ogromne ciśnienie z którym miał trudności nawet Kyoshiro. Coś ty znowu stworzy?! – Krzyknął Kyoshiro. Haha, cóż uzbierałem dosyć sporo punktów z bossów, więc wszystkie je zainwestowałem w stworzenie mojego nowego ostrza, chcesz spojrzeć na parametry? Haha – Mówił Shinzuke śmiejąc się. Smoczy Zabójca – Legendarna broń służąca do mordowania rasy smoków. Siła ataku 5200-7200 - Szansa na ominięcie obrony przeciwnika 20% - Szansa na kradzież życia, regenerując swoje własne rany 20% - Szansa na wywołania niebiańskiego spopielenia 0.02% Ty skurwysynie! JAK?! – Krzyknął Kyoshiro. To nie koniec, mając tą broń, mogę rzucić drugi stopień grawitacji w promieniu całej góry na wyznaczone przeze mnie osoby < Szach Mat > - Powiedział Shinzuke W tym momencie każdy przeciwnik Smoków i klanu Asury doznał nacisku grawitacji o masie 1000 kilogramów. Nagle generałowie Asura zatrzymali się. Cholera! Co się stało? Każdy z naszych wrogów został przyciągnięty do ziemi! – Krzyknął Koki. Nie mówcie mi że zrobił to ten drugi… - Nishi Tak, to zdecydowanie umiejętność tego drugiego, ale żeby użyć tej umiejętności w całej okolicy naszej góry Asura w dodatku na wyznaczone osoby, co za przerażający potwór! – Powiedział przerażony Yoshi. Haha, no to widzę że nieźle ich załatwiłeś, czemu nie zrobiłeś tego na samym początku? – Zapytał zaciekawiony Kyoshiro. Było by to za nudno, tak to zobaczyłem co poszczególne jednostki z innych państw i klanów są wstanie pokazać, zawsze może nauczę się jakiejś nowej brudnej sztuczki. Ale jako że zabiłem tego chyba najsilniejszego ze wszystkich to postanowiłem to zakończyć – Odpowiedział Shinzuke wykonując dziwny gest „UDUSZENI” W tej chwili każdy z przeciwników który nie wytrzymał grawitacji 1000 kilogramów, został zabity. Po co bawić się w coś, co jest nudne, lepiej chodźmy napić się jakiegoś dobrego wina – Krzyknął radośnie Shinzuke w kierunku Kyoshiro. Ach, więc tobie tylko o to chodzi… chce Ci się pić, masz po prostu kaca… haha leser! – Krzyknął w odpowiedzi Kyoshiro. Generałowie Asura patrzyli jak na dwójkę potworów których ludzkie życie nie interesowała w ogóle, a zabicie kogoś dla nich było czymś w rodzaju zabicia mrówki. Lepiej szybko wróćmy i powiedzmy o tym przywódcy – powiedział cicho Yoshi który w mgnieniu oka zaczął poruszać się w stronę siedziby Asury. W tym czasie drużyna Kyoshiro i Shinzuke zaczęła przeszukiwać wszystkie ciała, należeli oni w końcu do osób które chcą być bogate we wszystkie możliwe rzeczy, żeby nigdy nic im nie zabrakło – Zwłaszcza Shinzuke, kto wie ile lat będzie żył i ile majątku zatraci na alkoholizowanie siebie i swojej drużyny. Znaleziono kilka ciekawych przedmiotów, które na pewno przydadzą się dla żołnierzy w zamku Bliźniaczych Smoków, przede wszystkim liczy się jakość każdego żołnierza, dlatego też każdy musi posiadać odpowiedni sprzęt który da mu wiele możliwości. Najciekawszym przedmiotem była różdżka która potrafiła dać bufa zwiększającego prędkość i siłę o 5%, było to całkiem fajne gdyby było używane na armii kilku tysięcy osób, dlatego też Kyoshiro wraz z Shnem stwierdzili że muszą zrekrutować jakiegoś Maga do swojej armii. Królestwo Magów – Magnomia, podobno tam znajdują się ludzie posiadający praktycznie moce czarodziejskie – Powiedział Kyoshiro. To dobrze, po podbiciu jednego z królestw, ruszymy w poszukiwaniu uzdolnionych magów – Odpowiedział Shin. -------------------------- Długo nie było BS'a z mojej strony przepraszam, postaram się to poprawić.
  7. To dam komentarz, skoro to Cię motywuje, może kiedyś przeczytam elementalistę. Cóż, jestem leniwcem rasy kretowatej.
  8. Fenksju
  9. Kto wie. Cóż, mniejsza z tym. Shinzuke taki słaby że ręce mu odrastają
  10. Błąd celowy, bany kto wie.
  11. Lecom bany
  12. Co? Kim ty jesteś brudasie żeby nam rozkazywać? Odpowiedzieli oburzeni mężczyźni, dalej kopiąc biednego mężczyznę. *Thouf. Szybko podbiegłem do całej trójki, uderzając każdego po kolei, byli tak słabi że padli po jednym ciosie. „Chcecie bić biednych, bo co, są gorsi? Chodźcie i mi to powiedzcie swoimi dłońmi” Odpowiedziałem im pełen oburzenia. Po tym jak im to powiedziałem, podszedłem do biednego mężczyzny podając mu dłoń, żeby pomóc mu wstać. Dotyk jego dłoni mnie zaskoczył, nie należały one do biednego człowieka były delikatne i zadbane, tak jak by należały do szlachcica. No i się nie myliłem… Ten biedny mężczyzna… gdy tylko pomogłem mu wstać, otoczyło nas wielu rycerzy wykrzykując „Panie, nic Ci się nie stało?” – Byłem w szoku, szlachcic w takich łachach? Coś tu śmierdzi. Panie? Kim jesteś? – Zapytałem. Och wybacz że sprawiłem Ci kłopoty, jestem panem tego miasta. Chodzę w takich ciuchach... Cóż to wszystko z tej przyczyny, że chcę poznać potrzeby biednych ludzi. Ale jak widzisz, złapało mnie kilku tych łotrów i zaczęli mnie bić. Mógłbym się obronić bez najmniejszego problemu, ale nie chciałem ich krzywdzić żeby się nie ujawnić. Rozumiem, ale żeby dać się pobić do takiego stanu, czy to nie jest zbyt nieodpowiedzialne jak na Pana miasta?? – Zapytałem zaciekawiony, patrząc na wszystkich rycerzy w koło mnie. Racja, Racja haha, błąd z mojej strony, źle bym się czuł gdyby Ci się coś stało, w sytuacji której chciałeś mnie obronić. Ale mimo wszystko, muszę Ci podziękować za to co zrobiłeś, mało jest takich osób jak ty, większość osób z większą siłą chciałoby dominować. Nie chcieliby mi pomóc, a ty to zrobiłeś, szlachetnie z twojej strony. Dziękuję. Nie masz za co mi dziękować, po prostu również jestem osobą biedną – Odpowiedziałem Mimo wszystko dziękuje Ci bardzo, jaką chcesz za to nagrodę? – Zapytał mnie władca miasta. Spojrzałem na niego, milcząc przez kilka sekund, po czym odpowiedziałem – Nie chcę żadnej nagrody, nie potrzebuję nic – Odpowiedziałem stanowczo kierując się w stronę miasta. „Cóż za ciekawy młodzieniec, posiada pewne zdolności, mimo to nie chce nagrody ani nie chce się ze mną spoufalać, mało istnieje takich osób jak on” – Powiedział sobie w myślach władca miasta, uśmiechając się w ciszy. Gdy wszedłem już do miasta, postanowiłem zapytać kogoś gdzie znajdę jakąś pracę – W końcu muszę zarobić coś kasy, nie ma potrzeby żebym ciągle mieszkał w lesie. Zaczepiłem przechodzącego strażnika, żeby zapytać się o miejsce, w którym mogę zarobić – Od razu mi powiedział że mogę udać się do Gildii Najemników, Gildii Wojowników lub Gildii Biznesowej – Były to trzy główne gildie miasta. Z tego co się dowiedziałem od strażnika, Gildia najemników, przyjmuje każdego kto chce ryzykować swoim życiem. Dając im zlecenia, takie jak polowanie na różne bestie, zbieranie ziół w niebezpiecznych terenach i tym podobne. Natomiast gildia wojowników, była gildią w której lecenia mogą dostać tylko i wyłącznie zarejestrowani wojownicy – Podobno jest bardzo trudno zdobyć przywilej wojownika, ale też i zarobki z zadań w tej gildii są ogromne. Gildia biznesowa, nie ma co o tym opowiadać, wiadomo że zajmuje się biznesem, handel, wymiana, transport i tym podobne. Udałem się prosto do gildii najemników z myślą dostania jakiegoś zlecenia – Gdy tylko wszedłem do środka, ludzie będący już tam dziwne na mnie patrzyli, prawdopodobnie było to spowodowane moim ubiorem, który wyglądał tak jak bym był bezdomnym, w sumie to nim jestem. Podszedł do mnie mężczyzna średniej budowy, nosił okulary, a na sobie miał strój z logiem gildii najemników, musiał być to pracownik gildii – Przepraszam, ale chyba pan pomylił miejsca, proszę wyjść – Powiedział do mnie. Spojrzałem na niego, na twarzy wyrysowane miał że z chęcią by mnie wyrzucił ręcznie – Przepraszam, nie pomyliłem miejsca, przyszedłem tu z myślą przyjęcia zlecenia. Gdy mu to powiedziałem, dziwne na mnie zaczął patrzeć – Zlecenie? Ty? Kpisz sobie? Masz chociażby zdolności by móc wykonywać zlecenie? – Zapytał pełen oburzenia – Od razu kiwnąłem głową mówiąc – Tak! Posiadam zdolności, jak mam Ci to udowodnić? Chodź za mną – Powiedział, po czym poszedł w kierunku wielkiego kamienia, znajdującego się pośrodku budynku gildii, po czym powiedział – Połóż na tym kamieniu swoją dłoń, na kamieniu wtedy pokaże się na jakim stopniu umiejętności jesteś, jeżeli kłamiesz i nie jesteś zdolny, zabije Cię – Powiedział. Cóż, nie bałem się, byłem pewny swych umiejętności, po czym od razu położyłem swoją dłoń na kamieniu – Po krótkiej chwili, kamień zaczął świecić, po czym ukazały się na nim napisy „Zaawansowany” Pracownik gildii poczuł dreszcze i strach, spoglądając na mnie powiedział „Panie, wybacz nie wiedziałem że jesteś ekspertem poziomu Zaawansowanego!” – Cóż, chyba był to dosyć dobry poziom. Gdy tylko pracownik gildii to powiedział, każdy kto był w gildii pracownik, najemnik spojrzeli na mnie pełni szoku, nie wiedząc o co chodzi od razu zapytałem się tego pracownika gildii – O co chodzi? Czemu patrzycie na mnie tak dziwnie? Czy to źle, że mój poziom aktualny to zaawansowany? – Byłem niepewny obecnej sytuacji. Panie! Skądże, po prostu w naszym mieście jest tylko dwóch osobników takiej rangi! Pierwszym z nich jest władca miasta, a drugim przywódca gildii wojowników – Gdy to usłyszałem, byłem już świadom całej zaistniałej sytuacji, byłem dla nich jednym z najsilniejszych wojowników. ---------------- Jak rozdział się podobał?
  13. Czemu miałbym nie umieć czegoś naskrobać? IZI
  14. Stan Shinzuke wyglądał na bardzo fatalny. Całe jego ciało było we krwi, nie mówiąc o utracie jednej z rąk. Kyoshiro widząc to, nie wiedział czy to jest iluzja, czy to się dzieje na poważnie. Był to jeden z trudnych momentów dla tego duetu. We dwóch stanowili władzę, gdyby miał zostać tylko jeden z nich, nie było by już tego samego co dotychczas. Po czym od razu chciał ruszyć w stronę Shinzuke, lecz po krótkiej chwili spostrzegł że dzieje się coś dziwnego. Całe ciało Shina nagle zaczęła być otaczane cienką warstwą jego krwi. Dowódca widząc to, nie wiedział co się dzieje, nie był pewny czy może się zbliżyć i zaryzykować, czy poczekać i zobaczyć końcowy efekt tego co się właśnie działo. Nie miał innego wyjścia, dowódca nie chciał niepotrzebnie ingerować w coś co może mu zagrozić – Czekał. W tym czasie, krew Shinzuke która zaczęła go otaczać, nagle zaczęła parować, tak jak by była nagrzana do temperatury wrzenia. Kyoshiro tak samo jak i Dowódca wpatrywali się w to co się dzieje. Byli bardzo skupieni, chcąc wywnioskować jak najwięcej informacji, na temat tego co się dzieje. Aż w pewnym momencie można było usłyszeć delikatny śmiech – Haha – Który za każdą sekundą narastał i był coraz bardziej głośny, aż w pewnym momencie Shinzuke uniósł swoją głowę ku niebu. Obserwujący nie byli pewni czy to był śmiech osoby szalonej, która była na krańcu życia? Lecz tak nie było, po krótkiej obserwacji, obydwoje zauważyli że rany Shinzuke zaczęły się goić i znikać, a ręka którą Shinzuke stracił, zaczęła generować się na nowo. Dowódca widząc to otworzył swoje usta szeroko, wpatrując się coś co jest nierealne. Dotychczas nigdy nie słyszał o osobach które mają zdolności do tak potwornej regeneracji. Od razu stwierdził że musi być to jakaś tajemnicza technika, albo co gorsza umiejętność krwi… Hahaha, ty szalony łosiu, nie strasz mnie tak więcej!!! – Krzyknął Kyoshiro mocno się śmiejąc z oddali. Shinzuke odwracając głowę w jego kierunku odpowiedział mu wprost – O zżyjesz? Myślałem że te płotki Cię już zabiły, szkoda. Wybacz mi Kyoshiro, ale muszą dokończyć tutaj coś, patrz uważnie – Tak się tępi szczury – Powiedział Shinzuke spoglądając na Dowódcę. Szczurze, czas to zakończyć, myślałem że stać cię będzie na większe czyny, ale twoje umiejętności bladną przy moich. Przez co, próbując walczyć ze mną, z góry skazałeś się na śmierć – Aktywowanie Pieczęci grawitacji – Krzyknął Shinzuke. W tym czasie Dowódca nagle odczuł że jego ciało staje się coraz cięższe, z każdą chwilą coraz bardziej coś na niego naciskało – Było to spowodowane tym, że Shinzuke eksperymentując z pieczęciami, nauczył się wkładać w nie moc różnych technik, tym razem była to technika grawitacji. Przez co w czasie walki, udało mu się ją nałożyć na Dowódcę, który myślał że jest górą w tym pojedynku – Zlekceważył swojego przeciwnika. Twoje życie w tej chwili dobiegnie końca Dowódco, byłeś dla mnie bardzo ważnym szczurem eksperymentalnym. Ale niestety muszę cię teraz zabić, ponieważ jesteś już dla mnie niepotrzebny, a twoje życie na tym świecie nie ma sensu, nie mogąc być moim szczurem doświadczalnym – Żegnaj – Powiedział Shinzuke podbiegając wprost pod Dowódcę. *Trouh. Głowa dowódcy odleciała od reszty ciała kilkanaście metrów dalej. Toczyła się po ziemi niczym piłka, która była słabo kopnięta. Biały lisie, po co tu przyszedłeś? Chyba nie myślałeś że ja wielki Shinzuke, umrę w takim miejscu, będąc zabijanym przez takiego szczura? – Krzyknął oburzony Shinzuke który już zabrał wszystkie kosztowności od zabitego dowódcy, w tym jego pierścienia przestrzennego, w którym skrywały się dodatkowe skarby. Tak, chciałem zobaczyć jak umierasz, ale niestety nie byłeś tak łaskaw i nie umarłeś, a szkoda – Odpowiedział Kyoshiro. ------------ Kolejny rozdział pisałem znów sam, Tsuniasty na urlopie macierzyńskim